Kultura uczy się biznesu

opublikowano: 19-05-2019, 22:00

Niedostatek pieniędzy sprawia, że zarządzanie filharmonią lub teatrem byłoby wyzwaniem dla niejednego przedsiębiorcy.

Już wiele lat temu, na fali transformacji ustrojowej w Polsce środowisko artystyczne zaczęło zadawać sobie pytanie: czy dyrektor instytucji kultury powinien być menedżerem, czy artystą.

Uczestnicy sesji „Nowoczesna logistyka i magazyny” wskazali zarówno te
obszary rynku usług transportu, spedycji i logistyki, które przyczyniają się do
jego wzrostu, jak i te, w których należy nadrobić zaległości.
Zobacz więcej

OBRAZ RYNKU:

Uczestnicy sesji „Nowoczesna logistyka i magazyny” wskazali zarówno te obszary rynku usług transportu, spedycji i logistyki, które przyczyniają się do jego wzrostu, jak i te, w których należy nadrobić zaległości.

— Nawet jeśli dyrektor jest menedżerem, to odpowiada za całokształt działalności instytucji, którą kieruje, również za stronę artystyczną. Musi więc mieć pomysł, jaką instytucję chce tworzyć — uważa Andrzej Kosendiak.

Jest dyrygentem, profesorem Akademii Muzycznej we Wrocławiu, dyrektorem Narodowego Forum Muzyki i przewodniczącym Zrzeszenia Filharmonii Polskich. Taka odpowiedź rozwiewa wątpliwości, ale oznacza całe spektrum problemów, jakich nie ma w innych dziedzinach. Chodzi m.in. o finanse.

— W kulturze mamy ten kłopot, że nie czujemy się do końca komfortowo, mówiąc o pieniądzach — przyznaje Ewa Bogusz-Moore, dyrektor naczelna i artystyczna Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach.

O pieniądzach trzeba jednak mówić — zwłaszcza że w kulturze nie ma ich zbyt dużo. Stąd oczywista już dziś konieczność zabiegania o mecenasów i sponsorów.

— Mamy radę mecenasów Teatru Śląskiego, którą tworzy 15 osób. Są to przedsiębiorcy, ale również lekarze, prawnicy. Wspierają teatr nie tylko finansowo, ale też przyjacielską radą. Są dla nas ogromnym wsparciem — przyznaje Małgorzata Długowska-Błach, menedżer ds. promocji i pełnomocnik dyrektora w Teatrze Śląskim w Katowicach.

Rady z zewnątrz mogą być inspirujące. Katowicki teatr, szukając kontaktu z widzem, zaryzykował i jako pierwszy w Polsce stworzył scenę w... centrum handlowym.

— Na początku było oburzenie: jak można tak obniżać poziom. Okazało się, że ta nasza czwarta scena funkcjonuje znakomicie — mówi Małgorzata Długowska-Błach.

Twierdzi, że dziś Teatr Śląski jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce. Z niedostatkiem pieniędzy wiąże się kolejny problem — kadry. Od podszewki zna go Alicja Knast, dyrektor Muzeum Śląskiego.

— Mamy z kadrami w kulturze ogromny problem. Nie jesteśmy w stanie zapłacić np. za usługi IT czy księgowe tyle, ile korporacje — przyznaje Alicja Knast.

W jej ocenie każdy, kto ma cenione na rynku kompetencje, a przechodzi do pracy w instytucjach kultury, musiał podjąć ważną życiową decyzję, że będzie zarabiał mniej, niż mógłby gdzie indziej. Większość to placówki publiczne, są jednak też prywatne inicjatywy. Ciekawym przykłademjest Moderator Inwestycje. To znany bydgoski deweloper, który zaczynał od rewitalizacji kamienic, następnie budował mieszkania, a potem kupił... kino. Chodzi o jedno z najbardziej reprezentacyjnych kin w mieście — Pomorzanin. W czasie gdy multipleksy zaczęły wypierać z rynku kina jednosalowe, taki los spotkał także tę placówkę. Budynku nie udało się przekształcić w supermarket, choć właściciel miał taki pomysł i nawet zaczął go realizować. Przez 15 lat stał zamknięty. Okazuje się jednak, że bydgoszczanie chcą kina bez zapachu popcornu.

e4037212-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Moderator Inwestycje zrozumiał, że w kulturę warto inwestować. Wiemy, że kultura może budować naszą markę — tłumaczy Michał Orzechowski, który sam będąc muzykiem, zarządza w grupie projektami związanymi z kulturą i sztuką.

Menedżer artysta dostrzega kolejny problem, z jakim często można się spotkać w zarządzaniu w instytucjach kultury.

— Pracuję głównie z młodymi artystami, muzykami i często słyszę od nich: akademia nauczyła mnie grać, ale nie nauczyła zarządzać — przyznaje Michał Orzechowski.

Zarządzania można się oczywiście nauczyć, ale tu pojawiają się opory.

— Panuje przekonanie, że jeśli ktoś pracuje w instytucji kultury, to wszystko będzie robił intuicyjnie i będzie mu to wychodzić. Tak nie jest. Trzeba się szkolić i to cały czas — mówi Ewa Bogusz-Moore.

Inny problem to prawo, które stoi w miejscu.

— Muzea podlegają wciąż starej ustawie z 1996 r., która dziś zupełnie nie przystaje do potrzeb i oczekiwań — mówi Alicja Knast.

Andrzej Kosendiak dorzuca, że nawet istniejące prawo nie działa dobrze i jest wypierane przez złe praktyki.

— Ustawa o działalności kulturalnej mówi wyraźnie, że to prezydenci miast finansują instytucje kultury, także jeśli chodzi o zapewnienie i remont siedzib. Sprawdziliśmy i okazało się że spośród 30 orkiestr należących do Zrzeszenia Filharmonii Polskich tylko w przypadku trzech przepisy ustawy nie są łamane — podkreśla Andrzej Kosendiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy