Gazociąg Północny, który przez MorzeBałtyckie ma połączyć Rosję z Niemcami i którego budowa rozpoczyna się w piątek, to z politycznego punktu widzenia "znakomity środek nacisku na sąsiadów" - pisze belgijski dziennik "Le Soir".
Gazeta przyznaje w piątkowym komentarzu, że w pewnym stopniu budowa gazociągu jest logiczna i interes Niemiec (i zachodniej Europy) jest ewidentny.
"Ale z logicznego punktu widzenia trzeba też zapytać, po co budować nowy gazociąg kosztem 8-10 mld dolarów, skoro jużistniejące pracują poniżej pułapu swoich możliwości, a znaczące zwiększenie ich przepustowości byłoby łatwiejsze i wielokrotnie tańsze?" - pisze "Le Soir".
"Tutaj kończy się ekonomia, a zaczyna polityka - podkreśla dziennik. - Jak zwykle w takich przypadkach, coś się za tym kryje".
"Le Soir" odrzuca argument strony rosyjskiej, że tranzyt gazu przez Polskę i Ukrainę wiąże się z "politycznym ryzykiem" i "ekonomiczną niestabilnością". "To nie są argumenty serio: ten tranzyt nigdy nie został w poważnym stopniu zakłócony" - zauważa.
"W rzeczywistości okrążając oba te kraje, Moskwa zyskuje znakomity środek nacisku politycznego" - pisze "Le Soir", tłumacząc, że "mając gazociąg na dnie Bałtyku, Moskwa będzie mogła operować kurkiem zgodnie ze swoimi celami politycznymi w regionie, nie wystawiając na szwank swoich interesów na Zachodzie".
"Ropa i gaz rządzą światem" - przytacza "Le Soir" słowa niemieckiego ekonomisty Antona Zishki, przypominając, że pochodzą one z 1934 roku.