To zła decyzja — niemal jednym głosem mówią analitycy, komentując przedłużenie wyłączności negocjacyjnej dla konsorcjum Kulczyk/Elektrim zabiegającego o przejęcie grupy G-8. Na dogadanie się ze związkowcami Wiesław Kaczmarek, szef MSP, dał dwójce inwestorów czas do końca listopada.
Przedłużenie wyłączności negocjacyjnej dla spółki El-Dystrybucja kontrolowanej przez Jana Kulczyka (74 proc.) i Elektrim (26 proc.) to błąd. Większość analityków nie ma co do tego wątpliwości. Jednocześnie eksperci nie są przekonani, czy na podstawie kontrowersyjnej decyzji ministra skarbu można już wyciągać wnioski co do rozstrzygnięcia przetargu.
— Sądzę, że szanse konsorcjum na szczęśliwe sfinalizowanie prywatyzacji G-8 są małe. Decyzję MSP interpretowałbym raczej jako element rozgrywki między resortem a związkowcami. Duet Kulczyk/Elektrim może być straszakiem ministra na stawiających wygórowane warunki przedstawicieli załóg spółek z grupy — uważa jeden z analityków branży energetycznej.
Rzeczywiście Wiesław Kaczmarek nie kryje niezadowolenia z postawy związkowych negocjatorów z G-8.
— Ich wymagań nie wytrzymałby żaden poważny inwestor, lecz jedynie firma bez pieniędzy, która nie stosuje analizy ekonomicznej, a jej celem jest przejęcie G-8 — wypowiedział się minister skarbu w wywiadzie dla PB.
Ten komentarz to wyraz zniecierpliwienia postawą związkowców. Ale czy tylko? Choć w wypowiedzi ministra nie pojawiają się „personalia”, trudno uwolnić się od przypuszczenia, że Wiesław Kaczmarek, chciał również dać prztyczka w nos konsorcjum Elektrimu i Kulczyka. Niewykluczone, że inwestorski duet, chcąc zdobyć przychylność związkowych liderów z G-8, obiecał im „złote góry”. Nieoficjalnie mówi się, że drogi negocjujących stron rozeszły się, gdy przyszło do sformułowania zapisów gwarantujących realizację pakietu. Do poważnych rozmów o pieniądzach w większości spółek podobno w ogóle nie doszło.
W tym kontekście decyzja MSP o przedłużeniu wyłączności dla konsorcjum, jeśli nie jest grą, wydaje się zupełnie niezrozumiała. Analitycy nie mają wątpliwości, że spółki Kulczyk/Elektrim nie można uznać za wymarzonego inwestora dla G-8.
— Jeżeli ta prywatyzacja ma na celu przygotowanie spółek do konkurencji na rynku unijnym — poprzez transfer kapitału i know-how — to nie można tego pogodzić ze sprzedażą G-8 takim inwestorom. Jeśli natomiast transakcja ma mieć charakter fiskalny, to również nie trzeba szukać daleko, aby znaleźć pewniejszych finansowo partnerów — komentuje jeden z ekspertów.
W okresie dzielącym parafowanie umowy prywatyzacyjnej od jej ewentualnego podpisania inwestorzy będą z pewnością musieli wylegitymować się MSP odpowiednimi gwarancjami, które potwierdzą ich finansową wiarygodność. Nie można wykluczyć, że konsorcjum będzie próbowało zdobyć środki na zakup G-8 przy pomocy jednego z zainteresowanych prywatyzacją koncernów branżowych. Drogą prostych skojarzeń można dotrzeć do niemieckiego E. ON, który nie od dziś ma biznesowe powiązania z Janem Kulczykiem (m.in. poprzez Pol-Energię). Niemcy dostali się w przetargu na G-8 tylko lub aż na krótką listę. Wyłączność dostał jednak ktoś inny. Być może porozumienie z konsorcjum umożliwi im wkroczenie do grupy dystrybutorów kuchennymi drzwiami.
Nie można również wykluczyć współpracy polskiego duetu z Electricite de France „przebierającym nogami” wokół G-8. Nie wiadomo też, czy z rozmów z konsorcjum definitywnie wycofał się Electrabel.



