Żaden bank w Polsce nie był tak często sprzedawany jak Citibank Handlowy. Pod młotek miał zostać wystawiony już kilka lat temu. Równie często licytowany jest BZ WBK. Szczególnie ostatnio, gdy AIB, jego irlandzki właściciel, wpadł w tarapaty finansowe. Na krótkiej liście banków, które mogą trafić na sprzedaż, są jeszcze: BRE Bank, ING Bank Śląski, Millennium i Pekao. Problem w tym, że z ofertami sprzedaży polskich banków jest jak z Yeti: wszyscy słyszeli, nie widział nikt.
— Jeśli one rzeczywiście są, to my nie mamy szczęścia, bo do nas nikt z taką ofertą się nie zwrócił — tak spekulacje o rzekomych przejęciach kwituje Jacek Chwedoruk, prezes polskiego oddziału Rothschilda, który prowadzi fuzje i przejęcia w naszej części Europy.
Na rynku, poza dawno już ogłoszonym przetargiem na AIG, nie słychać o potencjalnych sprzedających.
— Od kiedy rządy zachodnie znacjonalizowały banki, presja na sprzedaż zagranicznych aktywów znacznie spadła — twierdzi Krzysztof Kalicki, prezes Deutsche Bank Polska.
Dokapitalizowane, zasilone w kredyty i rządowe gwarancje grupy finansowe nie mają powodu, żeby spieniężać polskie aktywa, które ani nie przynoszą strat, ani nie wymagają wielkiego finansowania.
— BZ WBK jest dobrze skapitalizowany, ma dobrze zbilansowane depozyty. Podobnie Handlowy. Inaczej jest w BRE Banku, który korzysta z pożyczek od właściciela. Poziom finansowania od spółki matki w bilansach Commerzbanku, którego portfel kredytowy wynosi setki miliardów euro, nie ma jednak większego znaczenia — mówi Jacek Chwedoruk.
Więcej w czwartkowym „Pulsie Biznesu”