Kryzys finansowy bije w EURO 2012

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 23-09-2008, 00:00

Tąpnięcie w światowych finansach może dokopać samorządom i opóźnić inwestycje na EURO 2012. Te i bez tego się ślimaczą.

Miało być mnóstwo projektów na mistrzostwa Europy. Do tej pory wystartowało tylko kilka

Tąpnięcie w światowych finansach może dokopać samorządom i opóźnić inwestycje na EURO 2012. Te i bez tego się ślimaczą.

Samorządowcom, którzy przygotowują swoje miasta do piłkarskich rozgrywek w 2012 r., przybył dodatkowy kłopot — jak uzyskać finansowanie na projekty związane z tą imprezą. Światowy kryzys finansowy mocno uderzył w rynek obligacji, jedno z głównych źródeł pieniędzy dla gmin.

— Nawet emisje zwykłych obligacji natrafiają na barierę popytu, wynikającą z paniki na rynkach finansowych. Kryzys związany z kredytami subprime spowodował, że inwestorzy lokują pieniądze w najbardziej płynne i bezpieczne aktywa — mówi Krzysztof Kalicki, prezes Deutsche Bank Polska (DB).

Sektor publiczny wciąż jeszcze cieszy się zaufaniem, jednak nawet on musi się gimnastykować, żeby znaleźć kupców na papiery dłużne.

— Niełatwo jest zdobyć pieniądze na projekty związane z dużym ryzykiem finansowym. Tak jest np. ze stadionami. Nie wiadomo, kto będzie je użytkował ani na jakich zasadach będą zarządzane. Myślę, że tego typu projekty powinny być realizowane we współpracy samorządów i rządu. Jednak nawet przy prostszych inwestycjach, gdzie nie ma większych problemów ze zdobyciem finansowania, trzeba się liczyć z wysokimi marżami — przestrzega prezes DB.

Lepiej wcześniej

Koszty zdecydowanie poszły w górę. Dziś spready są sześcio-, dziesięciokrotnie wyższe niż przed rokiem. Wysoka cena pieniądza powstrzymuje samorządy.

— Trzeba sobie zadać pytanie, czy lepiej poczekać, co wiąże się z przesunięciem rozpoczęcia inwestycji, czy prowadzić emisję teraz, płacąc wyższą cenę — uważa prezes DB Polska.

Jego zdaniem, lepiej podjąć decyzję teraz, ponieważ korzyści z szybkiej realizacji inwestycji są większe niż poniesione koszty. Tym bardziej że i bez tego prace związane z EURO 2012 już mocno się spóźniają, a często nawet w ogóle nie wystartowały. DB Polska, który jeszcze pół roku temu wiązał duże nadzieje z finansowaniem inwestycji pod te mistrzostwa, nie kryje rozczarowania.

— Spodziewałem się, że będziemy przebierać w projektach, tymczasem ruszyło tylko kilka w miarę dobrze przygotowanych, ze zdefiniowanymi potrzebami finansowymi — mówi Krzysztof Kalicki.

Państwowy paraliż

Przyczyn niemocy sektora publicznego prezes Kalicki upatruje w zbyt wielkim upolitycznieniu samorządów. Lęk przed wzięciem na siebie odpowiedzialności za decyzję powoduje, że sprawy do rozstrzygnięcia są delegowane ze szczebla rządowego na wojewódzki, a potem dalej w dół, aż do gminy.

— Państwo jest trochę sparaliżowane przez tych, którzy decyzje muszą podejmować. Oni często nie mają poczucia bezpieczeństwa oraz merytorycznego i prawnego wsparcia — stwierdza prezes DB.

Brak decyzji opóźnia choćby inwestycje w porty lotnicze. DB Polska skłonny jest wejść w spółki typu equity (w pre-IPO financing, czyli finansowanie przez debiutem), które za kilka lat weszłyby na GPW. Najpierw musiałaby jednak zapaść decyzja, że lotniska zostaną upublicznione.

Kryzys nam nie przeszkadza

1,5 mld EUR — tyle pieniędzy chce pożyczyć Warszawa, emitując obligacje w transzach po 300 mln EUR. Czy kryzys na rynkach finansowych nie przeszkodzi w uplasowaniu papierów dłużnych?

— Oczywiście, że nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, wtedy papiery samorządu są najbardziej pewne i najbardziej opłacalne — mówiła wczoraj Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent miasta, w radiowej Trójce.

Jest przekonana, że można je tanio oprocentować, ponieważ inne papiery są niepewne ze względu na kryzys finansowy. Jej zdaniem, miasto w takich warunkach powinno emitować obligacje.

— Nasze zadłużenie będzie bezpieczne, poniżej 60 proc. (budżetu — przyp. red.). Berlin jest zadłużony na 250 proc. po zjednoczeniu Niemiec, bo tyle potrzebował na infrastrukturę — mówi prezydent Warszawy.

Dodaje, że miasto musi nadganiać zapóźnienia, bo w poprzednim ustroju nie było pieniędzy na nic. Dlatego w tej chwili trzeba pożyczać.

— Tak jak ktoś, kto kupuje sobie mieszkanie, bierze kredyt. Takie jest życie w gospodarce rynkowej, musimy się z tym oswoić — mówi prezydent stolicy.

3,85

mld zł Taka była wartość obligacji komunalnych po II kwartale 2007 r...

4,13

mld zł ...a tyle wyniosła na koniec czerwca tego roku.

Eugeniusz Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu