Kurs funta poczeka na fakty

opublikowano: 11-12-2018, 22:00

25 groszy taniej i nawet 75 groszy drożej — taki jest potencjał zmiany kursu funta wobec złotego w zależności od rozwiązania kwestii brexitu. W obu przypadkach ruch powinien rozłożyć się w czasie

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • Dlaczego, zdaniem analityków, przy twardym brexicie straci nie tylko funt, ale i złoty
  • Jaki kurs funta do złotego przewidują analitycy
  • Czy powtórzy się pamiętny czwartek 2015 r., gdy kwotowania franka szwajcarskiego zniknęły na kilkadziesiąt minut

Odłożenie głosowania w brytyjskim parlamencie nad porozumieniem dotyczącym brexitu jasno pokazało, że długotrwałe negocjacje między krajami pozostającymi w Unii Europejskiej (UE) a Wielką Brytanią doprowadziły do ustalenia umowy, której tak naprawdę nie ma. Wywołało też kolejny jednodniowy roller coaster kursu brytyjskiego funta. Zdaniem analityków walutowych, w efekcie napływających informacji takie krótkotrwałe ruchy w górę lub w dół mogą trwać do 21 stycznia 2019 r. Wtedy upływa termin w jakim Wielka Brytania formalnie musi zaakceptować porozumienie z UE, by opuścić wspólnotę w ustalonym terminie, czyli z końcem marca 2019 r.

Mimo krótkotrwałych wstrząsów kurs funta do momentu wyklarowania się sytuacji nie powinien się jednak istotnie zmienić.

— Rynek nie kupi już nic poza faktami — mówi Konrad Białas, strateg walutowy DM TMS Brokers.

— Brytyjska premier Theresa May próbuje grać w przegraną grę. Jest tylko kwestią czasu, kiedy przejdziemy do następnego etapu — podkreśla Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-trade Brokers DM.

Okoliczności, które wpłynęły na odłożenie głosowania wskazują, że przynajmniej teoretycznie zwiększyło się prawdopodobieństwo, że następnym etapem będzie tzw. twardy brexit, czyli opuszczenie UE przez wyspiarski kraj bez żadnego porozumienia o wzajemnych relacjach. Twardy brexit to oczywiste osłabienie funta. Analitycy walutowi podkreślają jednak, że gdyby do niego doszło, brytyjska waluta nie stanie się dużo tańsza wobec złotego. W swoim raporcie Bank Anglii przyjął, że brexit sprowadzi kurs funta i amerykańskiego dolara do parytetu. Oznacza to, że funt straci 20 proc. obecnej wartości. Gdyby stracił tyle do złotego, kosztowałaby 3,80 zł.

— W chaosie, jakim byłby niekontrolowany brexit, traci też gospodarka UE, a więc i my. Tracić na wartości będzie więc również złoty — przypomina Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM Banku Ochrony Środowiska.

Nasi rozmówcy zgodnie wskazują, że przecena zakończy się w okolicach 4,60 zł, 4,50 zł za funta. To dużo mniej niż w 2015 czy na początku 2016 r., kiedy to zaczęła się przecena brytyjskiej waluty wywołana referendum brexitowym. Z drugiej jednak strony, w latach 2010 i 2011 taka wycena funta nie była niczym nadzwyczajnym.

Powrót ponad 5 zł

Rozwiązanie obaw o niekontrolowany brexit w oczywisty sposób pociągnie funta w górę. Na tle ostatniej dekady będą to przy tym bardziej wygórowane poziomy niż skala potencjalnej przeceny. Funt może dojść do 5,50 zł, choć większość naszych rozmówców zakłada, że do 5,20-5,30 zł. Nawet ten poziom oznacza jednak, że potencjał do umocnienia funta wobec złotego jest wyraźnie większy niż do osłabienia. Jest to konsekwencja dotychczasowego osłabienia waluty monarchii.

— Same dane makroekonomiczne wskazują, że Bank Anglii ma podstawy do podnoszenia stóp procentowych i to szybciej niż się powszechnie uważa — dodaje Marek Rogalski.

Specjalista z DM BOŚ uważa, że nie można wykluczyć pozostania Wielkiej Brytanii w UE. Nie on jedyny jest gotów brać taki scenariusz pod uwagę.

— Dużo trudniej rozpatrywać scenariusze pozytywne, w których funt miałby się umacniać, gdyż są one mocno zróżnicowane. W jednym wypadku wiele będzie zależało od szczegółów ustalonych stosunków już po opuszczeniu UE, natomiast w skrajnie pozytywnym scenariuszu może dojść do odwołania brexitu — mówi Kamil Maliszewski, wicedyrektor departamentu rynków nieregulowanych mBanku.

— Po orzeczeniu Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z 10 grudnia 2018 r. wiemy, że jest to możliwe — przyznaje Przemysław Kwiecień.

Czarnego czwartku nie będzie

Nasi rozmówcy zaznaczają, że niezależnie od tego jak rozwinie się sytuacja zmiana notowań funta względem złotego nie będzie przypominała czwartku 2015 r., który zapadł w pamięć tzw. frankowiczom.

— W pierwszym ruchu funt powinien zyskać 3-4 proc. lub stracić 2-3 proc. Później będziemy myśleć, jaka jest kondycja brytyjskiej gospodarki i polityka Banku Anglii. Szokowe reakcje biorą się stąd, że inwestorzy uciekają z rynku. A z rynku funta nie ma już kto uciekać. Aktywność na rynku funta jest niewielka. Ci, którzy boją się negatywnego scenariusza i mają znaczące aktywa w Wielkiej Brytanii, zabezpieczyli się opcjami walutowymi. Na sytuację franka w 2015 r. ewidentny wpływ miał zaś nawis zleceń typu stop loss — twierdzi Konrad Białas.

— W 2015 r. rynek franka szwajcarskiego w praktyce zniknął. Kwotowania pojawiły się dopiero po pół godzinie przerwy. Tego się nie spodziewam. Zakładam, że dojdzie do tego co miało miejsce po referendum brexitowym, czyli dużego, ale jednak tylko kilkuprocentowego ruchu w ciągu jednego dnia, który wyznaczy kierunek na następne miesiące — dodaje Kamil Maliszewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane