W tym roku walory Budimeksu zostały silnie przecenione. Na szczęście, wraz z początkiem września kurs odbił od dna — zyskał już prawie 25 proc. Sprzeczne opinie specjalistów mogą więc przysporzyć akcjonariuszom wątpliwości na temat zmiany cen akcji w przyszłości. Analitycy ING Securities oraz DM PKO BP zakładają rozbieżne ceny docelowe dla walorów budowlanej firmy. Andrzej Kubacki z ING Securities prognozuje wzrost kursu o 20 proc. do 69 zł. Natomiast Piotr Łopaciuk z DM PKO BP proponuje cenę docelową na poziomie 49 zł. To o 15 proc. poniżej rynkowego kursu akcji.
W górę czy w dół
Andrzej Kubacki uważa, że Budimex w najbliższym czasie będzie radził sobie zdecydowanie lepiej od konkurencji. Spółka ma realne szanse na wygranie ogromnego przetargu w Turowie.
— W najbliższym czasie mogą spaść ceny materiałów oraz koszty pracy podwykonawców. Budimex jest w stanie narzucić swoje warunki, a w konsekwencji uzyskiwać lepsze marże. Według mnie, spółka nadal będzie wypłacała sowitą dywidendę — wylicza Andrzej Kubacki.
Gorzej o perspektywach spółki wypowiada się Piotr Łopaciuk. Pesymista zwraca uwagę na nieudane przejęcie spółki PNI. Ta porażka kosztowała Budimex w sumie około 330 mln zł. Wycenę Budimeksu obniża także planowane wprowadzenie opłaty licencyjnej przez spółkę matkę Ferrovial. Do tej pory polska firma nie ponosiła kosztów otrzymywanejpomocy doradczej. Ponadto ekspert wskazuje na silny wypływ gotówki, który może psuć postrzeganie spółki przez rynek. Natomiast obaj analitycy są zgodni co do jednego. W latach 2013-14 cały rynek budowlany będzie się kurczył. Odreagowanie powinno nadejść wraz z nową perspektywą unijną (najwcześniej w 2015 r.).
Problematyczna wycena
To nie pierwsza sytuacja, w której dwa niezależne biura maklerskie wystawiają w tym samym czasie przeciwstawne rekomendacje. Ten problem dotyka wiele giełdowych spółek.
— Od lat prowadzimy spójną, a przede wszystkim otwartą politykę informacyjną wobec akcjonariuszy i z pewnością nie jest tak, że jeden z domów maklerskich należy do „lepiej poinformowanych”. Dlatego trudno mi odpowiedzieć na pytanie, skąd rozbieżności wycen, tym bardziej że nie znamy założeń, jakie w swoich rekomendacjach przyjęli analitycy. O wszystkich typach ryzyka dotyczących przyszłości spółki, jakie widzimy, informowaliśmy rynek w raportach giełdowych lub szeroko poprzez media i w tym względzie nic się nie zmieniło — powiedział Dariusz Blocher, prezes Budimeksu. Do sprzecznych wycen dochodzi najczęściej w okresach zawirowań gospodarczych. Istotny jest fakt, że cała branża budowlana znajduje się w głębokim kryzysie. Budowlanka ma fatalną opinię, więc analitykom trudno odnosić się do perspektyw jej rozwoju.