Aby tak się nie stało, podcięto im skrzydła i są pilnie strzeżone. 20 marca w związku z pandemią Tower of London została zamknięta. Ponownie otwarto ją pięć tygodni temu, ale liczba zwiedzających spadła do mniej niż 800, podczas gdy latem przekraczała 15 tys. dziennie. W rezultacie ptaki poszukują towarzystwa i zaczynają opuszczać jej teren.
W Tower of London mieszka obecnie siedem kruków — sześć wymaganych przez protokół i jeden „zapasowy”. Noszą imiona: Jubilee, Harris, Gripp, Rocky, Erin, Poppy i Merlina. Poza mury twierdzy zaczęły się zapuszczać dwa: Merlina i Jubilee. Christopher Skaife, strażnik, który opiekuje się krukami, powiedział, że podczas lockdownu ptaki zaczęły się nudzić, ponieważ nie miały pełnych pojemników na śmieci, które mogłyby przeszukiwać. Były też samotne — brakowało im dokarmiających je turystów. Dawał krukom pluszowe misie, piłki i piszczące zabawki dla psów, żeby zapewnić im rozrywkę, ale nie przyniosło to efektów, zaapelował więc o odwiedzanie Tower of London, żeby „pomóc krukom”. Budowla, która w swej historii była fortecą, więzieniem (więziono tu m.in. króla Henryka IV, królową Annę Boleyn, Thomasa More’a, Thomasa Cromwella, a w 1941 r. Rudolfa Hessa), i pałacem, pilnowana jest przez charakterystycznie ubranych strażników popularnie zwanych beefeaterami. W twierdzy są przechowywane liczne zbroje, broń, klejnoty i insygnia koronacyjne (królewski pierścień i jabłko oraz berło z krzyżem i największym na świecie brylantem Cullinanem I, a także korona brytyjska zdobiona drugim co do wielkości na świecie brylantem Cullinanem II). W 2019 r. twierdzę odwiedziły trzy miliony osób. Była to najpopularniejsza płatna atrakcja w Wielkiej Brytanii.
