Księgowi troszczą się o wizerunek emitentów

Tomasz Furman
opublikowano: 2002-01-24 00:00

Słabe wyniki finansowe osiągane przez spółki publiczne mogą zachęcać do zastosowania zabiegów księgowych. Takie działania stosowane w 2001 r. to sprzedaż aktywów, rozwiązanie rezerwy, zmiana metody wyceny zapasów czy przeniesienie kosztów na podmioty zależne.

Dla analityków i inwestorów klasycznym przykładem przedstawienia rewelacyjnych, ale papierowych zysków, było zaksięgowanie przez Elektrim transakcji sprzedaży 49 proc. akcji Elektrimu Telekomunikacja. Dokonana w trzecim kwartale 2000 roku reklasyfikacja przychodów przyszłych okresów pozwoliła spółce zamknąć rachunek zysków i strat kwotą 3,2 miliarda złotych. Rok 2001 dał wiele nowych przykładów na poprawę stanu finansów spółek.

Podstawowym takim zabiegiem stała się sprzedaż aktywów.

— Zbycie posiadanych zakładów, nieruchomości, udziałów lub akcji to często stosowane działania. Oczywiście nie ma nic złego w tym, że przedsiębiorstwo uważa posiadany majątek za zbędny, a uzyskane ze sprzedaży pieniądze przeznacza na rozwój. Taka transakcja zniekształca jednak obraz spółki, zawyżając wyniki finansowe dzięki czynnościom o charakterze jednorazowym — twierdzi Sebastian Słomka, naczelnik wydziału doradztwa BDM PKO BP.

Takim działaniem było zaksięgowanie przez Optimus 18,7 mi-liona złotych za sprzedaż nieruchomości, co pozwoliło spółce po pierwszym półroczu 2001 wyjść na plus.

Kolejne przykłady to Orbis i Rafako. 20 grudnia Orbis sprzedał udziały w podmiocie Królewska za 5,7 mln dolarów. Z kolei Rafako w ostatnim dniu ubiegłego roku sprzedało za 2,5 mln zł udziały w spółce Rafako-Mechanik. Te transakcje będą miały oczywiście duży wpływ na wy-niki za ostatni kwartał i cały 2001 rok.

Wysokość zysków można regulować przez kilka okresów sprawozdawczych.

— Dzięki tworzeniu i rozwiązywaniu rezerw spółki publiczne mogą wygładzać wyniki finansowe netto. Ze względu na różne oceny ryzyka związanego z wystąpieniem określonego zdarzenia trudno jednak stwierdzić, które przedsiębiorstwa zawiązują nadmierne rezerwy — uważa Tomasz Mazurczak, dyrektor działu analiz DI BRE Banku.

Istotny wpływ na wykazywane wyniki finansowe mają również czynności związane z przyjęciem odpowiedniej metody wyceny zapasów bądź księgowania podatków.

— PKN Orlen przyjął do wyceny swoich zapasów tzw. metodę FIFO (pierwsze weszło, pierwsze wyszło). W praktyce oznacza to, że gdy kurs ropy naftowej spada, to spółka przedstawia zaniżony wynik finansowy. Odwrotnie dzieje się, gdy kurs ropy naftowej rośnie — twierdzi Sebastian Słomka.

Jego zdaniem, pewien wpływ na zysk może mieć również księgowanie tzw. podatku odroczonego. W określonych sytuacjach spółki mogą przedstawić w rachunku zysków i strat inną kwotę podatku niż faktycznie został zapłacony.

Obszarem, w którym szczególnie mogą się wykazać swoimi umiejętnościami księgowi, jest grupa kapitałowa. W jej ramach można dokonać zdecydowanie więcej niż w spółce działającej w pojedynkę. W ostatnich miesiącach o poprawianie wyników na papierze był oskarżany Softbank. W ocenie analityków, część kosztów spółka przerzuciła na podmioty wchodzące w skład grupy kapitałowej, by zyski jednostkowe były lepsze od rynkowych oczekiwań.

— Na wyniki wielu spółek giełdowych należy patrzeć przez pryzmat całej grupy kapitałowej. Opieranie się jedynie na raportach spółek matek w przedsiębiorstwach o rozbudowanej strukturze holdingowej najczęściej daje błędne informacje — mówi Tomasz Mazurczak.

Zdaniem specjalistów, większości stosowanych zabiegów księgowych nie można wykryć, opierając się tylko na raportach przedstawianych przez spółki publiczne. Z drugiej strony nie są one stosowane w skali, która mogłaby zagrażać interesom akcjonariuszy. Warto jednak zwrócić uwagę na szczegóły raportów publikowanych co kwartał.

— Analizując wyniki finansowe inwestorzy powinni przede wszystkim zaznajomić się z oceną biegłego rewidenta. Czasami zwraca on uwagę na zagrożenia, którymi spółka niekoniecznie chce się chwalić — uważa Sebastian Słomka.

Zdaniem Tomasza Mazurczaka oceny biegłych rewidentów mogą obecnie być o wiele bardziej przydatne.

— Wszystko za sprawą upadłego amerykańskiego giganta Enrona oraz firmy Andersen, która badała jego sprawozdania. Spadek zaufania do biegłych rewidentów będzie wymuszał na nich dokonywanie bardziej wnikliwych analiz — mówi specjalista z DI BRE Banku.