Łagodna presja zamiast dotkliwych kar

MK
17-04-2009, 08:29

Gdy już wprowadzimy w obieg  euro, nie możemy spocząć na laurach. W przypadku długotrwałego i znaczącego odstawania od  kryteriów konwergencji grożą nam upomnienia, a jeśli te nie przyniosą rezultatu — nawet kary pieniążne. Choć te, jak dotąd, nie były stosowane, mimo że wskaźniki makroekonomiczne, obowiązujące w całym Eurolandzie, są łamane coraz częściej. Trudno się dziwić tej wyrozumiałości, bo jaki kraj chciałby otwarcie "dyscyplinować" swoich partnerów w unii monetarnej za pomocą narzędzi finansowych?

Według prognoz, deficyty większości państw strefy wspólnego pieniądza przekroczą w tym roku zakładane 3 proc. W przypadku Irlandii może to być nawet 10 proc. Nie wszystko da się wytłumaczyć globalnym kryzysem gospodarczym. Jeszcze niedawno warunki gospodarcze były o niebo lepsze, a przestrzeganie kryteriów z Maastricht także stało pod znakiem zapytania. Przykład? W okresie prosperity, jakim niewątpliwie były lata 2006-2007, zadłużenie publiczne w strefie osiągnęło odpowiednio 68,4 i 66,3 proc. jej PKB, wobec dopuszczalnej "normy" 60 proc.

Pocieszające jest to, że państwa należące do Eurolandu wywierają na siebie coś w rodzaju łagodnej presji. To — jak wierzę — pomoże tym krajom, które przeżywają dzisiaj problemy. Po krytyce i ponagleniach, wcześniej czy później, zbliżą się do oczekiwanych wskaźników. Ale co innego wyrozumiałość, a co innego patrzenie przez palce. Komisarz Unii ds. gospodarczych i monetarnych, zapowiedział, że nie zamierza pobłażać tym krajom, które pod pozorem spowolnienia nawet nie próbują radzić sobie z deficytem i długiem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Łagodna presja zamiast dotkliwych kar