Lektury

Marek Matusiak
opublikowano: 1999-10-26 00:00

LEKTURY

Gra w karty

Karty z pamięcią i mikroprocesorowe nie objęły jeszcze tych obszarów, na których za 5-10 lat będą powszechnie spotykane. W zeszłym roku na kartach pojawiły się 32-bitowe procesory RISC. W 2001 r. będą już 64-bitowe. Taka moc umożliwi wytworzenie tzw. ID Unit — karty zawierającej dokument tożsamości, paszport, prawo jazdy i ubezpieczenie. Trwają też badania nad cybercashem — pieniądzem stosowanym w e-commerce, którego nośnikiem mają być także karty.

Najważniejsze jest bezpieczeństwo danych przechowywanych na karcie. Jego zapewnienie jest podstawowym motorem badań nad nowymi generacjami kart plastikowych. Względy bezpieczeństwa odesłały do lamusa tradycyjną kartę magnetyczną i spowodowały, że obecnie rozwijane są dwa rodzaje kart.

Po pierwsze jest to karta pamięci z zainstalowaną kością pamięci EPROM, na której można instalować aplikacje wspomagające jej działanie. Nie można jednak ich uaktualniać. Karty takie będą rozwijane na rynku tylko do 2003 r. Później zaczną stopniowo wychodzić z użycia.

Drugą jest karta procesorowa, uważana za najbardziej perspektywiczną z uwagi na znajdujący się na niej procesor, pamięć stałą z oprogramowaniem systemowym i zapisywalną pamięcią danych. Stosunkowo nową jej odmianą są proponowane przez kilka firm karty bezstykowe.

„Świat Telekomunikacji“

Ruletka z dwoma zerami

Problem roku 2000 dotyczy większości użytkowników komputerów. Niektóre systemy komputerowe (głównie te starsze, bo w systemach nowej generacji ten problem usunięto) odczytują daty tylko na podstawie dwóch ostatnich cyfr roku. 1 stycznia 2000 r. odmówią one posłuszeństwa, bo dwa zera odczytają jako rok 1900.

Systemy informatyczne, które mogą „ogłupieć” na początku przyszłego roku są zainstalowane nie tylko w komputerach, ale także w telefonach, faksach, windach. Dlatego zagrożenie związane z przełomem wieków dotyczy praktycznie każdej spółki giełdowej. Analitycy rynku kapitałowego podkreślają, że koszty związane choćby tylko z kilkudniowym paraliżem sieci komputerowej, transportu czy telekomunikacji mogą znacząco odbić się na wynikach finansowych spółek.

Amerykańscy specjaliści szacują, że z powodu nieprzystosowania komputerów i innych urządzeń elektronicznych do zmiany dat może zbankrutować 10-15 proc. firm. Akcjonariusze polskich spółek giełdowych nie muszą na szczęście obawiać się aż takich konsekwencji. Wszystko dzięki temu, że u nas intensywna komputeryzacja zaczęła się niedawno i tylko w niewielkiej liczbie komputerów pracujących w polskich spółkach straszą procesory starej generacji, które mogą odmówić posłuszeństwa.

„Twoje Pieniądze“