Kryptobiznes na rozdrożu moralnym

opublikowano: 23-03-2022, 20:00

Firmy muszą zrobić kapitałowy rachunek sumienia i zamrozić coiny wątpliwym klientom. Co robi w tej sprawie polski regulator? Niewiele.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie sposoby na egzekwowanie obowiązków sankcyjnych od firm krypto mają polscy urzędnicy
  • jak nasz kraj wypada na tle Estonii, która do niedawana była krypto rajem, a dziś uchodzi za ostrego regulatora
  • co zdaniem ekspertów powinny zrobić firmy krypto w stosunku do Rosji
  • dlaczego największe na świecie giełdy krypto nie zrezygnowały z obsługi Rosjan w pełni
  • jak tę decyzję ocenia przedstawiciel Zondy (dawniej BitBaya), która całkowicie odcięła się od rynku rosyjskiego

Wojna w Ukrainie trwa już prawie miesiąc. Od początku inwazji trwa dyskusja, czy za pomocą coinów Rosja może omijać sankcje gospodarcze Zachodu. Rozszerzono je więc na branżę krytpo. W praktyce giełdy czy kantory muszą zamrozić coiny na kontach swoich klientów, którzy widnieją na listach sankcyjnych. Niektóre firmy w odpowiedzi na apel ukraińskiego resortu transformacji cyfrowej całkowicie zablokowały konta oraz dostęp do usług Rosjanom - m.in. wywodząca się z Polski Zonda (dawniej BitBay). Nie wszystkie jednak odważyły się na ten krok. Nie zrobił tego m.in. wywodzący się z Chin Binance oraz amerykański Coinbase. Oba blokują konta, ale wybiórczo. Powód? Nie można karać wszystkich Rosjan za wojnę Putina.

Wątek Polski

Platform umożliwiających obrót wirtualnymi walutami na świecie są setki. Biznes krypto działa również w Polsce. Od listopada ubiegłego roku katowicki fiskus - a dokładnie dyrektor tamtejszej izby administracji skarbowej - prowadzi „rejestr działalności w zakresie walut wirtualnych”. Widnieje w nim 127 firm (stan na 22 marca 2022 r.) i liczba ta cały czas rośnie, o czym informowaliśmy na łamach “PB” w ubiegłym tygodniu w artykule ”Wątpliwy kryptobiznes nadciąga do Polski”. Jakie działania wobec tych podmiotów podjęły organy państwowe w związku z sankcjami? O to zapytaliśmy biuro prasowe resortu finansów.

“Ministerstwo Finansów prowadzi czynności zmierzające do identyfikacji osób i podmiotów znajdujących się na listach sankcyjnych. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, podmioty prowadzące działalność w zakresie walut wirtualnych są zobligowane do podjęcia decyzji zmierzających do zamrażania kryptowalut swoich klientów, którzy znajdują się na listach sankcyjnych” - odpowiada MF.

Sporna “waluta”:
Sporna “waluta”:
Szefostwo Europejskiego Banku Centralnego nie ma wątpliwości, że niektórzy Rosjanie próbują ominąć sankcje związane z wojną na Ukrainie, wymieniając ruble na klasyczne kryptowaluty (typu bitcoin i ethereum) i stablecoiny, czyli wirtualne waluty powiązane na sztywno np. z kursem dolara amerykańskiego. Kryptoentuzjaści w obawie przed zbytnim dokręceniem śruby regulacyjnej biorą coiny w obronę i przekonują, że rynek ten jest zbyt mały, aby pomóc wyjść Rosji z opresji. Podkreślają też, że istnieją narzędzia, które pozwalają śledzić krok po kroku drogę, jaką przemierzają coiny w sieci blockchain.
Adobe Stock

Krytyka poczynań

Zamiast narzędzi kontrolnych mamy bezsilne organy państwowe. To pokłosie wieloletniej polityki zamiatania krytoproblemów pod dywan i omijanie branży szerokim łukiem. Nie tak to powinno wyglądać ― stwierdzają jednogłośnie rozmówcy “PB”.

– Rozszerzono sankcje na podmioty z rynku kryptowalut - i co z tego. Polskie organy państwowe nawet nie opublikowały oficjalnego komunikatu skierowanego do firm z tej branży. Obecnie nie wiadomo kto i w jakim zakresie powinien się ustosunkować do sankcji, ani kto i w jaki sposób będzie weryfikował oraz egzekwował te obowiązki ― krytykuje podejście polskiego regulatora Artur Kuczmowski, starszy partner w kancelarii Thompson&Stein, która pomaga małym i średnim przedsiębiorcom zarejestrować i prowadzić firmę za granicą, m.in. w Estonii.

Podobnie uważa dr Marcin Daniecki, szef Fundacji Instytut Badań i Edukacji Planowania Finansowego.

– Polskie organy pomimo braku kontroli nad obszarem kryptowalutowym powinny zająć jasne stanowisko dotyczące sankcji. Zrobić to powinien regulator, bowiem kryptowaluty są de facto instrumentami inwestycyjnymi i dłużej udawać, że tak nie jest, już się nie da. Szczególnie, że takie podejście prezentuje Unia Europejska oraz od niedawna Stany Zjednoczone ― podkreśla ekspert.

