KUKE chce wycisnąć więcej z klientów

Ubezpieczyciel ma apetyt na składki, ale poza segment polis finansowych nie będzie wychodził.

Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) będzie szła w głąb, a nie wszerz rynku — tak obrazowo Dariusz Poniewierka, prezes KUKE, opisuje swój pomysł na biznes ubezpieczyciela. Kontrolowane przez skarb państwa i Bank Gospodarstwa Krajowego przedsiębiorstwo rozpoczyna prace nad trzyletnią strategią. Obecna kończy się w tym roku.

Zobacz więcej

POD PRESJĄ KRYZYSU: Ubiegły rok nie był najlepszy dla KUKE. Korporacja zanotowała 8 mln zł straty. Ten rok ma być lepszy. Prezes Dariusz Poniewierka zaręcza, że dostosował ceny i apetyt na ryzyko do sytuacji na rynku. [FOT. WM]

— Mamy pomysł na nową KUKE. Zamierzamy zwiększyć przypis składki. Chcemy to osiągnąć przez sprzedaż naszym klientom większej liczby produktów ubezpieczeniowych — mówi prezes KUKE.

Tłumaczy, że ostatnie miesiące zarząd ubezpieczyciela poświęcił na analizowanie działalności firmy zarówno w obszarze misyjnym, jak i komercyjnym. Wyszło, że koszt pozyskania klienta jest wysoki. Naturalne rozwiązania to cięcie kosztów sprzedaży albo dosprzedaż dodatkowych produktów obecnym klientom. Ubezpieczyciel wybrał bramkę nr 2. Dariusz Poniewierka zastrzega, że KUKE nie będzie wchodziła w nowe segmenty rynku ubezpieczeniowego.

Pozostanie ubezpieczycielem finansowym, który będzie realizował misję wspierania polskich eksporterów.

— Mamy więcej gotowych produktów, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Chcemy, by nasi klienci zaczęli z nich korzystać — podkreśla prezes. Jako przykład podaje gwarancje spłaty kredytu, które KUKE oferuje jako jedyny ubezpieczyciel na rynku. Są one praktycznie nie wykorzystywane przez przedsiębiorców. Tymczasem mogą posłużyć jako zabezpieczenie kredytu bankowego. KUKE chce także być bardziej aktywna w obszarze misyjnym, czyli ubezpieczeniach polskich eksporterów w ramach działalności gwarantowanej przez skarb państwa.

— Po ostatnim kryzysie finansowym zwiększyła się rola agencji rządowych, takich jak KUKE. Bez ich udziału w niektórych branżach, np. stoczniowej czy energetycznej, wręcz nie można domknąć transakcji — mówi Dariusz Poniewierka.

W tym celu firma lobbuje w resorcie gospodarki za nowelizacją rozporządzenia z 2001 r., które reguluje, jaki może być maksymalny udział składników pochodzenia zagranicznego w eksportowanym produkcie finalnym, by można go było uznać za krajowy. To pozwala określić, czy produkt eksportowanyprzez polską firmę może być ubezpieczony przez KUKE.

— Chcemy aktualizacji tych przepisów. Globalizacja zmieniła gospodarkę i udział importowanych komponentów w gotowym produkcie jest obecnie wyższy niż kiedyś — wyjaśnia prezes. Zastrzega jednak, że nie chodzi o szerokie wspieranie reeksportu czy też transferu polskich miejsc pracy za granicę.

— Naszym celem jest wspieranie polskiej produkcji — podkreśla Dariusz Poniewierka.

Zwraca uwagę na kapitały KUKE, które nie zmieniły się od lat 90. XX wieku. Tymczasem wartość polskiego eksportu i jego waga w gospodarce uległa znacznemu zwiększeniu. Nie chce jednak wypowiadać się w sprawie zwiększenia kapitałów ubezpieczyciela.

— To leży w gestii naszych właścicieli — ucina Dariusz Poniewierka.

W 2012 r. KUKE miała ponad 42 mln zł przypisu składki i 8,3 mln zł straty netto. 2013 r. planuje zamknąć na lekkim plusie. Prezes zwraca uwagę, że w tym roku odnotujemy szczyt liczby bankructw polskich firm, co będzie miało przełożenie na wyniki ubezpieczycieli finansowych.

— Jesteśmy na to przygotowani. Dostosowaliśmy nasze ceny i apetyt na ryzyko do sytuacji rynkowej — zapewnia prezes ubezpieczyciela.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu