Spowodowane jest to późną Wielkanocą i tym, że dwa czterodniowe weekendy przypadają pod rząd. Firma rachunkowa RSM Tenon wyliczyła, że ta wydłużona kanikuła może kosztować gospodarkę 30 mld funtów (50 mld USD).
Odpowiada to około jednej trzeciej rocznego budżetu na publiczną służbę
zdrowia. Nie wszystkie firmy stracą w tym samym stopniu, a niektóre mogą nawet
zyskać. Wygrane będą linie lotnicze, hotelarze i handel detaliczny. Najbardziej
stracą małe zakłady produkcyjne.
Koszt ceremonii ślubnej i wesela zostanie sfinansowany prywatnie przez
rodzinę królewską i rodzinę Middletonów. Na podatnika spadną koszty zapewnienia
bezpieczeństwa oceniane na ok. 20 mln funtów. Wysoki rachunek za bezpieczeństwo
windują m.in. pogróżki rozłamowych północnoirlandzkich organizacji
terrorystycznych.
Największa organizacja pracodawców CBI (Confederation of British
Industry) ocenia, że dodatkowy dzień wolny od pracy z okazji książęcego ślubu to
dla gospodarki koszt ok. 6 mld funtów. Taki ubytek odczuje gospodarka w postaci
straconej produkcji i fiskus z powodu nieuiszczonych z tego tytułu podatków.
Dodatkowo ślub odbywa się w czasie, w którym gospodarka po wyjściu z
recesji nie stanęła na dobre na nogi. W czwartym kwartale 2010 r. nieoczekiwanie
znów była pod kreską. Duża liczba dni wolnych od pracy spowoduje, że trudniej
będzie ocenić dane obrazujące stan gospodarki i służące za podstawę decyzji w
polityce pieniężnej.
Tym kasandrycznym głosom przeciwstawia się optymistyczne przewidywania o
wpływach z turystyki (pod warunkiem, że rynku pamiątkarskiego nie zarzuci tania
produkcja z Chin), korzyści z tytułu promocji rodziny królewskiej jako globalnej
marki oraz Londynu jako miejsca, w którym w 2012 r. Elżbieta II będzie obchodzić
diamentowy jubileusz i w którym odbędzie się olimpiada.
Niektórzy zwracają też uwagę na niewymierne korzyści w postaci poprawy
samopoczucia Brytyjczyków, co nie jest bez wpływu choćby na ich nastawienie do
wydawania pieniędzy i motywację do pracy. Rząd tnący wydatki od pewnego czasu
daje do zrozumienia, że poczucie życiowej satysfakcji i poziom przychodów
niekoniecznie muszą iść w parze.
Do sceptyków dołączył ostatnio "Financial Times", uznając, iż rachuby na
to, że książęcy ślub okaże się wsparciem dla gospodarki wychodzącej z recesji,
są ryzykowne.
"Spadek wydajności pracy z powodu dodatkowego dnia wolnego od pracy może
być wyższy niż przejściowy wzrost produkcji dla zaspokojenia popytu na to, co
przydaje się na ulicznych festynach" - sądzi gazeta.
"Rząd niepokoi się wysokim poziomem publicznego długu, ale czy czas wolny
od pracy ma swoją walutę, którą można obsłużyć dług?" - pyta retorycznie gazeta,
dziwiąc się, że ślub zamiast na sobotę został przez rząd wyznaczony na
piątek.
"Brytyjczycy są narodem mało entuzjastycznych monarchistów lub oziębłych
republikanów" - skomentował wyniki sondażu na temat nastawienia do monarchii
tygodnik "Observer".
47 proc. respondentów najprawdopodobniej będzie oglądało transmisję ze
ślubu w telewizji, w tym większość kobiet i grupy osób w wieku 18-24 lat. 49
proc. uczestników sondażu bardziej od ślubu ekscytuje dodatkowy dzień wolny od
pracy.
"Ciesz się ładną pogodą, nawet jeśli sądzisz, że monarchia jako
instytucja trąci myszką" - radzi swoim czytelnikom tygodnik "Observer".
