Polskie spółki odzieżowe (bez obuwniczych) brylowały w ostatnich tygodniach na giełdowym parkiecie. Średni wzrost cen akcji siódemki przedstawicieli branży modowej w ostatnich trzech miesiącach wyniósł 36 proc. Stracili tylko inwestujący w LPP, co związane jest z sytuacją w Rosji i na Ukrainie (znajduje się tam co piąty sklep LPP). Na papierach pozostałej szóstki można było zarobić 27-78 proc. LPP i Monnari Trade już podały wyniki finansowe za IV kwartał 2014 r. Bytom, Próchnik, Redan, Solar Company i Vistula Group zrobią to nie wcześniej niż 10 marca 2015 r.
— Wyniki nie są tak istotne, jak oczekiwania. Popyt konsumpcyjny jest całkiem mocny, bezrobocie spada, płace idą w górę, tanieje żywność i benzyna. Konsument może sobie więc pozwolić na większe zakupy pozażywnościowe — komentuje Łukasz Wachełko z Wood & Company.
— Nastawienie inwestorów jest dobre, bo bezrobocie spada, mamy deflację i staniało paliwo, a więc teoretycznie dochód rozporządzalny gospodarstw domowych powinien być wyższy. Może to skłonić konsumentów do zakupów dóbr trwałego użytku. Kolejnego telewizora może sobie nie kupią, ale nową garderobę — dlaczego nie — dodaje Marcin Stebakow, dyrektor departamentu analiz DM Banku BPS.
Tak dobrze dawno nie było
Monnari w czwartym kwartale 2014 r. odnotowało 25-procentowy wzrost sprzedaży i 27-procentowy wzrost zysku netto. Zdaniem analityków, inwestorzy liczą, że pozostałe spółki pokażą podobną dynamikę wyników. Rosnący popyt konsumencki potwierdzają miesięczne sprawozdania ze sprzedaży spółek i dane GUS. Według tych ostatnich sprzedaż tekstyliów i obuwia w styczniu 2015 r. wzrosła o 18 proc. r/r.
— Spółki odzieżowe nie miały się tak dobrze od 2007-08 r. — podkreśla Łukasz Wachełko. Małgorzata Kloka z Pekao Investment Banking zwraca uwagę, że im mniejsza spółka, tym większa jest jej specjalizacja i ważniejsze staje się trafienie z kolekcją w gusta klientów. Z tym zaś spółki nie miały ostatnio kłopotów.
— Warto pamiętać, że sprzedaż z powierzchni porównywalnych w ostatnich 2-3 latach rosła w nich wolniej niż np. w LPP, w związku z czym łatwiej jest im poprawiać wyniki. Do tego część spółek zmniejszyła zadłużenie, co pozwala na inwestycje w zapasy — tłumaczy Małgorzata Kloka. Co do tego, czy sytuacja branży odzieżowej będzie się nadal poprawiać, zdania są już podzielone. Pekao Investment Banking 19 lutego 2015 r. podniosło wycenę Monnari o 45 proc. — do 19 zł za akcję.
— Wycena jest wyższa głównie ze względu na wyższe prognozy, które na 2015 i 2016 r. podnieśliśmy o około 30 proc. Jest to konsekwencja tego, co spółka pokazała w 2014 r., oraz szybszego tempa przyrostu powierzchni, w porównaniu z naszymi dotychczasowymi założeniami— tłumaczy Małgorzata Kloka.
Nie wszystkie zwyżki notowań są jednak konsekwencją częstszych odwiedzin sklepów. Kurs Redanu wystrzelił po tym, jak na rynku pojawiła się plotka o tym, że spółka może znaleźć się w obszarze zainteresowania Monnari, które w zeszłym tygodniu poinformowało o rezygnacji z przejęcia Kanu.
— Wydaje się, że Redan może być za duży dla Monnari. Na pewno część modowa [Top Secret, Troll — red.] jest komplementarna do oferty Monnari, ale dyskontowa (Textilmarket) to zdecydowanie inny biznes — mówi Małgorzata Kloka.
— Rezygnację z przejęcia Kanu przez Monnari oceniam bardzo dobrze. Pozytywne w ewentualnej transakcji byłoby to, iż przejmując Kan, Monnari zwiększyłoby sieć placówek i tym samym zdolność negocjacyjną w centrach handlowych, jak również poszerzyło się o nową markę, jednakże przejęłoby też niemały dług i konieczność restrukturyzacji — dodaje Marcin Stebakow.
Walutowa rozgrywka
Czarne chmury zbierające się nad całą branżą to sprawka wysokiego kursu dolara. — Istotną niewiadomą jest efektywność polityki cenowej i wyprzedażowej. Jeśli 90 proc. zakupów rozlicza się w dolarach, to przy obecnym kursie pojawi się presja na marże. Pytanie, jaką część podwyższonych kosztów firmy będą chciały przerzucić na klientów i na ile klienci będą to w stanie zaakceptować — mówi Łukasz Wachełko.
— Oczekuję, że w 2015 r. sprzedaż z powierzchni porównywalnych będzie na mniej więcej tym samym poziomie, a marże spadną. Poprawa wyników będzie zależała od przyrostu powierzchni handlowej — dodaje Marek Czachor z Erste Securities Polska. Marcin Stebakow zwraca uwagę, że w branży odzieżowej konkurencja jest duża, a produkty łatwo porównywalne.
— W zestawieniu z zachodnią konkurencją i bez jej reakcji na podnoszenie cen walka o klienta może być ciężka. Dlatego uważam, że część kosztów spółki będą więc musiały przyjąć na siebie, godząc się na niższą marżę — uważa Marcin Stebakow.


