Przeprowadzony przez „Puls Biznesu” test wykazał, że firmy trudniące się ekspresowym dostarczaniem przesyłek poradziły sobie z delikatną, szklaną antyramą. To nam jednak nie wystarczyło. Postanowiliśmy sprawdzić, jak zareagują w przypadku, gdy nadawana przez nas przesyłka szczeka, warczy, a na dodatek waży 60 kg albo jest piekielnie delikatna, a na domiar złego warta jest kilkadziesiąt tysięcy złotych lub po prostu jest plikiem gotówki, i to całkiem grubym. Tym razem nie ukrywaliśmy zamiaru opublikowania tych informacji.
Psem, którego chcieliśmy nadać jako przesyłkę był 6-letni dog arlekin (wyjątkowo okazały). Niestety, większość firm odmówiła przetransportowania naszego pupila z Warszawy do Szczecina, zasłaniając się wewnątrzfirmowym regulaminem, zabraniającym przewożenia żywych zwierząt. Co innego, gdyby zwierzak był wypchany. Wtedy dla większości kurierów przesyłka nie stanowiłaby problemu.
Transportu żywego doga gotowe było się podjąć TNT. Jednak psi bilet na wyznaczonej przez nas trasie kosztowałby 1525 zł + VAT. Piesek, w ramach usługi specjalnej, podróżowałby wydelegowanym do tego zlecenia samochodem. Natomiast, jeśli nasz pupilek ważyłby nie więcej niż 50 kg, mógłby za jedyne 100 zł podróżować z Pocztexem.
Wcale nie łatwiej jest znaleźć firmę, która odbierze i doręczy większą sumę, np. 20 tys. zł. Generalnie pieniądze, bony i czeki są towarem wyłączonym z przewozów większości kurierów, działających w naszym kraju. Okazuje się jednak, że na wszystko można znaleźć sposób. Konsultant z firmy Siódemka zauważył, że nie będzie kłopotu z przewiezieniem gotówki, jeśli kurier nie będzie wiedział, co znajduje się... w kopercie. Do podobnego wniosku doszedł pracownik Masterlinka. Obaj podkreślili jednak, że za wysłane w ten sposób pieniądze, firmy nie weźmą odpowiedzialności, i że warto ubezpieczyć się we własnym zakresie.
Dużo mniejszą obawę wśród kurierów budzi perspektywa przewiezienia drogiej, przedwojennej porcelany. Chociaż Opek nie podejmie się tego zlecenia, a DHL tylko w przypadku, gdy nasza porcelana powstała po 1945 roku. Poza tym na brak ofert nie będziemy mogli narzekać. Warunek jest jeden — kruchy, stary serwis trzeba ubezpieczyć. Konieczne też będzie specjalne opakowanie takiej przesyłki. Zazwyczaj proponowano nam skorzystanie ze zwykłej usługi, oczywiście po wykupieniu polisy ubezpieczeniowej. Jedynie TNT zaproponowało usługę specjalną (tą samą co dla psa) za 1545 zł + VAT. W tym wypadku cena chyba nie jest wygórowana — jeśli ma się na uwadze wartość przedwojennego serwisu z porcelany.