Kuszące stocznie z kłopotami

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 29-10-2007, 00:00

Amber — tak nazywa się spółka Przemysława Sztuczkowskiego, która chce przejąć i Gdynię, i Szczecin.

Amber — tak nazywa się spółka Przemysława Sztuczkowskiego, która chce przejąć i Gdynię, i Szczecin.

W piątek minął termin składania ofert prywatyzacyjnych dla Stoczni Szczecińskiej Nowej (SSN). Na razie nie ujawniono, kto złożył oferty.

Wiadomo jedynie, że propozycję dla SSN przedstawił Złomrex. W listopadzie rozpocznie też badanie finansów Stoczni Gdynia.

— Do inwestycji w stocznie stworzyłem nową spółkę — Amber. Obecnie nie jest powiązana ze Złomreksem, który ze względu na wyemitowane obligacje musi angażować się tylko w inwestycje bezpieczne dla naszych inwestorów, czyli w firmy o dobrej kondycji finansowej — mówi Przemysław Sztuczkowski, prezes Złomreksu.

Polskie stocznie nie mogą się tym pochwalić.

— W przypadku Stoczni Gdynia ważna jest deklaracja skarbu państwa, że dokapitalizuje stocznię 515 mln zł. Pomoże to w restrukturyzacji części zobowiązań, choć sprawa długów spółki jest sporym problemem i będzie wymagać trudnych rozmów z wierzycielami. W SSN sytuacja jest jeszcze trudniejsza — dodaje Przemysław Sztuczkowski.

Szczecińska spółka ma bowiem w portfelu mnóstwo nierentownych kontraktów, choć Artur Trzeciakowski, prezes SSN, mówił niedawno „PB”, że sporą część udało się renegocjować — „na zero”.

— W Szczecinie są podpisane kontrakty do 2012 r. Renegocjowanie „na zero” nic nie da inwestorowi. Cóż to za interes budować przez kilka lat statki, które nie przyniosą może straty, ale też nie dadzą żadnego zysku — zżyma się Przemysław Sztuczkowski.

Uważa, że inwestor, który otrzyma wyłączność na negocjacje, powinien być dopuszczony do rozmów z armatorami.

— Chcielibyśmy się z nimi spotkać, porozmawiać o renegocjowaniu kontraktów oraz przedstawić własne zamierzenia wobec stoczni. Tylko wówczas ta transakcja może mieć sens — konkluduje prezes.

Od turystyki Do stali

Jest technikiem obsługi ruchu turystycznego. Od 1990 roku prowadzi działalność gospodarczą, zajmując się obrotem surowcami wtórnymi. Obecnie jest udziałowcem i szefem Złomreksu, spółki matki dla grupy firm zajmującej się produkcją i handlem wyrobami stalowymi. Kilka lat temu planował wejście firmy na giełdę, ale oziębienie koniunktury na rynku kapitałowym spowodowało, że do debiutu nie doszło. Później zakup Złomreksu zapowiadał inny giełdowy biznesmen — Roman Karkosik. Czekał jednak, aż spółka z Poraja zacznie tanieć. Nie doczekał się. Obecnie Złomrex jest liderem pod względem dystrybucji stali, a według „Forbesa” — majątek Przemysława Sztuczkowskiego jest wart 900 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu