Styczniowy raport Departamentu Rolnictwa potwierdza, że obszar zasiewów pszenicy będzie w tym roku najniższy od 31 lat. Tendencja ta jest kontynuowana, bo już w ubiegłym roku areał upraw był najniższy od 30 lat. W poprzednim raporcie zwracałem uwagę, że zarówno pod względem technicznym, jak i fundamentalnym pszenica jest w trakcie silnej hossy. Najważniejsze pytanie brzmi — kiedy to nastąpi?
Zwyżka trwa od początku roku i związana jest z zachowaniem się na rynku innych zbóż. Nowe minima zanotowały kontrakty na kukurydzę, co jest wynikiem danych o eksporcie. Po tych cenach trudno jednak byłoby sprzedawać kontrakt na kukurydzę. Co gorsza, równie ciężko znaleźć powód do kupna. Jeśli utrzyma się dobra pogoda, tegoroczne zbiory będą bardzo dobre. W swoim raporcie Darrel Good, ekonomista z Uniwersytetu Illinois zapowiada znaczny wzrost zbiorów w 2002 roku.
W tym samym czasie zapasy pszenicy mogą spadać, nawet mimo dobrych zbiorów, właśnie dzięki zmniejszającym się obszarom upraw. Ta sytuacja prowokuje do pewnej koncepcji, którą warto wykorzystać. Dobrą transakcją może okazać się spread między tymi dwoma towarami — długa pozycja w pszenicy przeciw krótkiej w kukurydzy. Po pierwsze ma to podstawy fundamentalne, po drugie zaś sam wykres wygląda obiecująco. W tej chwili różnica w cenach wynosi 75 centów na korzyść pszenicy. Co więcej, na bardzo możliwy wygląda dalszy wzrost o jakieś 30 centów. Przez większość lat różnica w cenach tych kontraktów wynosiła około 1 dolara, a w 1979 i w połowie lat dziewięćdziesiątych było to nawet 1,90. Przy tych poziomach rekomenduję opisaną transakcję spreadową z przyjętym minimalnym ryzykiem 15 centów (wartość 750 dolarów).