Nie inwestuj i nic ponadto

W zeszłym tygodniu (17 marca) nadzorca rynku finansowego w ślad za europejskimi urzędami nadzoru (EBA, ESMA i EIOPA) opublikował ostrzeżenie, że “wiele kryptoaktywów ma charakter wysoce spekulacyjny oraz wiąże się z wysokim ryzykiem i nie są one odpowiednie dla większości konsumentów jako inwestycja, środek płatniczy czy środek wymiany”. To niezmienna narracja Polski na temat rynku krypto. Rynek nie usłyszał jednak ani słowa na temat sankcji.

– Mam wrażenie, że polskim organom państwowym brakuje odwagi co do kryptowalut. Najwyższy czas podjąć decyzję polityczną, co zrobić z tym rynkiem, który tak dynamicznie się rozwija. Brak regulacji powoduje niejasności prawne, podatkowe, a teraz dodatkowo jeszcze proceduralne, spowodowane wojną. Przestańmy chować głowę w piasek i zacznijmy działać - apeluje Artur Kuczmowski.

Marcin Daniecki dodaje, że przede wszystkim należy prześwietlić zaplecze inwestorskie polskich firm kryptowalutowych pod kątem pochodzenia kapitału. Branża powinna pozbyć się ze struktury właścicielskiej osób prawnych i fizycznych z krajów objętych sankcjami.

Zawartość Rosji w polskim kryptobiznesie

Jak bardzo sankcje mogą wpłynąć na firmy kryptowalutowe działające w Polsce? Trudno oszacować, bo biznes nie chwali się pochodzeniem kapitału oraz udziałem w poszczególnych rynkach.

― To zależy od modelu biznesowego i grupy docelowej każdej firmy. Jeśli jednym z rynków docelowych była Rosja, może to oznaczać ogromne zmiany w operacjach i przepływach pieniężnych firmy - jednak aktualnie cały świat stoi w obliczu bezprecedensowej sytuacji, w której moralność powinna być ważniejsza niż zysk - stwierdza Dawid Sendecki, członek zarządu Zondy odpowiedzialny za compliance i przeciwdziałanie praniu pieniędzy.

Śladem Estonii

Na błędach uczy się Estonia, która jeszcze niedawno była kryptowalutowym rajem. Regulator dokręcił śrubę (wymogi spełnia ok. 400 firm, a do niedawna było ich tam kilka tysięcy) i dzięki temu może prześwietlać firmy.

– Estoński odpowiednik polskiego nadzorcy rynku finansowego, kontrolujący licencjonowane firmy z branży kryptowalut, stale komunikuje się z nimi mailowo. W ten sposób poinformował o obowiązkach sankcyjnych w odniesieniu do struktury kapitałowej oraz tożsamości klientów. Nie chodzi o zerojedynkowe odcięcie osób o narodowości rosyjskiej i białoruskiej od biznesu i usług, lecz zachowanie najwyższych standardów bezpieczeństwa w zakresie ryzyka. W praktyce polega to wzmożonej kontroli transakcji kryptowalutowych i przepływów kapitałowych - wyjaśnia Artur Kuczmowski.

Estońską licencją posiłkuje się Zonda, która mimo braku takiego obowiązku całkowicie odcięła się od rosyjskiej klienteli. Dlaczego?

– Obecna sytuacja pokazuje, jak ważne dla branży kryptowalut jest podjęcie decyzji o kierunku jej rozwoju. Cały sektor stoi teraz na rozdrożu, podejmując decyzję, czy pozostać w pełni zdecentralizowanym, czy też iść w stronę regulowanej branży finansowej z całokształtem obowiązków i odpowiedzialności narzuconymi przez regulatorów - uzasadnia decyzję Zondy Dawid Sendecki.

Kryptowytrych

Zaznacza, że giełdy kryptowalutowe, zwłaszcza te nieregulowane [zarejestrowane w jurysdykcjach, gdzie nie ma stosownych przepisów ― red.], dają wiele możliwości obchodzenia sankcji. Uważa on, że branża powinna się zjednoczyć w kwestii wojny w Ukrainie. Fakt, że niektóre z najbardziej znanych giełd kryptowalutowych na świecie nie zdecydowały się na daleko idące ograniczenia, tłumaczy relatywizmem moralnym.

– Będąc zdecydowanymi zwolennikami uregulowania całej branży kryptowalutowej, zdecydowaliśmy się zerwać relacje biznesowe z rosyjskimi użytkownikami korzystającymi z platformy Zondy. Mimo że nie jest to jeden z naszych głównych rynków, mieliśmy użytkowników z tego kraju. Decyzja ta została podjęta w pierwszych dniach wojny, kiedy w centrum uwagi znajdowały się rosyjskie sankcje, więc konta użytkowników z Białorusi nie zostały jeszcze nimi objęte - mówi przedstawiciel Zondy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane