Laboratorium Morfeusza

Hanna Branecka
opublikowano: 2003-11-28 00:00

W tym laboratorium ze świecą szukać szklanych miarek. Zamiast nich — mnóstwo elektrod, rejestrujących pracę mózgu. Podczas snu.

Rano wykres snu — zwany hipnogramem — ukazuje jakość snu pacjenta, a lekarzowi umożliwia wskazanie prawdziwych przyczyn ewentualnych problemów — w tym bezsenności. Wiem to z pierwszej ręki. Poddałam się badaniu.

Następstwa

Wiosną tego roku do Poradni Leczenia Zaburzeń Snu (zwanej Laboratorium Snu), którą prowadzi w Milanówku Zbigniew Niedbalski, przyjechał dobrze sytuowany biznesmen w średnim wieku. Do pracowni trafił z rozpoznaniem „bezsenność”, a konkretnie — częstego budzenia się w nocy. Żona koniecznie chciała towarzyszyć mu przy badaniu. Ulokowano ją w tym samym pokoju co męża, ale na drugim łóżku, poza zasięgiem kamery.

Niebawem biznesmen usnął, jego żona — również. Kiedy pacjent spał w najlepsze, obsługę zaniepokoił dobiegający z pokoju badań odgłos, przypominający pracę silnika od traktora. Widoczny na monitorach zapis polisomnogramu nie wykazywał nieprawidłowości. Pracownica wykonująca badanie uchyliła dyskretnie drzwi. Pacjent spał cichutko, ale jego żona przeraźliwie chrapała. No i wyjaśniły się zaburzenia snu i częste wybudzania się pacjenta. Leczenia wymagała jego małżonka.

To może zabawna opowiastka, ale problem bezsenności jest poważny. Ta coraz powszechniejsza przypadłość może się pojawić w każdym wieku. Dla większości osób to jednak przejściowy kłopot. Deficyt snu „redukowany” jest w czasie następnych nocy.

Bezsenność zazwyczaj utożsamiana jest jedynie z kłopotami z zasypianiem. Tymczasem do jej objawów zalicza się również sen przerywany, wczesne budzenie czy złą jakość snu, tzw. sen nieregenerujący. Bezsenność może wyzwalać: nadczynność tarczycy, reumatyzm i cukrzyca, źle sypiają też pacjenci cierpiący na przewlekłe bóle. Ta dolegliwość wpływa na pogorszenie stanu zdrowia. Ludzie z kłopotami ze snem skarżą się na bóle głowy, mają problemy z pamięcią i zaburzenia lękowe, są drażliwi, częściej niż śpiący prawidłowo narażeni są na choroby wieńcowe. Widać u nich również znaczne zmniejszenie odporności, a ryzyko rozwoju depresji zwiększa się czterystukrotnie.

— Następstwem bezsenności jest drastyczne obniżenie ogólnej jakości życia. Bezsenność ma wpływ na kontakty zawodowe, rodzinne i towarzyskie. To jedna z najważniejszych przyczyn nieobecności w pracy, zmniejsza też je wydajność. Skutkiem bezsenności mogą być wypadki drogowe lub w pracy — przestrzega dr Michał Skalski z Pracowni Leczenia Zaburzeń Snu przy Akademii Medycznej w Warszawie.

Przyczyny

Na bezsenność wpływa wiele czynników. Trudności z zaśnięciem mogą pojawić się choćby w nowym otoczeniu — np. w pokoju hotelowym lub w innej strefie klimatycznej. Także używki (kawa, herbata, alkohol) czy zbyt ciężki posiłek mogą utrudnić zasypianie lub utrzymanie snu.

Podobno można ocenić „predyspozycje” do bezsenności. Ktoś, kto lubi mieć całe życie pod kontrolą, najczęściej ma kłopoty ze snem. Wszystkie zmiany i stresujące sytuacje prowokują u niego kłopoty w zasypianiu. Ludzie patrzący na życie z pewnego dystansu, szybko natomiast nadrabiają braki snu.

— Stres nagminnie występuje w życiu zawodowym i osobistym. Wielu ludzi nie potrafi „wyrzucić” z siebie całodziennego napięcia; gromadzą w sobie stres, nie umieją go odreagować. W nocy, kiedy większość osób zaczyna morzyć sen, oni — mimo zmęczenia — nie mogą zasnąć — mówi psycholog biznesu Tomasz Trzciński z Instytutu Edukacji i Rozwoju Interpersona.

Gdy pojawia się bezsenność, nie należy od razu sięgać po tabletki. Środki nasenne ułatwią zasypianie, ale nie leczą bezsenności.

— Dobrze jest włączyć do rozkładu dnia jakąś formę aktywności fizycznej, na przykład spacer. Dobre efekty daje joga: ćwiczenia relaksacyjne wyciszają organizm. Nie należy zapominać o diecie — mówi Tomasz Trzciński.

Poza domem

W podwarszawskim Milanówku od roku działa Pracownia Leczenia Zaburzeń Snu. W pracowni spędzę noc. Od czasu do czasu zdarza się, że nie mogę zasnąć. Wierzę, że wkrótce uda mi się poznać przyczyny.

Badanie w laboratorium trwa dwie noce. Pierwsza jest dla pacjentów nocą adaptacyjną, gdyż w nowym miejscu, spętani kablami nie potrafią zazwyczaj szybko usnąć. Ale ja w pracowni pośpię tylko przez noc.

Do laboratorium docieram późnym wieczorem. Ponad godzinę trwa przyłączanie elektrod. Na głowie mam ich jedenaście, dodatkowo dwie na piersiach. Personel „instaluje” mi też na brzuchu pas, dzięki któremu da się zbadać mój oddech.

W pokoju, gdzie mam spać, jest wygodnie. Naprzeciw łóżka kamera, obok — mikrofon. Zwykle rejestruje odgłosy chrapiących pacjentów. W drugim pokoju pracownicy laboratorium mają za zadanie obserwować przebieg badania na ekranie monitora. Na podstawie komputerowego zapisu sygnałów z elektrod lekarz oceni jakość i długość mojego snu.

— Większość ludzi śpi 7-8 godzin. Cykl spania i czuwania zależy od wewnętrznego zegara biologicznego w mózgu. Ale struktura snu jest taka sama u wszystkich. „Podróż senna” składa się z czterech do sześciu następujących po sobie cykli. Każdy trwa przeciętnie 90 minut. Na początku to lekki, płytki sen (stadia 1 i 2), później głęboki sen wolnofalowy (stadia 3 i 4), na koniec zaś sen paradoksalny (REM), w którym występują marzenia senne. Dokładny czas trwania każdego cyklu jest stały dla każdego człowieka i pozostaje niezmienny przez całe życie — mówi Michał Skalski.

Gdy otrzymuję wykres mojego snu (hipnogram), okazuje się, że zasnęłam dopiero po pół godzinie od podłączenia elektrod. Spałam jednak snem głębokim, a więc regenerującym. Na wykresie zobaczyłam poszczególne cykle snu, liczbę wybudzeń i czas, kiedy śniłam. Dowiaduję się także, jak długo spałam. Wynik jest dobry. Nie cierpię na bezsenność. Mogę zatem spać spokojnie.

Nieprzerwanie

Problemy ze snem ma natomiast biznesmen z zachodniej Polski, który przyjechał niedawno do Milanówka w towarzystwie asystentki. Pacjenta przygotowano do badania; zaczął szykować się do snu. Jego asystentka dostała do dyspozycji sąsiedni pokój gościnny.

Biznesmen długo przeglądał służbowe notatki i dokumenty, następnie, już grubo po północy — jak to czynią ludzie cierpiący na bezsenność — rozpoczął lekturę książki. W końcu po drugiej w nocy dopadł go sen.

Zgasił lampkę i na monitorach pojawiły się pierwsze oznaki zapadania w sen. Po 20 minutach obsługa usłyszała za ścianą charakterystyczny dźwięk przyjmowanego esemesa. Pacjent obudził się, zapalił światło i zaczął czytać treść wiadomości. Obsługa zamartwiła się, że badanie nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Sytuacja z esemesem powtórzyła się jeszcze dwukrotnie.

Rano okazało się, że treścią wiadomości były życzenia dobrej i spokojnej nocy, wysyłane przez asystentkę zakwaterowaną w sąsiednim pokoju.