Książe Karol i jego organiczny biznes

opublikowano: 28-02-2014, 00:00

Buduje ekofarmy, ma własną ekomarkę i nawet swojego aston martina z 69 r. przestawił na etanol z winnych odpadów

„Lepiej działać w zgodzie z przyrodą niż przeciwko niej” albo: „Musimy zrozumieć, że też jesteśmy częścią przyrody” — to nie są zdania z płomiennych przemówień aktywistów z Greenpeace, lecz cytaty z nobliwego starszego pana: brytyjskiego następcy tronu, księcia Karola. Za swoje, zdawałoby się utopijne, idee książę Walii był niejednokrotnie krytykowany i wyśmiewany, choć jego ekopasja wydaje się dziś być świetnym pomysłem na biznes. Gdy w 1980 r. kupował zabytkowy pałacyk otoczony ogrodami w Gloucestershire, był właścicielem jedynie 311 ha zaniedbanej ziemi. Dziś włada już 760 ha, stale dokupuje następne, a marka produkowanego tam jedzenia — Duchy Originals — ciągle bije rekordy sprzedaży. W ubiegłym roku zarobiła dla jego fundacji 2,8 mln GBP. Sukces zawdzięcza nie tylko założonej w 2010 r. spółce z siecią sklepów Waitrose, lecz również modzie na produkty ekologiczne, do której powstania sam książę walnie się przyczynił.

Na polach księcia Karola ziemię azotuje się wyłącznie koniczyną, a krowy mleczne żyją
3-krotnie dłużej niż w gospodarstwach przemysłowych.
Zobacz więcej

Na polach księcia Karola ziemię azotuje się wyłącznie koniczyną, a krowy mleczne żyją 3-krotnie dłużej niż w gospodarstwach przemysłowych. mat. pras. Kuchnia+

— Zrównoważone rolnictwo może wykarmić świat — twierdzi książę Karol w ciekawym dokumencie, jaki pokaże 3 marca również polska telewizja Kuchnia+. „Farmer i jego książę” to film opowiadający o praktycznej stronie ekofilozofii brytyjskiego następcy tronu. W pokazanych tu najsłynniejszych farmach zwanych Highgrove w Gloucestershire książę zrównoważonymi metodami hoduje bydło, uprawia najróżniejsze odmiany zbóż i warzyw, prowadzi ogrody dla ginących gatunków, testuje kolejne metody rolnictwa organicznego, czyli bez użycia nawozów chemicznych. Chce udowodnić, że rolnictwo przemysłowe, stawiające na maksymalny zysk jak najniższym kosztem, w rzeczywistości generuje koszty znacznie wyższe.

— Masowe metody mają mnóstwo skutków ubocznych, których kosztów w ogóle nie bierze się pod uwagę. Tymczasem technologia nie wybawi nas od problemów, które sami stworzyliśmy — uważa książę Karol. Wtóruje mu David Wilson, tytułowy farmer ze wspomnianego filmu, główny zarządca książęcego gospodarstwa.

— Ludzie zarzucają nam, że księcia Walii stać na podjęcie ryzyka takich upraw, ale my tu prowadzimy biznes i robimy wszystko, by nie przynosił strat — mówi David Wilson. Marka Duchy Originals, którą książę stworzył w 1991 r., aby sprzedawać produkty, które sam wyhodował, rzeczywiście początkowo przynosiła zyski niewielkie albo nawet generowała straty. Odkąd jednak jest dostępna w licznych sklepach dużej sieci, zdołała odnotować — np. w 2012 r.

— 130-procentowy wzrost sprzedaży. Z jednego rodzaju ciasteczek owsianych od Duchy Originals zrobiło się już 230 najróżniejszych produktów, od serów po dżemy i cydry z ekojabłek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy