Lektury

Marek Matusiak
opublikowano: 2000-03-24 00:00

LEKTURY

Zakup kontrolowany

Niższe marże sprawią, że lekarstwa potanieją, a tym samym staną się bardziej dostępne — przekonują urzędnicy Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Finansów. Będzie odwrotnie, leki zdrożeją — twierdzą przedstawiciele hurtowni farmaceutycznych i aptek, protestując przeciwko projektowi obniżenia marż na refundowane leki z importu z 14,3 proc. do 10 proc. i wprowadzenia zryczałtowanej stawki wysokości 16 zł na leki kosztujące ponad 100 zł. Według obu ministerstw operacja pozwoli na zaoszczędzenie 120-140 mln zł rocznie (połowę tej kwoty zaoszczędzą kasy chorych, połowę pacjenci). Zdaniem aptekarzy i hurtowników, ceny leków nie spadną; niektóre lekarstwa wręcz zdrożeją lub nawet znikną z półek. W rezultacie na tej operacji stracą wszyscy.

Aptekarze i hurtownicy zachowują się racjonalnie — mniejsze marże to mniejsze zyski. Walczą więc o swoje dochody. Często kosztem pacjenta. Obywatel protestuje, gdy państwo podnosi podatki, sprzedawca zaś straszy klienta, gdy państwo obniża marże. Dlaczego jednak w gospodarce rynkowej administracyjnie ustala się wysokość marży? Dlatego, że refundując (z podatków i składek ubezpieczeniowych) wydatki poniesione na zakup leków, państwo chce wiedzieć, ile pieniędzy wyda na ten cel.

Farmaceuci zarzucają rządowi niekonsekwencję i hipokryzję. Nie mogą zrozumieć, dlaczego niedawno wprowadzono trzyprocentową stawkę VAT na leki, skoro władzom tak bardzo zależy na większej ich dostępności.

„Wprost“

Trzeci wiek,trzecia noga

Nowelizacja ustawy o pracowniczych programach emerytalnych (PPE) czeka już tylko na podpis prezydenta. Gra idzie o zabezpieczenie naszej starości, ale zawiłości rynku finansowego powodują, że przeważnie jesteśmy tylko jego biernymi uczestnikami. Powierzamy swoje pieniądze tym, którzy pierwsi wyciągną po nie ręce, bo trudno ocenić, kto zainwestuje je najlepiej. Tak było przy wyborze drugiego filaru, w którym wyścig wygrały towarzystwa dysponujące najsprawniejszą armią akwizytorów. Tak też zapewne będzie i teraz, gdy nareszcie ruszy budowa filaru trzeciego, bez którego reforma emerytalna byłaby niepełna. Już na starcie fory dostał PZU; w tysiącach firm ma on wśród ich pracowników swoich agentów, którzy potrącają składki na tak zwane ubezpieczenia grupowe, z czego często nawet nie zdajemy sobie sprawy. Okazali się oni bardzo skuteczni przy werbowaniu klientów do otwartych funduszy emerytalnych.

O ile jednak 21 powszechnych towarzystw emerytalnych oferowało towar bardzo podobny, o tyle w przypadku pracowniczych programów emerytalnych mogą to być zupełnie różne produkty. Tym bardziej warto dokładnie wiedzieć, co chcemy kupić.

„Polityka“