Lekcje polsko-chińskie

Maciej Kalwasiński, Bankier.pl
opublikowano: 19-06-2016, 22:00

Choć na pierwszy rzut oka Polskę i Chiny dzieli przepaść, wiele możemy się od siebie nauczyć

Na każdego Polaka przypada 33 Chińczyków, na dolara polskiego PKB — 19 dolarów PKB Państwa Środka, na metr kwadratowy polskiej ziemi — 31 mkw. kraju za Wielkim Murem. Chiny są drugą gospodarką świata, największym eksporterem i głównym odbiorcą inwestycji zagranicznych — Polska jest siódma w Unii Europejskiej i aspiruje do członkostwa w grupie G20.

Inne są również uwarunkowania polityczne i kulturowe. Wiele nas jednak łączy. Oba państwa należały do bloku wschodniego, ale otworzyły się na świat i reformy rynkowe. Kilka dekad imponującego tempa wzrostu gospodarczego opartego na relatywnie niskich płacach i konkurencyjności międzynarodowej krajowych przedsiębiorstw pozwoliło nadgonić część zaległości wobec krajów rozwiniętych. Zarówno Polska, jak i Chiny muszą się dziś mierzyć ze stopniowym wyczerpywaniem się dotychczasowego modelu rozwojowego i niebezpiecznymi trendami demograficznymi. Czego Polska może się nauczyć od Chin, a czego Chiny od Polski?

Lekcja 1. Konsumpcja

Stopa oszczędności w Chinach wynosi aż 49 proc., w Polsce — zaledwie 18 proc. Przeciętny Chińczyk co miesiąc odkłada ponad 30 proc. dochodów. Tymczasem dotychczasowe motory rozwoju — inwestycje i eksport — tracą parę. Pekin liczy, że uda się je zastąpić konsumpcją i usługami. Aby tak się stało, państwo musi rozbudować system zabezpieczeń społecznych, a Chińczycy — nauczyć się więcej wydawać. W miastach, gdzie upowszechniają się zachodnie wzorce, a poziom emerytur jest wyższy, konsumpcja rośnie.

Natomiast na wsi ciężar utrzymania rodziców i dziadków wciąż spoczywa na barkach młodych, którzy nie mogą sobie pozwolić na większe wydatki. Nad Wisłą oszczędności wyraźnie brakuje. Jeżeli zależy nam na budowie polskiego kapitału, który będzie finansował dalszy rozwój, musimy więcej odkładać. Ponadto, problemy demograficzne powodują, że braki w kasie ZUS są coraz większe. Jeżeli nie nastąpi wyraźny wzrost wydajności pracy, dzisiejszych 30-latków czekają głodowe emerytury lub ich dzieci — wzrost obciążeń podatkowych.

Lekcja 2. Innowacje

Dynamiczny wzrost wynagrodzeń pozytywnie wpływa na sytuację materialną obywateli, ale obniża konkurencyjność przedsiębiorstw. Już teraz Chiny tracą miano „fabryki świata”, a polski eksport trzyma się głównie dzięki słabości złotego. Ratunkiem przed pułapką średniego rozwoju są innowacje. Doskonale rozumieją to w Pekinie. Nakłady na badania i rozwój rosną w tempie kilkunastu procent rocznie i sięgają już ponad 2 proc. PKB, a wraz z miliardami dolarów zagranicznych inwestycji za Wielki Mur płynie fala technologii, które Chińczycy chętnie powielają, często nie zważając na prawa patentowe.

Dowodem, że Państwo Środka może konkurować z Zachodem także w dziedzinie nowych technologii, jest powstanie w Chinach najdłuższej na świecie siatki połączeń kolei dużych prędkości — liczącej ponad 19 tys. km dumy partii komunistycznej. Chiny są również globalnym liderem inwestycji w energetykę jądrową i „zielone” technologie. W tej dziedzinie Chiny mogą być dla Polski przykładem. Nakłady na badania i rozwój nad Wisłą wynoszą niecały 1 proc. PKB, a współpraca władz, biznesu i świata nauki wciąż kuleje.

Lekcja 3. Wsparcie biznesu

Chińskie firmy mogą liczyć nie tylko na preferencyjne traktowanie na rynku wewnętrznym, ale też wsparcie władz w ekspansji zagranicznej. Obok dotacji z państwowej kasy i taniego kredytu firmy otrzymują wsparcie polityczne. Przedstawiciele biznesu towarzyszą chińskim liderom w podróżach zagranicznych. Ich

stałym elementem jest podpisywanie przynajmniej kilkunastu znaczących umów handlowych i inwestycyjnych. Premier Li został nawet okrzyknięty mianem supersprzedawcy. Pomoc publiczną dla polskich firm ograniczają surowe unijne regulacje. Kraje członkowskie toczą boje z Brukselą o jej legalność. Polsce dostało się m.in. za pomoc stoczniom w Szczecinie i Gdyni. Prawo nie zabrania natomiast promocji rodzimego przemysłu, czego warto uczyć się od Chińczyków.

Trzy najważniejsze cele współpracy Polska — Chiny

Zwiększenie chińskich inwestycji w Polsce

Choć spowolnienie gospodarcze za Wielkim Murem, globalny kryzys finansowy i polityka rządu skłoniły chińskie firmy do „wyjścia na zewnątrz”, w Polsce wciąż inwestują niewiele. Chińczycy szukają nie tylko dostępu do surowców, ale też nowych technologii, kapitału ludzkiego czy rynków zbytu. Pojawia się szansa na duże inwestycje bezpośrednie i napływ kapitału portfelowego. — Zwiększenie obecności chińskiego kapitału na GPW byłoby bardzo korzystne — twierdzi dr Tomasz Kamiński.

Zmniejszenie deficytu handlowego Polski

Deficyt Polski w handlu z Chinami wynosi 20 mld USD. Polacy wciąż eksportują do Państwa Środka mniej niż Czesi czy Węgrzy. Chińskie społeczeństwo dynamicznie się bogaci i chętnie sięga po zagraniczne towary w poszukiwaniu jakości i prestiżu. Szansą dla Polski jest zniesienie ograniczeń w handlu żywnością, m.in. wieprzowiną, drobiem i jabłkami, promocja polskich marek, np. producentów biżuterii czy kosmetyków, oraz pełne wykorzystanie możliwości stworzonych przez powstający Nowy Jedwabny Szlak.

Budowa infrastruktury w Polsce

Infrastruktura ułatwia prowadzenie działalności gospodarczej, zapewnia konsumentom łatwiejszy dostęp do dóbr i usług, powoduje wzrost atrakcyjności inwestycyjnej kraju i wspiera mobilność siły roboczej. Na tym polu Chiny nie mają sobie równych — budują dużo, tanio i szybko. Współpraca w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku jest wielką szansą dla Polski. — Łódź może stać się centrum logistyczno- -komunikacyjnym dla całej Europy — uważa prof. Bogdan Góralczyk. Po złych doświadczeniach z firmą COVEC nadszedł czas na nowe otwarcie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Kalwasiński, Bankier.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu