Lekka korekta ożywiła nadzieje akcjonariuszy
BEZ OPTYMIZMU: Wczorajsza zwyżka indeksów na GPW nie była poparta niestety przez wzrost obrotów, co nie zapowiada, by na giełdę w najbliższym czasie powrócił byk.
Środowa sesja na warszawskiej giełdzie przynajmniej na chwilę zastopowała ostatnie spadki i na pewno nie można jej było zaliczyć do nudnych. Dzięki temu na rynek powrócił lekki optymizm i nadzieja na odrobienie wcześniejszych strat jeszcze przed końcem roku. Zapewne poprawiło to nieco humor inwestorów i akcjonariuszy, którzy w ciągu kilku minionych sesji dostali ostro po kieszeni, tracąc znaczne kapitały na posiadanych pakietach akcji. Jednak o żadnym przełamaniu niekorzystnej koniunktury nie może być na razie mowy. Środowe wzrosty nie były ani spektakularne, ani poparte silnymi fundamentami. Na rynku nie pojawiły się bowiem informacje, które mogłyby wpłynąć na takie zachowanie uczestników rynku. Zwłaszcza że zagraniczne parkiety notowały we wtorek ostrą korektę poprzednich wzrostów. Do takiego biegu wydarzeń przyczynili się przede wszystkim sami inwestorzy, którzy realizowali zyski i zamykali swoje pozycje. Na to nałożył się spadek wartości amerykańskiego dolara i bardzo niskie ceny ropy, co znalazło odbicie w wycenie spółek naftowych. Jednak tamtejsi inwestorzy nie mają i tak co narzekać. Indeksy wielu zachodnich giełd odrobiły już prawie wszystkie straty i wróciły do poziomu sprzed rosyjskiego kryzysu.
TA FALA wzrostowa niestety nie sięgnęła aż tak daleko, by mogła porwać i warszawski parkiet. Wczorajsza zwyżka jawi się więc nie jako długotrwała poprawa, ale jedynie jako korekta poprzednich spadków. Zdaniem analityków i ona nie potrwa zbyt długo, co niezbyt dobrze wróży na przyszłość. Optymistycznym sygnałem ze strony rynku był wzrost cen większości akcji i znaczny wzrost popytu, który dominował podczas dogrywki. Wzrosły ceny 87 akcji, 73 spadły, a 34 nie uległy zmianie. W wyniku oferty na rynku ogłoszono 32 nadwyżki kupna, redukcje kupna na akcjach Impexmetalu i dębickiego Polifarbu oraz dwie oferty kupna (Groclin i ZEW). W przypadku ZEW-u wiązało się to z chęcią kupna tej spółki przez niemiecką firmę Carbon. Po stronie podażowej pojawiło się 20 nadwyżek sprzedaży oraz dwie redukcje sprzedaży na papierach BIG i LZPS.
W WYNIKU środowych wzrostów indeks WIG zyskał 0,1 proc., a WIG 20 — 0,3 proc. Gorzej natomiast wiodło się spółkom średnim, skutkiem czego był 0,6-proc. spadek indeksu MIDWIG. Całkiem dobrze wypadł na tle giełdy rynek równnoległy, który zanotował jednoprocentową zwyżkę.
WZROSTY z ostatniej sesji nie zostały jednak potwierdzone obrotami, które spadły o ponad 3 mln zł. W przypadku wzrostu indeksów jest to o tyle niepokojące, że sugeruje niewiarę inwestorów w trwałość ostatnich zwyżek.
W DALSZYM ciągu taniały papiery Elektrimu, który na fixingu kosztował o 0,3 proc. mniej niż dzień wcześniej. Także i inny potentat rynku, Telekomunikacja, nie miał szczęścia, a jego akcje zanotowały minimum cenowe na poziomie 15,50 zł. Niezbyt udany był także wczorajszy debiut akcji Ganta na rynku wolnym. Cena pierwszego notowania wyniosła 4 zł i była niższa o 11,1 proc. w porównaniu z ceną emisyjną. Dużym wzięciem w transakcjach pakietowych cieszyły się walory wtorkowego debiutanta EBI. Właściciela zmieniło ponad 726,5 tys. akcji spółki o łącznej wartości nieco ponad milion złotych.
NA TLE całej giełdy tragicznie wręcz zakończyła się sesja na rynku Narodowych Funduszy Inwestycyjnych (-7 proc.). Aż 14 funduszy zanotowało spadki, z tego 4 — minima cenowe. Jedynie akcje NFI Oktawa pozostały na tym samym poziomie co we wtorek. Nie powiodło się także PŚU, których wartość obniżyła się do 60,5 zł, a towarzyszył temu spory obrót.
Z CIEKAWOSTEK tego rynku można podać intresującą inicjatywę DM Penetrator, który chce do końca roku ściągnąć 25 proc. pozostających na rynku PŚU. Sympatie posiadaczy tych papierów Penetrator ma zaskarbić sobie poprzez bezpłatną dematerializację świadectw.