Kulawa upadłość Loftów de Girarda

  • Emil Górecki
opublikowano: 05-11-2014, 11:52

Ochrona interesów klientów dewelopera — bankruta istnieje głównie na papierze. Żeby dokończyć inwestycję w Żyrardowie, nabywcy muszą najpierw zapłacić jak za gotowe mieszkania.

Za metr mieszkania w budynku zaadaptowanej fabryki lnu w Żyrardowie sześć-siedem lat temu trzeba było zapłacić co najmniej 6,3 tys. zł. Dziś wiadomo, że będzie znacznie drożej. Termin oddania inwestycji minął w 2008 r., a deweloper upadł. Niedoszli mieszkańcy chcą jednak dokończyć budowę i rozliczyć się z bankiem.
Zobacz więcej

DROŻEJ NIŻ W CENNIKU:

Za metr mieszkania w budynku zaadaptowanej fabryki lnu w Żyrardowie sześć-siedem lat temu trzeba było zapłacić co najmniej 6,3 tys. zł. Dziś wiadomo, że będzie znacznie drożej. Termin oddania inwestycji minął w 2008 r., a deweloper upadł. Niedoszli mieszkańcy chcą jednak dokończyć budowę i rozliczyć się z bankiem. Szymon Łaszewski

Nabywcy żyrardowskich mieszkań z inwestycji Lofty de Girarda jako pierwsi testują funkcjonowanie upadłości deweloperskiej, wprowadzonej ustawą o prawach nabywców mieszkań (w kwietniu 2012 r.) i prawem upadłościowym (jesienią 2011 r.).

Deweloper Green Development upadł dwa lata temu. Inwestycja, stanowiąca główny majątek upadłego dewelopera, była zaawansowana w 80 proc., a około połowy mieszkań zostało sprzedanych. W kwietniu 2014 r. zgromadzenie nabywców podjęło uchwałę o przejęciu nieruchomości z hipoteką PKO BP do 25 mln zł. Sędzia komisarz uchylił jednak tę uchwałę uznając, że jest sprzeczna z dobrymi obyczajami, bo wydzielona nieruchomość była finansowana z ogólnej masy upadłości, co stawia nabywców mieszkań w uprzywilejowanej pozycji wobec innych wierzycieli.

Postanowienie zostało uchylone przez sąd odwoławczy. Wydawało się, że nabywcy wreszcie stali się właścicielami budowy, ale syndyk nie wydał im nieruchomości, bo Green Development zażądał pokrycia kosztów jej utrzymania od chwili podjęcia uchwały o przejęciu oraz dopłacenia pozostałej części ceny mieszkań — mimo odmiennej decyzji sądu. Wniosek dewelopera uzyskał poparcie sędziego komisarza: nabywcom, którzy mają podpisaną umowę przedwstępną, nie przysługuje prawo do przeniesienia własności, ale do zawarcia umowy ostatecznej z upadłym. Inaczej mówiąc, zanim staną się członkami zgromadzenia, powinni dopłacić deweloperowi pełną cenę za niedokończone mieszkanie. Kiedy już staną się właścicielami placu budowy, dokumentację inwestycji będą musieli od syndyka odkupić.

Pełnomocnicy nabywców zamierzają jednak zaskarżyć postanowienie.

— Postępowanie sędziego komisarza może uniemożliwić nabywcom dokończenie inwestycji. Rozumiem, że przepisy o upadłości deweloperskiej nie są doskonałe, ale można je zastosować zgodnie z wolą ustawodawcy, wyrażoną w uzasadnieniu projektu ustawy i wspartą orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. Ta niechęć jest tym bardziej niezrozumiała, że wcześniej sędzia komisarz w sposób zgodny z duchem ustawy zatwierdził listę nabywców mimo braku przepisów wykonawczych — mówi mec. Piotr Zimmerman, pełnomocnik nabywców z kancelarii Zimmerman i Wspólnicy.

Aldona Młyńczak, poseł-sprawozdawca ustawy deweloperskiej ocenia, że taka interpretacja ustawy jest sprzeczna z jej ideą.

- Nie mieliśmy do tej pory sygnałów o tym, że przepisy można interpretować inaczej. Jeśli tak jest, musimy to jednoznacznie określić w nowelizacji – mówi Aldona Młyńczak.
 
Pełny tekst w serwisie Puls Biznesu Premium>>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu