Kulczyk ekspresem buduje zieloną grupę

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2012-08-13 00:00

Najbogatszy Polak chce kupić lidera w energetyce odnawialnej. Od 28 sierpnia za jedną akcję PEP płaci 31,5 zł. Wystarczy?

Podczas gdy państwowa PGE nieśpiesznie przygląda się Polish Energy Partners, prywatna firma Jana Kulczyka ogłasza na nią wezwanie. — PGE popełnia błąd, nie śpiesząc się z transakcją. PEP i jego projekty, zarówno istniejące, jak i planowane, są tak atrakcyjne, że dodadzą wartości każdemu nabywcy — mówi Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK.

None
None

PGE dopiero myśli…

PEP to jedna z największych w Polsce firm zajmujących się energetyką odnawialną. Specjalizuje się w projektach wiatrowych, biomasowych i kogeneracyjnych. Warta na giełdzie 630 mln zł (przed wezwaniem), w 2011 r. zarobiła na czysto 70 mln zł. O tym, że będzie na sprzedaż, spekulowało się już od kilku miesięcy. Jedni zdążyli się w tym czasie przyjrzeć spółce, inni — nie.

— Dopiero poszły tzw. teasery [zaproszenie do udziału transakcji — red.]. Jesteśmy w procesie wstępnego badania PEP, ale poprosiliśmy o przedłużenie terminu składania ofert. Nie rozmawialiśmy jeszcze z zarządem PEP. Zresztą, będziemy raczej zainteresowani zakupem poszczególnych projektów, a nie całej spółki — tłumaczy „Pulsowi Biznesu” menedżer wysokiego szczebla w PGE.

— PEP wpisuje się w naszą koncepcję budowy pierwszej polskiej prywatnej grupy energetycznej, zintegrowanej pionowo i opartej o zbilansowany portfel wytwórczy. Chcemy, aby PEP był w niej centrum kompetencyjnym, jeśli chodzi o odnawialne źródła energii, zwłaszcza w kontekście uzyskanych przez nas już wcześniej pozwoleń na budowę farm wiatrowych na Bałtyku — tłumaczy Jacek Głowacki, wiceprezes Polenergii.

…a Kulczyk już zaprasza do grupy…

Energetycznym pionem Kulczyk Investments zawiaduje właśnie spółka Polenergia. To ona wzywa na PEP, chcąc zbudować na nim filar OZE (odnawialne źródła energii). PEP dołączy w ten sposób do innych filarów — Elektrociepłowni Nowa Sarzyna (nowoczesna elektrociepłownia gazowa), Elektrowni Północ (projekt zakładający budowę dwóch bloków węglowych po 1000 MW każdy), Polenergii Dystrybucja (dystrybucja i sprzedaż prądu), Polenergii Biogaz (biogazownie przemysłowe), Polenergii Kogeneracja (instalacje kogeneracyjne), Polenergii Wiatr (projekty na Bałtyku) oraz KI Trading (obrót energią).

— Jesteśmy dla PEP idealnym partnerem: nie jesteśmy korporacją, podejmujemy szybkie decyzje, mamy własne finansowanie, a także doświadczenie w pozyskiwaniu go z zewnątrz. Zapewnimy spółce i zarządowi nie tylko kapitał, ale także wiedzę i doświadczenie do dalszego rozwoju w ramach większej, międzynarodowej grupy — zauważa Dariusz Mioduski, członek zarządu Kulczyk Investments i szef Polenergii.

Przedstawiciele Jana Kulczyka nie bez przyczyny wspominają o zarządzie PEP, podkreślając jego doświadczenie i kompetencje. Plan wzywającego zakłada bowiem utrzymanie obecnego zarządu. Prezes PEP Zbigniew Prokopowicz nie znalazł jednak w piątek chwili, by tę kwestię skomentować.

…i liczy na sukces

Zapisy w wezwaniu zaczną się 28 sierpnia, dlatego już w tym tygodniu ekipa menedżerówKulczyka rusza na spotkania z funduszami z akcjonariatu PEP. Czy cena 31,5 zł ich przekona?

— Moja wycena PEP to 37 zł za akcję. Przy cenie w wezwaniu poniżej 37 zł kluczowa będzie determinacja akcjonariuszy do zrealizowania zysku. To będzie gra pomiędzy potencjalnym wzywającym i akcjonariuszami — na ile ci ostatni są skłonni poświęcić potencjalny wzrost spółki (i jej kursu) dla zrealizowania zysków i możliwości realokacji w ramach portfeli inwestycyjnych. Z jednej strony wszystkie krajowe ustalenia prawne widoczne na horyzoncie powinny istotnie podnieść wartość spółki, z drugiej ryzyko rozpadu Europy bądź zawieszenia programów promujących energię odnawialną jest niestety realne — zauważa Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK.

Do możliwości ogłoszenia kontrwezwania, np. przez PGE, Paweł Puchalski odnosi się sceptycznie.

— Raczej nie odważy się na taki ruch ktoś, kto nie przeprowadził porządnego badania PEP — uważa Paweł Puchalski.

Fundusze raczej odpowiedzą

Instytucje prawdopodobnie spojrzą na ofertę Kulczyka przychylnym okiem. Są w spółce od lat i większość akcji kupiły znacznie poniżej ceny w wezwaniu. Pierwszym funduszem, który mocno postawił na PEP, było Generali OFE. Z pakietem blisko 10 proc. ujawniło się w połowie 2006 r., gdy kurs oscylował w okolicy 15 zł. W latach 2009-10 r. zmniejszało i zwiększało zaangażowanie, by w połowie 2011 r. zwiększyć pakiet do 18 proc., przy kursie w okolicy 30 zł. W drugim półroczu, gdy kurs spadł, dokupiło do blisko 20 proc. Drugim co do wielkości akcjonariuszem jest Aviva OFE. W spółce z pakietem blisko 5 proc. ujawniła się na koniec 2009 r., gdy kurs wynosił 33,5 zł, ale próg 5 proc. przekroczyła w październiku 2011 r. przy kursie 23,7 zł. Na przełomie 2011 i 2012 r., gdy kurs spadł poniżej 20 zł, zwiększyła udział do blisko 10 proc. ING OFE ma akcje PEP od 2008 r., a próg 5 proc. przekroczyło w grudniu 2010 r. przy kursie w okolicy 31 zł. Do 10 proc. doszło na przełomie 2011 i 2012 r., wykorzystując spadek kursu poniżej 20 zł. Mniej chętne do sprzedaży może być Pioneer Pekao TFI. Większość posiadanego pakietu kupiło w 2008 i 2009 r., gdy kurs wahał się od 35 do 28 zł, a ostatnich znaczących zakupów dokonywało w kwietniu 2010 r., gdy kurs wynosił 37 zł. Pakiet ponad 5 proc. akcji, kupiony w kwietniu 2010 r. przy kursie powyżej 37 zł, ma także Aviva Investors. [GN]