Samorządowcom, którzy przygotowują swoje miasta do piłkarskich rozgrywek w 2012 r., przybył dodatkowy kłopot - jak uzyskać finansowanie na projekty związane z tą imprezą. Światowy kryzys finansowy mocno uderzył w rynek obligacji, jedno z głównych źródeł pieniędzy dla gmin.
- Nawet emisje zwykłych obligacji natrafiają na barierę popytu, wynikającą z paniki na rynkach finansowych. Kryzys związany z kredytami subprime spowodował, że inwestorzy lokują pieniądze w najbardziej płynne i bezpieczne aktywa - mówi Krzysztof Kalicki, prezes Deutsche Bank Polska (DB).
Sektor publiczny wciąż jeszcze cieszy się zaufaniem, jednak nawet on musi się gimnastykować, żeby znaleźć kupców na papiery dłużne.
- Niełatwo jest zdobyć pieniądze na projekty związane z dużym ryzykiem finansowym. Tak jest np. ze stadionami. Nie wiadomo, kto będzie je użytkował ani na jakich zasadach będą zarządzane. Myślę, że tego typu projekty powinny być realizowane we współpracy samorządów i rządu. Jednak nawet przy prostszych inwestycjach, gdzie nie ma większych problemów ze zdobyciem finansowania, trzeba się liczyć z wysokimi marżami - przestrzega prezes DB.
Koszty zdecydowanie poszły w górę. Dziś spready są sześcio-, dziesięciokrotnie wyższe niż przed rokiem. Wysoka cena pieniądza powstrzymuje samorządy.
O zadłużeniu Warszawy i jego implikacjach dla finansowania projektów
na EURO 2012, dowiesz się z wtorkowego „Pulsu Biznesu”.