Lekarstwo na wirusa nie może szkodzić

opublikowano: 09-09-2020, 22:00

W walce z koronawirusem nie wolno wpadać w panikę oraz podejmować pochopnych decyzji.

Tytuł panelu „Gospodarka światowa w czasach zarazy” był bardzo reprezentatywny dla XXX Forum Ekonomicznego, ponieważ taki jest lejtmotyw wielu debat. Moderatorem był profesor Marek Rocki, do niedawna rektor Szkoły Głównej Handlowej, zaś uczestniczyli dwaj decydenci polityczni — Tadeusz Kościński, minister finansów, i Jan Mládek, były minister przemysłu i handlu Czech — oraz trzej biznesowi: Marek Moczulski, prezes Unitopu, Andrzej Jaworski, prezes VRG, i Janusz Włodarczyk, członek zarządu Lidla Polska. Akurat ich firmy absolutnie nie mogły i nie mogą przejść na funkcjonowanie zdalne.

SĄSIEDZKA OPINIA:
SĄSIEDZKA OPINIA:
Jan Mládek, były minister przemysłu i handlu Czech, przyznał, że jego kraj uderzony został przez COVID-19 jeszcze bardziej dotkliwie niż Polska.
Fot. ARC

Ministrowie potwierdzili oceny już znane. Tadeusz Kościński podkreślił, że inwazji koronawirusa nikt nie mógł przewidzieć, ale jeśli już zaatakował, to polskie finanse publiczne zastał w sytuacji najkorzystniejszej. Budżet na 2020 r. był zrównoważony, dlatego stało się możliwe stworzenie ratunkowej poduszki finansowej. Obecna nowelizacja przewiduje deficyt aż 109,3 mld zł, spowodowany licznymi ulgami podatkowymi oraz ogromnymi wydatkami na tarcze osłonowe. Teraz najważniejsze jest pytanie, czy tylko odroczyliśmy kłopoty, czy zbudowaliśmy most, po którym bezpiecznie przejdziemy. Rząd widzi przyszłość oczywiście optymistycznie, albowiem przyjął wielkość tegorocznej recesji 4,6 proc., natomiast środowiska bankowe szacują ją na 3 proc. Minister Jan Mládek potwierdził, że w Czechach zapaść jest znacznie głębsza, zwłaszcza w bardzo ważnym dla tamtejszego PKB przemyśle samochodowym.

Praktycznym wnioskiem z epidemicznego kryzysu, popartym przez wszystkich panelistów, jest konieczność skracania łańcuchów dostaw, ale nie tylko surowców do produkcji, lecz również gotowych wyrobów do sprzedaży. Marek Moczulski podał przykład problemu, z którym zderzył się Unitop produkujący m.in. sezamki. Skończyły się tzw. owijki, czyli drobny element opakowań, sprowadzane wcale nie z Chin, lecz z bliskiej UE — z Włoch, sparaliżowanych najszybciej. Dotychczasowe odległe rynki zbytu firmy to m.in. Kanada i Australia, a potencjalnie także USA. Prezes od miesięcy nie może jednak tam pojechać, a musi, bo takiego kontraktu absolutnie nie da się załatwić zdalnie.

Zdecydowanie różne doświadczenia przekazali dwaj reprezentanci branży handlowej. Janusz Włodarczyk przypomniał — na przykładzie sieci Lidl — gigantyczną pracę handlu spożywczego nad zapewnieniem Polakom nieprzerwanych dostaw żywności. Ta prawdziwa bitwa o handel została wygrana, po krótkim okresie paniki społeczeństwo uwierzyło w pewność zaopatrzenia, m.in. w wyjątkowym okresie Wielkanocy. Biegunowo inaczej minione miesiące ocenił Andrzej Jaworski w imieniu grupy VRG, która sprzedaje odzież w galeriach handlowych. Jej biznes dosłownie z dnia na dzień został sparaliżowany decyzją rządową. Pomoc dla dużych firm została uruchomiona w ostatniej kolejności i realizowana jest zdecydowanie zbyt wolno.

Wnioski z panelu, jak zaradzić drugiej fali epidemii, opierają się na doświadczeniach wiosennego starcia z pierwszą. Najważniejszy — nie wolno wpadać w panikę i podejmować pochopnych decyzji. Objawów jesienno-zimowej grypy czy zwyczajnych przeziębień nie da się przecież szybko odróżnić od COVID-19. Wszystkie decyzjeobronne powinny być nastawione na bezpieczeństwo punktowe, z maksymalnym utrzymaniem obrotu gospodarczego. Dobrym sposobem jest obecne kolorowe wskazywanie obszarów zagrożonych, które przecież w skali kraju stanowią absolutną mniejszość.Podobne zasady powinny obowiązywać przy ograniczeniach działalności gospodarczej. Koszty wiosennego całkowitego zamrożenia życia społecznego per saldo okazały się dla Polski większe niż korzyści prewencyjne. Na szczęście wydaje się, że powrót do powszechnego lockdownu jest niewyobrażalny także dla politycznych decydentów. Chociaż to przekonanie panelistów może być mylne — odautorsko dodam, że naprawdę trudno pojąć wykonane przez rząd już we wrześniu uderzenie w przewozy lotnicze.

Obrót gospodarczy wymaga także zmian mentalnych. Zdezaktualizowała się zasada „just in time”, bardzo obniżająca koszty magazynowe, ale zakładająca płynność dostaw. Wobec ich zerwania redefinicji wymaga kategoria bezpieczeństwa zapasów. Mutacji zdradliwego koronawirusa nie da się przewidzieć, ale środki zaradcze — ordynowane zarówno przez polityków, jak też przez menedżerów — muszą być dopasowywane do realnego zagrożenia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane