Poeta Charles Baudelaire, który wydawał czasopismo poświęcone modzie, aby nie wyglądać jak spod igły, drapał swe ubrania szkłem.
Król krakowskiej bohemy Piotr Skrzynecki, gdy dostał garnitur — a raczej nic sobie sam nie sprawiał — niemiłosiernie naciągał go na kolanie, miął i deformował. A potem przed lustrem spędzał całe kwadranse, by dobrać właściwe dodatki czy piórko do słomkowego kapelusza.
Przytoczyłem dość skrajne przykłady poszukiwania niezobowiązującego stylu — takiego, by w sam raz odczuć powiew swobody. Są też inne metody. Jesień już za pasem...
Hubertus, dzięki licznym osobistym walorom, stał się hrabią dworu króla Franków. Myślistwo miał we krwi. Już jako 14-latek uratował ojcu życie — w czasie polowania w Pirenejach na niedźwiedzie. Rok 683 całkowicie zmienił jego los: od chwili, gdy — podczas jednego z licznych polowań — ukazał mu się jeleń z promieniującym krzyżem w wieńcu. Mowa o św. Hubercie — z czasem patronie myśliwych, którego imię na stałe związało się również z modą.
Pełna swoboda
Do panteonu męskich płaszczy wdarł się jeden niewyspiarskiego pochodzenia. Nazwę zawdzięcza żyjącemu 1300 lat temu Gaskończykowi, rodakowi d’Artagnana. Jest dzieckiem Tyrolu — regionu, dla którego tradycja jest świętością. Pozostaje elementem świata, do którego należą i „Grus Gott” na dzień dobry, i krótkie skórzane spodenki, i lekko nachylone alpejskie daszki na domkach.
Ten ubiór wzbogacił słownik mody o nowy termin — pacha hubertusa. Oznacza ona specjalny krój pachy, ale i rękawa — tak, by nagle składającemu się do strzału myśliwemu zapewnić komfort pełnej swobody ruchu wyciągniętych do przodu rąk. Ten jeden ruch określił krój — konieczność zastosowania jakby amortyzatora w tak skrojonej pasze, żeby rękaw miał dodatkową rezerwę. Podkreślenie stębnówkami — 1,5-2,5 cm od jej krawędzi — daje efekt harmonijnych męskich ramion. Stębnówka pokazuje miejsce wszycia rękawa — i oto cała tajemnica.
Do strzału
Ruch składającego się do strzału odcisnął piętno na hubertusie. By zapewnić pełną wygodę, w szwie tylnym zastosowano „pęknięcie” z kontrafałdą, nadające sylwetce lekkości i dzielące ją optycznie. W „punkcie krytycznym” praktyka wymusiła wzmocnienie — w postaci trójkątnego obszycia. Może być naszyta trójkątna skórka. Dla koneserów trójkąt ów się haftuje.
Hubertus jest idealny dla ludzi z nadwagą, z wąskimi ramionami, nie grzeszących wzrostem. Twarzowy. Ceniony przez kręgi myśliwskie, artystów i ludzi niekonwencjonalnych. Zdarza się, że miewa krój pelerynowy, przydający mu ducha bohemy. Stanowi — w pełni tego słowa znaczeniu — okrycie ekologiczne.
Jeżeli tkanina, to tirol-loden: tak gęsta, że kropla wody spływa po niej jak po gęsi. Jeżeli kolor, to specyficzna zieleń (hubertus był okryciem ludzi lasu) lub granat. Jeżeli guziki, to skórzane plecionki lub kościane. Jeżeli kołnierz, to często skórzany. Praktyka, wygoda, trwałość.
A w dodatku
Do kompletu można włożyć niewielki, o zapadniętej główce i wąskim podwiniętym rondzie kapelusik. Taki z jedwabnym sznurkiem i pędzelkami dzika, ujęty i w srebro: czyli kapelusz tyrolski. Kapelusze te są niezwykle cenione, mimo iż niejednokrotnie podziurawione na polowaniu — a może właśnie dlatego?
Pewien jegomość tak się z nim zżył, że gdy jechał pociągiem i porywisty wiatr zerwał mu go z głowy, bez wahania pociągnął za hamulec bezpieczeństwa. Ku osłupieniu wszystkich, wysiadł, podniósł z ziemi i otrzepał swego „tyrolczyka”.
Takie bywało kiedyś przywiązanie do kapelusza. Bo jegomość nie był Szkotem, ale Bawarczykiem.
