Leasingowy BINK ma problem

Radosław Omachel
opublikowano: 2003-02-17 00:00

Leasingowy Bank Informacji o Nierzetelnych Klientach ma ruszyć w najbliższych dniach. Może się jednak okazać, że baza będzie działać tylko kilka miesięcy.

Konferencja Przedsiębiorstw Leasingowych (KPL) kończy prace nad bazą danych o nierzetelnych klientach. Serwer gromadzi już informacje od firm i ma zacząć działać — według zapowiedzi członków KPL — w najbliższych tygodniach. Możliwe jednak, że za kilka miesięcy Bank Informacji o Nierzetelnych klientach (BINK) zostanie zamknięty.

Sprawy te ureguluje ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczych, która ma szanse wejść w życie już w kwietniu. Obrót informacjami o długach będą mogły prowadzić wyłącznie Banki Informacji Gospodarczych (BIG). Minimalna wysokość kapitału zakładowego BIG ma wynosić 4 mln zł. To oznacza, że spółki leasingowe powinny sypnąć groszem.

— Jeżeli będzie potrzeba, jesteśmy gotowi współfinansować tworzenie takiej spółki — deklaruje Ryszard Barski, prezes Polskiego Leasingu Przemysłowego.

Do pomysłu nie jest przekonany Mieczysław Groszek, prezes BRE Leasing.

— Nie jesteśmy w stanie za 4 mln zł uruchomić bazy z wystarczająco dużą listą zapisów. Lepszym rozwiązaniem byłoby podjęcie współpracy z prowadzonym przez bank Biurem Informacji Kredytowej, które ma dostęp do danych o ponad 90 proc. podmiotów gospodarczych — mówi Mieczysław Groszek.

Banki do niedawna odmawiały firmom leasingowym dostępu do swojej bazy danych, zasłaniając się prawem bankowym. Teraz podobno prawo nie jest już problemem. Branża leasingowa prowadzi z bankami rozmowy w sprawie dostępu do ich serwerów. Podobno problemem jest jednak zbyt wygórowany koszt.

Wiadomo, że zarówno banki, jak i firmy leasingowe prowadzą negocjacje w sprawie włączenia się w budowę jednego z BIG, których uruchomienie planują zagraniczne firmy, m.in. spółka KSV.

— Rozważamy zaangażowanie kapitałowe na poziomie udziałów mniejszościowych — mówi Jarosław Borzymowski, prezes VB Leasing.

Nieuczciwi klienci to niemały problem prezesów firm leasingowych. Ich zdaniem, są oni obecnie poważniejszym problemem dla branży niż stagnacja gospodarcza. W spółkach leasingowych, które nie stosują rygorystycznej polityki w zakresie oceny ryzyka finansowego, wartość kontraktów podpisywanych z nieuczciwymi klientami może sięgać 10 proc. ogólnej wartości umów.