Kwestionariusz dla bankowca

Hanna Branecka
opublikowano: 2003-12-19 00:00

Za młodu chciałem...

Gdy byłem dzieckiem, chciałem pracować w NASA. Marzyłem, by być naukowcem. Myślałem też o zawodzie reżysera filmowego. Te zainteresowania zostały we mnie do dziś — nadal fascynują mnie nowoczesne technologie i kino.

Gdy podrosłem...

Zacząłem zgodnie z tradycją rodzinną — tato był znanym adwokatem. Skończyłem studia prawnicze. Ale 9 miesięcy przed egzaminem na koniec adwokackiej aplikacji — ostatecznie straciłem zainteresowanie dla tego zawodu. Powiedziałem: pas. To był trudny moment…

Urodziłem się...

43 lata temu. We Wrocławiu.

Wrocław to...

Miasto mojego życia. Z pięknym centrum i niebanalnymi dzielnicami willowymi. Szczególnie lubię Rynek i park Szczytnicki.

Jeśli nie Wrocław, to...

Może być też Warszawa. Za granicą raczej Paryż niż Londyn. Ale nie na zawsze. Lubię też miasta włoskie — razem z ich wspaniałą kuchnią śródziemnomorską, kulturą, obyczajami.

Finanse, bo...

Tak się ułożyło moje biznesowe życie. Zajmuję się finansami od wielu lat — teraz są już oczywistym wyborem. Bankowość — czyli praca „na samych pieniądzach” — uchodzi za najwyższą formę biznesu.

Rodzina w biznesie...

Prezesem zarządu w Eurobanku jest mój brat, Sławomir — też z wykształcenia prawnik. Pracowaliśmy razem już w Lukas Banku. Współpraca? Bezkonfliktowa. Jest 6 lat młodszy i czuje respekt przed starszym bratem (śmiech).

Mój stylista...

Nie mam stylisty. Ale za to bank ma kilku. Koncepcję placówek Eurobanku stworzył wrocławski architekt Maciej Chorążak. Do jego pomysłów przekonałem się już po współpracy w Lukas Banku. Marką i brandingiem zajęła się agencja Bum (Janusz Mazurczak i Marek Bimer). Ubrania dla pracowników konsultowali natomiast styliści z Vivy i Glamour. Stroje inspirowane są latami 60.

Jadam w...

Lunch często w naszej restauracji jaDka — 30 metrów od siedziby centrali Eurobanku. Odpowiada mi elegancka wersja polskiej kuchni. We Wrocławiu nie było dobrej polskiej restauracji. Pomysł na jaDkę zrodził się przypadkiem. Stworzyliśmy coś swojego — z eleganckim klimatem i naprawdę dobrą dolnośląską kuchnią.

Moda i projektanci...

Nie mam ulubionych marek. Dobieram ciekawe rzeczy z różnych kolekcji — często podczas pobytów w Paryżu czy Mediolanie. W Polsce chętnie robię zakupy w sklepie Kenzo.

Godziny poza pracą...

Sport — rower, łódka, staram się też znajdować czas na narty — wkrótce może wyjadę na weekend na francuski lodowiec. Kocham kino, ale gdybym miał alternatywę: festiwal w Cannes lub żeglowanie, wybrałbym łódkę. Bardzo lubię spędzać wakacje, żeglując po Morzu Śródziemnym.

Z synem...

Najlepszy czas to chwile z nim spędzone. Uwielbia fotografię i żagle. To z myślą o nim chcę zdobyć żeglarskie patenty. Kiedy podrośnie, planujemy dalekie rejsy.

Latam sobie...

Bardzo dużo. Zdarza się, że kilka razy dziennie. Gdyby nie własna cessna 1 — nie mógłbym prowadzić aż tak aktywnego życia zawodowego. W moim przypadku samolot nie tylko ułatwia pracę, ale też oszczędza mnóstwo czasu. Z Warszawy do Wrocławia tym samolotem leci się tylko 25 minut.

Jestem producentem, bo...

To była przygoda z kinem. Chciałem zrealizować dziecięce marzenia o reżyserii. A wyłożyłem pieniądze właśnie na „Ciało” Andrzeja Saramonowicza i Tomasza Koneckiego, bo przyszli do mnie ludzie z pasją. Chcieli zrobić film, mało mówili o forsie, dużo o realizacji marzeń. Przy okazji wygląda na to, że zainwestowane pieniądze się zwrócą. Ale mimo wszystko — traktuję bycie producentem wyłącznie hobbystycznie.

Czego chcieć więcej...

Snu. Jestem nocnym markiem. Dzień zaczynam, wyłączając budzik i przewracając się na drugi bok. I czasu na lekturę: najchętniej anglosaskiej literatury współczesnej.

A czego mniej...

Jestem wytworem miejskiej cywilizacji. Ale czasem chce mi się wyjść na otwartą przestrzeń. Ideałem byłoby, gdybym miał w centrum miasta 10 hektarów bez budynków. Dla siebie (śmiech).

Gdybym był drinkiem, to mieszanką...

Red bulla z Absolutem Mandarinem.

Możesz zainteresować się również: