Ubezpieczyciele skarżą się, że klienci kupujący ubezpieczenia turystyczne najczęściej wybierają podstawową ochronę. Niestety, ubezpieczenie w podstawowym zakresie i z najniższą sumą może dać co najwyżej iluzję, że jesteśmy ubezpieczeni. Jeżeli nasi pracownicy wyjeżdżają służbowo, warto zadbać o polisę, która będzie miała szansę pokryć koszty ich leczenia w razie wypadku albo poważnego zachorowania.
![WARTO PAMIĘ-
TAĆ O SPORCIE:
Jeżeli pracownikowi
na wyjeździe
służbowym stanie
się coś podczas
uprawiania sportu,
ubezpieczenie
może nie zadziałać.
A sportem, nawet
ekstremalnym,
może być równie
dobrze wspinaczka
wysokogórska, jak
i spacer po górach.
[FOT. ARC] WARTO PAMIĘ-
TAĆ O SPORCIE:
Jeżeli pracownikowi
na wyjeździe
służbowym stanie
się coś podczas
uprawiania sportu,
ubezpieczenie
może nie zadziałać.
A sportem, nawet
ekstremalnym,
może być równie
dobrze wspinaczka
wysokogórska, jak
i spacer po górach.
[FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/ccbe8cbc-8408-4793-81c8-1df05372c90e/3a283659-6332-5028-93f0-1fd3c4dc3d8a_w_830.jpg)
— Niezależnie od tego, czy mówimy o ubezpieczeniach podróży służbowych, czy indywidualnych wyjazdów prywatnych, zawsze warto, wybierając ubezpieczenie podróżne, zwrócić uwagę na to, czy obejmuje ochroną zdarzenia powstałe podczas planowanych przez nas aktywności oraz czy sumy ubezpieczenia pokryją ewentualne koszty leczenia i transportu medycznego — radzi Anna Wieconkowska, travel insurance manager w AIG.
Europejskie koszty transportu
Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na sumę ubezpieczenia. Minimalne 15 czy 20 tys. EUR to niewiele. Jeden z ubezpieczycieli ostatnio miał do czynienia z klientem, który znalazł się w tureckim szpitalu z przesuniętym kręgiem po skoku na główkę do hotelowego basenu. Koszt pierwszego dnia pobytu w szpitalu — 27 tys. zł. A to dopiero początek. Przy tym koszty leczenia w Europie nie są jeszcze tak bardzo ekstremalne — o najwyższą sumę warto zadbać, jeśli wysyłamy pracowników do Stanów albo Azji.
— Wybierającym się do Ameryki Północnej lub Azji, sugerowałabym sumę w wysokości 80 tys.
— 150 tys. EUR na koszty leczenia — mówi Anna Wieconkowska.
— Na stronie Ministerstwa Spraw Zagranicznych w zakładce „Polak za granicą” znajduje się poradnik, w którym osoba wybierająca się do dowolnego kraju na świecie może sprawdzić, jakie kwoty wystarczą na pokrycie kosztów leczenia — informuje Magdalena Barcicka, prezes firmy Blos. W naszym rejonie istotne będą głównie koszty transportu.
— Na terenie Unii Europejskiej trzeba zwrócić szczególną uwagę na koszty transportu do kraju, których nie pokryje EKUZ, a zwykle są one wysokie — twierdzi Aleksander Daszewski z Biura Rzecznika Ubezpieczonych. Jeśli ta suma nie wystarczy, można się jeszcze ratować innymi ubezpieczeniami, które — nawet nieświadomie — pracownik mógł nabyć. Zdarzają się one w kartach kredytowych, kontach bankowych, a już na pewno w biurach podróży.
— Jeżeli z jednej polisy nie wystarczy limitu sumy, wtedy można skorzystać z kolejnego ubezpieczenia. Suma ubezpieczenia z kosztów leczenia kumuluje się z różnych polis — mówi Magdalena Oszczak, menedżer ds. produktu i oceny ryzyka sprzedażowego w AXA.
Dopłata z własnej kieszeni
Niestety, wysokości ewentualnego odszkodowania nie ogranicza wyłącznie suma ubezpieczenia. W ogólnych warunkach ubezpieczeń zdarzają się także ograniczenia odpowiedzialności za poszczególne koszty — np. leczenie stomatologiczne ERV pokryje tylko do kwoty 250 EUR, a leczenie ambulatoryjne, zakup lekarstw i środków opatrunkowych do 1200 EUR. Jeśli trafiliśmy do szpitala, gdzie koszty koniecznego leczenia stomatologicznego i ambulatoryjnego przekroczą te kwoty, a dodatkowo szpital na lekarstwa i środki opatrunkowe wydaje trochę więcej — trzeba będzie dopłacić z własnej kieszeni. Pewnym problemem może być także konieczność samodzielnego uiszczenia kosztów.
— Najczęstszą zmorą wyjeżdżających jest konieczność płacenia z własnej kieszeni za usługi medyczne, a następnie oczekiwanie na ich refundację przez zakład ubezpieczeń, któremu nie tylko musimy udowodnić fakt poniesienia kosztu, ale także zasadność wizyty lekarskiej. Jeśli tę weryfikację przejdziemy pozytywnie, to na koniec może okazać się, że z zakresu ochrony ubezpieczeniowej zostanie wyłączone dane zdarzenie — ponieważ ubezpieczyciel uzna je za następstwo działania umyślnego lub rażącego niedbalstwa — mówi Magdalena Barcicka.
Ekstremalny spacer po pustyni
Działanie umyślne albo rażące niedbalstwo to standardowe wyłączenia z ochrony ubezpieczenia. Mogą być podstawą do odmowy wypłaty odszkodowania choćby przy wspomnianym skoku na główkę do hotelowego basenu. Ubezpieczyciele standardowo wyłączają także uprawianie sportu. Nawet jeżeli pracownicy nie wyjeżdżają za granicę, żeby to robić, warto włączyć ten element do ochrony.
— Z doświadczenia wiemy, że niektóre wyjazdy służbowe, takie jak niektóre konferencje, uwzględniają również część nieoficjalną i wiążą się czasem z aktywnościami zaliczającymi się do sportów amatorskich — mówi Anna Wieconkowska.
Natomiast ubezpieczyciele za uprawianie sportu mogą uznawać bardzo różne, czasem ciekawe aktywności. Zdarza się nawet, że nie trzeba nic uprawiać, wystarczy być np. na wyprawie w wysokich górach, na pustyni, w buszu czy w dżungli — wedługniektórych ubezpieczycieli to też jest uprawianie sportów ekstremalnych. Problemem są również choroby przewlekłe.
— Najczęstszy problem z ubezpieczeniami turystycznymi dotyczy braku rozszerzenia ochrony o ryzyko zdarzeń związanych z uprzednimi chorobami przewlekłymi — mówi Aleksander Daszewski.
Jeżeli nasi pracownicy kiedykolwiek się leczyli i na wyjeździe stanie im się coś, co może mieć jakikolwiek związek z leczonymi wcześniej schorzeniami, a nie włączyliśmy do ochrony następstw chorób przewlekłych, ubezpieczyciel odmówi wypłaty odszkodowania. Na szczęście ktoś, kto choruje, ale się nie leczył, na wypłatę może liczyć.
— Jeżeli ktoś nie wie, że choruje przewlekle i nigdy się nie leczył, a nagle dostanie np. zawału na wyjeździe, ubezpieczyciel będzie za to odpowiadać, nawet jeśli polisa nie będzie rozszerzona o choroby przewlekłe — potwierdza Magdalena Oszczak.
Z ochrony wyłączone są również szkody powstałe w wyniku wojny czy terroryzmu. Ubezpieczyciel nie zapłaci też m.in. za wypadek, który nastąpił pod wpływem środków odurzających albo alkoholu.
— Ochrona w ramach ubezpieczeń turystycznych na pewno nie obejmie także choćby chorób przenoszonych drogą płciową czy kosztów związanych z operacjami plastycznymi. Jest też mocno ograniczona w przypadku kobiet w ciąży — mówi Aleksander Daszewski.
Uwaga na obowiązki
Oprócz sumy ubezpieczenia i zakresu ochrony, warto zwrócić uwagę również na obowiązki, które wynikają z zawarcia umowy. One też mogą wpłynąć na odmowę wypłaty odszkodowania. Przede wszystkim lepiej nie zapominać o rachunkach.
„Zwrot poniesionych kosztów stanowiących przedmiot roszczenia, w tym kosztów leczenia, transportu i repatriacji następuje wyłącznie na podstawie oryginałów rachunków pod rygorem odmowy uznania roszczenia” — czytamy w ogólnych warunkach ubezpieczenia ERV.
Trzeba też podać wszystkie informacje ubezpieczycielowi, o które pyta i które mogą mu się przydać. Brak informacji może być w razie czego podstawą do odmowy uznania roszczenia. Ubezpieczyciele wymagają również ratowania przedmiotu ubezpieczenia i robienia wszystkiego, żeby zapobiec szkodzie albo zmniejszyć jej rozmiar. Ogólny charakter tego wymagania powoduje, że pole do interpretacji jest tutaj spore. Jeżeli ubezpieczyciel uzna, że można było podjąć działania, które wpłynęłyby na zapobieżenie szkodzie albo zmniejszenie jej rozmiaru, a ubezpieczony tego nie zrobił, będzie miał dobry argument, żeby nie wypłacić pieniędzy.