LEKTURY
W stronę lobbyingu
W Polsce podstawową formą lobbyingu są działania podejmowane jednorazowo dla załatwienia konkretnej sprawy, prowadzone bezpośrednio przez same grupy interesów — tym skuteczniejsze, im grupa taka jest silniejsza ekonomicznie, mogąca działać opiniotwórczo, wpływać na elektorat, dysponować lepszym dostępem do osób sprawujących władzę.
Jednak poza osobami mogącymi pomóc „załatwić sprawę” ad hoc powstała grupa osób zajmująca się zawodowo i zarobkowo pośrednictwem między światem polityki oraz organami publicznymi a grupami interesów. Osoby takie funkcjonują jako rozmaici doradcy, eksperci, konsultanci poszczególnych grup interesów albo też świadczą dla nich usługi lobbyingowe „z zewnątrz”.
Poza lobbyingiem ad hoc i lobbyingiem profesjonalnym istnieje jeszcze lobbying „partyzancki”, w szczególności polegający na blokowaniu dróg, zajmowaniu obiektów publicznych czy niszczeniu cudzej własności. Nie wydaje się jednak możliwe ujęcie tego rodzaju działań — z natury rzeczy podejmowanych bez troski o obowiązujący porządek prawny — w normach ustawy o lobbyingu. Trudno sobie również wyobrazić uregulowanie takich zachowań w przepisach jakiejkolwiek innej ustawy, z wyjątkiem prawa o wykroczeniach lub prawa karnego.
„Decydent” XI/1999
E-commerce dla małych
Znawcy rynku IT są zgodni — po ostatnich załamaniach na NYSE i NASDAQ niemożliwe jest, aby kryzys, który dotknął firmy telekomunikacyjne i internetowe nie przeniósł się na rynek rozwiązań opartych na Internecie, zwłaszcza e-biznesu, elektronicznego handlu i wprowadzanych dopiero e-services. Jedynym sposobem na zapobieżenie efektowi domina w tym przypadku jest jak najszersze upowszechnienie tanich rozwiązań dostępowych i oprogramowania; słowem — zainteresowanie elektronicznym handlem i e-biznesem małych i średnich firm.
Analitycy brytyjskiego funduszu inwestycyjnego Shore Investments twierdzą, że elektronicznym handlem mogą być zainteresowane małe i średnie przedsiębiorstwa z Europy Środkowej, zwłaszcza z Polski, gdzie w strukturze gospodarki dominują właśnie takie podmioty. I to one, będąc z konieczności najbardziej dynamicznymi i poszukując wciąż nowych rynków, mogą potraktować e-commerce jako użyteczne narzędzie ułatwiające ekspansję. Jednak wszystkie te rozważania mają jedną wadę — są konstrukcjami czysto teoretycznymi. Aby e-commerce stał się częścią technik marketingu i sprzedaży w firmach Europy Środkowo-Wschodniej, potrzebne są tanie rozwiązania sprzętowe systemów dostępu i niedrogie oprogramowanie wspomagające rozwój e-biznesu. Zarówno jednych, jak i drugich dotąd brakowało.
„Teleinfo”