Kup sobie damę z gronostajem

Jak się ściąga podatki, to można brać i Leonarda, i Rembrandta. A jeśli nie jest się państwem, tylko Kowalskim, koniec na Rembrandcie

Okazyjne zakupy ze zbiorów Czartoryskich skierowały uwagę nawet mniej zainteresowanych na rynek najbardziej nietykalnych, najskrzętniej strzeżonych dzieł dawnego malarstwa. „Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci to ewidentnie numer jeden, jeśli mowa o rzucaniu się w oczy, a numer dwa to pochmurny pejzaż na desce autorstwa Rembrandta — w muzeum, bo na rynku aukcyjnym jest właśnie na odwrót.

ODBICIE OJCA:
Wyświetl galerię [1/2]

ODBICIE OJCA:

Odbitka przedstawiająca prawdopodobnie ojca Rembrandta może kosztować już 4-6 tys. USD (16-24,5 tys. zł). [FOT. CHRISTIE’S]

Pracami włoskiego twórcy renesansu nie handluje się prawie wcale, bo nawet muzea mają takich eksponatów mało, natomiast dzieł holenderskiego malarza w samym grudniu wylicytowano w różnych krajach szesnaście, według danych Artprice. Jeśli więc któryś z nich ma urozmaicić aktywa w portfelu Kowalskiego, to Rembrandt — i nie za setki milionów funtów, tylko w cenie nowego miksera.

Wygraj milion w karty

Czy jakaś bardzo późna, niewyraźna odbitka za kilkaset złotych ma w ogóle szansę dla inwestora zarobić — niekoniecznie, ale już taka za kilka-kilkanaście tysięcy — może. Potencjał wzrostu wartości grafik tzw. dawnych mistrzów zależy od splotu kilku istotnych czynników, ale żeby nie wydawały się bez sensu, trzeba sprecyzować, o które grafiki chodzi. Niezależnie od techniki, terminem określa się zwyczajowo druki powstałe do końca XVIII wieku albo do pierwszych lat XIX, przy czym najwcześniejsze mogą pochodzić sprzed 700 lat.

Ostatnia cezura dotyczy jednak Europy, bo kiedy czternastowieczni zachodni rytownicy dopiero przymierzali się do techniki, chińscy mieli już w tej dziedzinie ponad tysiącletnią tradycję. Nietrudno się zresztą domyślić, do czego Europejczykom służyły odbitki — umęczony Pan, Maria albo przedstawiony za pomocą kilku prostych linii, całkowicie płaski święty. To, co dawnej miało się sprawdzać w prywatnej dewocji, dzisiaj bez wątpienia nadawałoby się do portfela, bo za sprawą niskiej podaży, przykładową pietę z około 1450 r. wylicytowano do 223 tys. GBP (1,1 mln zł).

Żeby wykonać taki drzeworyt, jej autor też musiał się napracować, bo kompozycja odbijana na podłożu musi być wyciosana w drewnie negatywowo — wybiera się tło, a w to, co wystaje, wciera farbę. Niewiele późniejszy jest druk wklęsły, czyli każdy metaloryt, a więc sposób polegający z grubsza na wyryciu kompozycji w metalowej matrycy. Trochę trwało, zanim zaczęto je wykonywać jako dzieła same w sobie, bo początkowo były nędzniejszym zastępnikiem książkowych ręcznie wykonywanych ilustracji, czasem służyły również do odbijania talii kart. Taką talię z XV wieku wylicytowano dziesięć lat temu do 243 tys. GBP (1,2 mln zł) — as w portfelu, ale też solidny wydatek.

Tylko nie byle gdzie

Podczas gdy na olejne dzieło Rembrandta potrzeba czasemkilkudziesięciu milionów dolarów, na grafikę wystarczy mizerny ułamek tej kwoty, a rynek właśnie jego prac i Dürera daje inwestorom największe możliwości. Albrecht Dürer, absolutny mistrz z Norymbergi, podobnie jak Rembrandt, mógł tworzyć w tej technice największe możliwe ilości, bo sama idea limitowania edycji pojawiła się dopiero w drugiej połowie XIX wieku. Ile matryca mogła — w przypadku drzeworytów wystające elementy ulegały po prostu wykruszeniu, ale metaloryty również traciły ostrość i najdrobniejsze linie zacierały się tak, że kompozycja stawała się coraz bardziej płaska.

I to — z punktu widzenia inwestora — jest najistotniejsze, bo odbitkę można zrobić nawet kilkaset lat po śmierci artysty, ale jakość i głębię tych najwcześniejszych zwyczajnie widać. Żeby określić wiek, da się również zbadać papier, jego strukturę i znaki wodne, choć i tak bogactwo pociągnięć drobnych na grubość igły przesądzi o wartości na rynku.

W katalogu aukcji zaplanowanej w Christie’s na 25 stycznia wyraźnie to widać — w zależności od walorów artystycznych, stanu zachowania, podaży i atrakcyjności motywu, grafiki Rembrandta wyceniane są od 1,5 tys. USD (6,2 tys. zł) do 150 tys. USD (615 tys. zł), a kunsztowne ryciny Albrechta Dürera w przedziale 1-250 tys. USD (4,1 tys. — 1 mln zł).

Myśląc o lokacie kapitału, nie wolno takich odbitek kupować z niewiadomego źródła ani bez certyfikatu potwierdzającego autentyczność, bo żeby zdecydować o cenie egzemplarza, trzeba mieć rozeznanie, jakiej jakości jest druk i jaka może być dostępność w obiegu. Oko można też ćwiczyć samemu, na początku na kontrastach: drzeworyt Dürera wyceniany od 1 tys. USD (4,1 tys. zł) i jego miedzioryt ze spodziewaną ceną do 250 tys. USD (1 mln zł).

Na pierwszym widać prosto opracowane, sztywne sylwetki trzech duchownych pod jakąś arkadą z widokiem na niezagospodarowaną białą dal, nic więcej. Na drugim — rycerza na koniu, w towarzystwie diabła i śmierci. Za nimi drobiazgowo wymodelowane chaszcze — pierzaste, iglaste, zdrewniałe. Na wyszczotkowanym policzku konia pulsuje wypukła żyła, a piasek przesypuje się w klepsydrze, lekko zaciska się połyskująca rękawica, spod kopyt umyka jaszczurka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kup sobie damę z gronostajem