Po ubiegłotygodniowym wspięciu się na pięcioletni szczyt przez indeks S&P500, w poniedziałek mieliśmy do czynienia z realizacją zysków, którą wspierały obawy związane z dyskusją ministrów finansów Eurolandu na temat pomocy dla Cypru i Grecji.
Obserwowana zachowawcza postawa inwestorów to także wynik wyczekiwania na wtorkową prezentację priorytetów na bieżący rok przez prezydenta Baracka Obamę.
W kalendarium brakowało jakichkolwiek istotnych danych makro z gospodarki, podobnie będzie we wtorek, stąd uwagę graczy przykuwały przede wszystkim doniesienia ze spółek.
Od początku roku wskaźnik S&P500 zyskał już 6,2 proc. w czym ogromny udział miało osiągnięcie kompromisu odnośnie amerykańskiego budżetu i lepsze niż oczekiwano wyniki finansowe spółek z USA. Indeks ponad dwukrotnie zwiększył swoją wartość od dołka z marca 2009 r.
Wśród spółek które w poniedziałek przykuwały uwagę inwestorów były m.in. Nike i AOL. W obu przypadkach wzrost kursu o ponad 1,5 proc. to zasługa podwyższenia rekomendacji z „neutralnie” do poziomu „przeważaj” co jest równoważne zaleceniu „kupuj”.
Zniżkował kurs akcji Google. To efekt informacji, że prezes Eric Schmidt zaaprobował plan sprzedaży akcji o wartości 2,5 mld USD reprezentujących około 42 proc. udziałów w spółce.
Spadała również wycena papierów BlackBerry. Kanadyjski producent smartfonów ucierpiał z powodu informacji, że Home Depot, jeden z największych detalistów sprzętu do wyposażenia domów nie wyposaży swoich pracowników w telefony BlackBerry. Wybrał bowiem Apple, które zyskało na tym newsie.
Ponad 3 proc. drożały akcje Nasdaq OMX Group. Aprecjacja kursu to następstwo materiały wyemitowanego przez Fox Business News, iż drugi pod względem wielkości operator giełd w USA prowadził rozmowy w sprawie sprzedaży udziałów z Carlyle Group zanim zostały one przerwane z powodu „wyceny”.
Na finiszu sesji indeks DJ IA tracił 0,16 proc. S&P500 i Nasdaq zniżkowały zgodnie po 0,06 proc.