Leki na astmę na bezdechu

  • Alina Treptow
opublikowano: 23-04-2013, 00:00

Marcowa lista leków refundowanych może wywrócić do góry nogami rynek preparatów dla astmatyków wart ponad 300 mln zł

Gdy ponad rok temu wchodziła w życie ustawa refundacyjna, urzędnicy z Ministerstwa Zdrowia nie przewidywali, że jej siła rażenia będzie tak duża. Nowe prawo doprowadziło do skurczenia się całego rynku farmaceutycznego o 8,4 proc., do 27 mld zł. Mniejszy rynek przyniósł oszczędności Narodowemu Funduszowi Zdrowia (NFZ). Jak podali urzędnicy funduszu, w 2012 r. wydali na leki refundowane 1,9 mld zł mniej, niż przewidywali. Łącznie na refundację z publicznej kasy poszło 9,1 mld zł.

— Gdy szacowaliśmy ponad pół roku temu, że oszczędności mogą wynieść nawet 2 mld zł, ministerstwo odpowiadało, że wydatki na leki aż tak drastycznie się nie zmniejszą. Aż chce się powiedzieć „a nie mówiłem” — mówi Michał Pilkiewicz, szef polskiego oddziału firmy badawczej IMS Health.

Marcowa burza

Ubiegłoroczne straty biznes już po części odchorował, m.in. w postaci masowych zwolnień. W tym roku największą bolączką firm farmaceutycznych są częste zmiany na liście leków refundowanych, która jest nowelizowana co dwa miesiące. Ostatnia, marcowa wywołała burzę na rynku farmaceutyków dla astmatyków, który — według danych firmy badawczej IMS Health — w 2012 r. był wart 323 mln zł (w cenach detalicznych brutto). Weszły dwa leki generyczne podwarszawskiego Celon Pharmy oraz Polfarmaksu. Pierwsza spółka liczy, że docelowo zdobędzie 30 proc. tego rynku. Druga ma równie ambitne plany.

— W 2013 r. nasze przychody ze sprzedaży leku na astmę mają wynieść 40 mln zł — mówi Mieczysław Wośko, prezes i właściciel Polfarmeksu. Wejście na listę nowych firm jest nie w smak dwóm koncernom farmaceutycznym — GlaxoSmithKline (GSK) oraz AstrzeZenece, które dotychczas nie musiały się martwić konkurencji ze strony generycznych rywali. Wejście nowych leków doprowadziło do obniżenia poziomu, do którego dany medykament jest refundowany. Efektem jest wzrost cen w aptekach. Za lek GSK pacjenci, zamiast kilku złotych, muszą zapłacić ponad 40 zł. Zamieszanie jest tym większe, że pacjenci, którzy chcieli się przerzucić na tańsze generyki, mieli problem z ich zakupem — nie we wszystkich aptekach były dostępne.

— To były chwilowe perturbacje, związane z tym, że lek jest nowy. Pod koniec kwietnia sytuacja powinna się ustabilizować. Będziemy w stanie zabezpieczyć każde ilości, na jakie pacjenci zgłoszą zapotrzebowanie — zapewnia Mieczysław Wośko.

Interwencja w resorcie

Koncerny już odczuły zmiany na liście. Sprzedaż AstraZeneki z miesiąca na miesiąc (marzec/luty) spadła ilościowo o blisko 23 proc. Zdaniem Tomasza Korkosza z AstryZeneki, na spadku niekoniecznie zarobiły polskie firmy.

— Szacujemy, że w marcu z zakupu leków zrezygnowało blisko 50 tys. pacjentów. Warto zwrócić uwagę, że nie wszystkie leki, które podrożały w tej grupie, mają tańsze odpowiedniki — mówi Tomasz Korkosz. GSK interweniuje w tej sprawie w resorcie zdrowia. Jak informuje Justyna Czarnoba z biura prasowego amerykańskiego koncernu, spółka prowadzi rozmowy nad ewentualnymi zmianami, które umożliwią pacjentom dostęp do innowacyjnych terapii. W Polsce na astmę choruje 730 tys. osób.

Prawo i potrzeby szpitali

Zgodnie z przepisami, zaoszczędzone na refundacji pieniądze mogą trafić wyłącznie na innowacyjne terapie leków. O ile w lekowym segmencie zostały pieniądze, w szpitalnym jest dziura. Pojawił się więc pomysł w radzie NFZ, aby pieniądze z refundacji leków trafiły nie do firm farmaceutycznych, ale do szpitali. Taki ruch wymaga jednak nowelizacji prawa farmaceutycznego, nad którą resort zdrowia właśnie pracuje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy