Kurs euro stanął w miejscu

Krzysztof Kolany, Bankier.pl
opublikowano: 17-01-2019, 22:00

Od pół roku na parze EUR/PLN flauta. W niedalekiej przeszłości cisza poprzedzała burzę

Nuda. Nic się nie dzieje. Zupełnie jak w polskim filmie — bo to i polska para walutowa. Od czasu zeszłorocznego wiosennego tąpnięcia (kumulującego się na samym początku lipca 2018 r.) kurs euro do złotego znajduje się w wąskim przedziale 4,25-4,35 zł. Historycznie rzecz biorąc to niekorzystny przedział dla wszystkich zarabiających i oszczędzających w polskiej walucie. W ostatnich 20 latach euro droższe niż 4,35 zł obserwowaliśmy tylko przez jedną szóstą tego okresu. Ze słabego złotego cieszą się tylko eksporterzy i zagraniczni turyści. Cała reszta gospodarki ponosi straty.

Walutowa flauta objawia się nie tylko dość długim okresem przebywania kursu EUR/PLN w stosunkowo wąskiej konsolidacji,lecz uwagę zwraca także bardzo niska zmienność. Miesięczna amplituda na parze EUR/PLN od września nie przekracza 2 proc. Jeśli nie przekroczy jej także w styczniu, to tak definiowana seria niskiej zmienności wydłuży się do pięciu miesięcy. W ciągu poprzednich 20 lat tak długi okres spokoju przytrafił się nam tylko dwa razy, kończąc się w listopadzie 2014 r. i w marcu 2018 r. — i jeszcze nigdy miesięczna amplituda nie była mniejsza od 2 proc. przez sześć kolejnych miesięcy.

Wyjątkowość walutowego marazmu widać jeszcze lepiej, gdy przeniesiemy się na dane dzienne. Po raz ostatni zmianę kursu EUR/PLN o przynajmniej 1 proc. (obojętnie w górę, czy w dół) zaobserwowaliśmy w lipcu 2017 r. Zaś od lipca 2018 dzienna zmiana kursu euro nie przekracza 0,6 proc. Od miesiąca ze świecą można szukać dni, gdy para EUR/PLN wahnęła się o więcej niż 0,3 proc. Zatem dzienna zmienność złotego od miesiąca utrzymuje się poniżej mediany (0,3050 proc.) z ostatnich 20 lat. W rezultacie 20-dniowa średnia krocząca dziennej zmiany kursu EUR/ PLN szoruje po historycznym dnie, wyznaczonym w listopadzie 2013 r.

W czwartek rano (17 stycznia) euro kosztowało niespełna 4,29 zł. Od października kurs EUR/PLN wyznacza coraz niższe szczyty i (minimalnie, ale jednak) coraz wyższe dołki. A to wszystko przy zamierającej zmienności i w okolicach środka wielomiesięcznej konsolidacji. Nikt nie wie, co będzie dalej, ale w pewnym momencie zmienność powróci. Z równie niską zmiennością na rynku złotego mieliśmydo czynienia w roku 2014 oraz w drugiej połowie 2017 r. W obu przypadkach okres spokoju zakończył się gwałtownym — ale na szczęście krótkotrwałym — wybiciem w górę. W grudniu 2014 r. kurs EUR/PLN wystrzeliłz 4,15 zł do 4,37 zł, by po gwałtownej korekcie (nawet poniżej 4,00 zł) wzrosnąć do 4,51 zł w styczniu 2016 r. Wtedy zmienność powróciła z pełną mocą, trzęsąc rynkiem złotego i poważnie osłabiając polską walutę. Podobny epizod spokoju z drugiej połowy 2017 r. zakończył się skokiem notowań euro z 4,15 zł do 4,40 zł w ciągu zaledwie 2,5 miesiąca.

Jeśli i tym razem powrót zmienności miały osłabić złotego, to po okresie długiej stabilizacji kurs euro może szybko dojść w pobliże 4,50 zł. Z drugiej jednak strony luty, marzec i kwiecień są statystycznie miesiącami sprzyjającymi złotemu. Średnie miesięczne zmiany kursu EUR/PLN w tych miesiącach wynoszą odpowiednio -0,51 proc., -0,10 proc. i -0,21 proc. Zatem realizacja średnich historycznych stóp zwrotu oznaczałaby, że na koniec kwietnia za euro będziemy płacić około 4,25 zł.

Dodajmy do tego, że rynkowy konsens zakłada, że przez cały rok 2019 złoty pozostanie słaby. Z prognoz zebranych przez agencję Bloomberg wynika, że cena euro utrzyma się na poziomach zbliżonych do obecnych — czyli 4,29 zł. Tylko czas pokaże, jak będzie naprawdę, ponieważ prognozowanie na rynkach walutowych zazwyczaj bardziej przypomina wróżenie z fusów niż rzetelną analizę finansową. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany, Bankier.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu