Kruszywa utknęły na torach i drogach

opublikowano: 15-10-2017, 22:00

Firmy transportowe dostarczają zaledwie 30-40 proc. potrzebnych kruszyw — alarmują drogowcy. To efekt zatorów na torach i braku kierowców.

Ogólnopolska Izba Gospodarcza Drogownictwa (OIGD) napisała list do Andrzeja Adamczyka, ministra infrastruktury. Alarmuje, że na drogowe budowy nie docierają wystarczające ilości kruszyw, co może spowodować zakłócenia w sprawnej realizacji inwestycji infrastrukturalnych. Barbara Dzieciuchowicz, prezes OIGD, twierdzi, że przewoźnicy kolejowi dostarczają zaledwie 30- -40 proc. wagonów potrzebnych do przewozu kruszyw z kopalni na budowy. „Duże opóźnienia w dostawach notuje się na inwestycjach S8, S6, S17, S5. Równie ważne roboty, jak wymiana nawierzchni np. na A2 lub wielu ulicach w Warszawie, są mocno zagrożone” — napisała Barbara Dzieciuchowicz.

Zobacz więcej

Fot. Pawel Mamcarz-FORUM

Twierdzi, że problem wynika m.in. z kumulacji robót i realizowania w tym samym okresie wielu inwestycji drogowych oraz kolejowych. Dotyczy to zwłaszcza projektów wykonywanych w tych samych regionach — oraz związanego w tym zamknięcia kilku odcinków torów. „Przykładem jest budowa drogi S17 Warszawa — Lublin i równoległe zamknięcie LK [linii kolejowej — red.] 7 między tymi miastami. Podobna sytuacja jest na S8 i równoległej linii Warszawa — Białystok. (…)” — twierdzi Barbara Dzieciuchowicz. Zdaniem Macieja Libiszewskiego, prezesa PKP Cargo, skierowanie w takie regiony większej liczby wagonów nie rozwiązuje problemu, bo mogą tylko zwiększyć zator na i tak już zatłoczonych torach objazdowych. Problem dotyczy nie tylko kolei. Barbara Dzieciuchowicz dodaje, że zamknięcie kilku linii powoduje konieczność rozładunku kruszyw w Warszawie i dowożenie na budowy samochodami.

— Kruszywa czekają na załadunek na Dolnym Śląsku czy w rejonie Świętokrzyskim, jednak problemy na sieci kolejowej oraz brak kierowców ciężarówek, którymi głównie są dowożone kruszywa na budowy, powoduje rzeczywiście problemy z płynnością dostaw — mówi Aleksander Kabziński, prezes Polskiego Związku Producentów Kruszyw.

Brak płynnych dostaw może uniemożliwić wykonanie kontraktów, zwłaszcza przez firmy mające mały potencjał i doświadczenie. Dariusz Blocher, prezes Budimeksu, mówił niedawno w „PB”, że w przyszłym roku spodziewa się tzw. kontraktów z drugiej ręki, do dokończenia po firmach, które z powodu braku maszyn, pracowników albo materiałów nie poradzą sobie i zejdą lub zostaną wyrzucone z placu budowy. Kłopoty w dostawach kruszyw mogą przyczynić się do realizacji tego scenariusza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kruszywa utknęły na torach i drogach