Kurierzy B2B toną w długach

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2023-06-28 20:00

Łączne zadłużenie przedsiębiorców z branży KEP przekracza 34 mln zł. Większość niesolidnych płatników to jednoosobowe działalności gospodarcze świadczące usługi pod cudzym szyldem.

przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • ile firm kurierskich popadło w finansowe tarapaty
  • ile powinien oddać wierzycielom rekordzista
  • kto najczęściej nie płaci kurierom
  • komu nie płacą kurierzy
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Z danych Urzędu Komunikacji Elektronicznej wynika, że w ubiegłym roku dostarczono w Polsce 921,6 mln przesyłek kurierskich i tradycyjnych paczek pocztowych. To o 14,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Wraz ze wzrostem rynku rośnie zapotrzebowanie na kurierów. Według agencji pracy Randstad większość przedsiębiorstw kurierskich pozyskuje do współpracy osoby prowadzące własną działalność gospodarczą i posiadające samochód. Są to kierowcy samozatrudnieni (na kontraktach B2B) zajmujący się transportem przesyłek między sortowniami a oddziałami oraz bezpośrednio do odbiorców, realizujący tzw. usługi ostatniej mili. To ta grupa ma największe problemy z terminowym regulowaniem zobowiązań.

Kurierzy nie płacą…

W Krajowym Rejestrze Długów widnieje 1180 przedsiębiorstw z sektora KEP zadłużonych łącznie na 34,3 mln zł. 75 proc. z nich to jednoosobowe działalności gospodarcze, czyli osoby pracujące jako podwykonawcy dla dużych korporacji. Reszta niesolidnych płatników to spółki prawa handlowego, które mają ponad 10 mln zł przeterminowanych zobowiązań finansowych.

– Współpraca B2B zamiast etatu w branży KEP ma wiele zalet, ale wiąże się z koniecznością założenia jednoosobowej działalności i zakupu pojazdu. W tym celu wielu samozatrudnionych zaciąga kredyt lub nabywa auto w leasingu. Dopóki kurierzy otrzymują zlecenia przewozów i zapłatę za swoje usługi, dopóty terminowo regulują zobowiązania. Problemy pojawiają się, gdy zleceniodawcy zaczynają ciąć koszty i kwestionować dotychczasowe cenniki albo przestają płacić za realizację dostaw – mówi Adam Łącki, prezes zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Kurierzy są winni 19,3 mln zł instytucjom finansowym (bankom, firmom faktoringowym i leasingowym) oraz 6,2 mln zł firmom wykonującym usługi doradcze w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej i zarządzania. Nie regulują też w terminie opłat za wynajem samochodów (1,1 mln zł), administrowanie biurem (1,2 mln zł), usługi transportowe (2,8 mln zł) i handlowe (1,6 mln zł.)

Spirala załużenia
Spirala załużenia
Gdyby kurierzy odzyskali należne im pieniądze od nierzetelnych płatników, już dziś spłaciliby 80 proc. zadłużenia swoim wierzycielom.
Adobe Stock

Średni dług firmy kurierskiej to 29 tys. zł, ale np. w województwie opolskim to blisko 130 tys. zł. Stamtąd też pochodzi rekordzista – jednoosobowa działalność gospodarcza zadłużona na 2,3 mln zł m.in. wobec firmy wynajmującej furgonetki.

… i nie mogą odzyskać należności

– Rzetelność firm kurierskich ma, jak widać, dwa oblicza. Terminowość w dostarczaniu paczek to jedno, a regulowanie zobowiązań finansowych na czas to zupełnie inna sprawa. Kondycja finansowa kurierów to z jednej strony efekt zarządzania własną płynnością finansową, a z drugiej – działań ich partnerów biznesowych – mówi Katarzyna Starostka z Rzetelnej Firmy.

Według danych KRD inne firmy są winne kurierom 27,1 mln zł. To niemal 80 proc. łącznego zadłużenia całej branży KEP. Niesolidnych płatników jest 4269, czyli niemal czterokrotnie więcej niż zadłużonych dostawców przesyłek.

Liderem wśród dłużników jest branża handlowa. W tym sektorze 2284 firmy mają do zapłaty 15,1 mln zł za usługi pocztowe i kurierskie. Drugim dużym dłużnikiem KEP jest przemysł (3,1 mln zł), a następnie branża TSL (blisko 3 mln zł).

Z badania „Relacje między kontrahentami po zleceniu windykacji”, przeprowadzonego na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso w 2021 r., wynika, że najmniejsze firmy podchodzą do odzyskiwania należności od partnerów biznesowych z dużym dystansem i mają problemy z egzekwowaniem zapłaty za swoją pracę. W porównaniu z przedsiębiorstwami zatrudniającymi ponad 10 pracowników mikrofirmy częściej prowadzą windykację na własną rękę.

– Najmniejsze firmy, w tym jednoosobowe działalności gospodarcze, rzadko przekazują do windykacji swoje należności. Główny powód to obawa przed utratą kontrahenta – tłumaczy Jakub Kostecki, prezes firmy Kaczmarski Inkasso.

Możesz zainteresować się również: