Kryzys odpuszcza młodym

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 31-05-2010, 00:00

Do niedawna bezrobocie wśród młodych rosło kilkakrotnie szybciej niż w całej populacji. Teraz wskaźniki się zrównały.

Koniec dramatu absolwentów na rynku pracy — bezrobocie w miesiąc spadło o połowę

Do niedawna bezrobocie wśród młodych rosło kilkakrotnie szybciej niż w całej populacji. Teraz wskaźniki się zrównały.

Gwałtownie spada bezrobocie wśród młodych ludzi — wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS). W kwietniu liczba absolwentów zarejestrowanych w urzędach pracy skurczyła się o połowę. To dobra wiadomość, bo do niedawna młodzi ludzie mieli ogromne problemy z wchodzeniem na rynek pracy.

Młodość w cenie

Jak podał GUS, w kwietniu bezrobocie absolwentów (osób, które w ciągu 12 miesięcy zakończyły edukację) spadło ze 126 tys. do 66 tys. osób. Sam spadek nie powinien dziwić — na wiosnę zawsze młodzi bezrobotni łapią prace sezonowe. Zaskakująca jest jednak skala tegorocznego zjazdu bezrobocia. W analogicznym okresie poprzednich lat grono absolwentów bez pracy spadało zwykle o jedną trzecią.

— Sezonowość w tym roku jest nasilona. Sytuacja młodych ludzi na rynku pracy się poprawia, bo koniunktura gospodarcza jest coraz lepsza i prac sezonowych jest w tym roku więcej — tłumaczy Karolina Sędzimir-Domanowska, ekonomistka rynku pracy w PKO BP.

Firmy mają coraz więcej zamówień i potrzebują rąk do pracy. Przez ostatnie sześć miesięcy produkcja w przemyśle rosła w tempie 7-12 proc. rok do roku.

— Ten wzrost obrotów widzimy po swoich klientach. Ostatnie miesiące wyraźnie pokazały, że na rynku pracy lody pękają. Ale przedsiębiorcy cały czas trzymają koszty w ryzach. Raczej szukają młodych ludzi, tuż po szkole, choć zdają sobie sprawę, że trzeba ich będzie przeszkolić — twierdzi Monika Jasińska, ekspert firmy doradztwa personalnego Manpower.

Miękkie lądowanie

Jednak spadek bezrobocia wśród młodych wynika też częściowo z ich desperacji. Kryzys wyjątkowo brutalnie się z nimi obszedł. Bezrobocie wśród absolwentów przez ostatnie półtora roku rosło dwu-trzykrotnie szybciej niż w całej populacji (zobacz wykres obok). W sierpniu 2009 r., kiedy "PB" alarmował o dramatycznej sytuacji absolwentów, grono bezrobotnych w tej grupie rosło w tempie 44 proc. rocznie. W całej populacji dynamika wynosiła tylko 18 proc. Później te relacje między wskaźnikami jeszcze się pogorszyły.

— Pewna grupa absolwentów straciła nadzieję, że uda im się znaleźć perspektywiczną pracę, w której mogliby się zatrzymać na dłużej. Dlatego chętniej niż przed rokiem decydują się na prace sezonowe. Absolwenci postrzegają takie tymczasowe zatrudnienie trochę lepiej niż przed kryzysem — mówi Karolina Sędzimir-Domanowska.

Teraz na szczęście sytuacja wróciła do normy. Wskaźniki przyrostu bezrobocia dla całej populacji i grupy absolwentów się zrównały. Bezrobocie w obu przypadkach w kwietniu rosło w tempie około 15 proc. To dobra wiadomość dla uczniów i studentów, którzy właśnie kończą edukację.

— Rocznik, który w najbliższych miesiącach wejdzie na rynek pracy będzie miał nieco bardziej komfortową sytuację niż poprzedni. Blokada, od której odbijali się absolwenci przed rokiem, jest już znacznie słabsza — twierdzi Monika Jasińska.

Tym bardziej że prognozy ekonomistów dla całego rynku pracy są dość optymistyczne.

— W drugiej połowie roku powinniśmy zobaczyć wzrost zapotrzebowania firm na pracowników. Zatrudnienie do końca roku powinno rosnąć, a w przyszłym tempo wzrostu może nawet lekko przyspieszyć. Bezrobocie będzie spadać, choć w umiarkowanym tempie, około 1-1,5 pkt. proc. rocznie — twierdzi Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu