Tadeusz Leszczyński zaczynał jako przedstawiciel niemieckiego koncernu Voith. Dziś jego firma z ugruntowaną pozycją w kraju podbija rynek ukraiński.
Najnowszy — ukraiński — oddział firmy Voith Turbo Polska powstał w czerwcu 2005 r.
— W naszym kraju trudno już zwiększyć swoją grupę klientów. Dlatego ruszamy na podbój wschodnich rynków — tłumaczy Tadeusz Leszczyński, prezes Voith Turbo Polska.
Inwestycje w markę
Taka sytuacja to dla niego żadna nowość. Tadeusz Leszczyński przewiduje, że tempo i rodzaj inwestycji na Ukrainie będą przypominać te sprzed 10 lat w kraju. Wtedy polski oddział Voith Turbo — spółka córka niemieckiego koncernu — dopiero zaczynał zdobywać rynek. Jego oferta to elementy napędu w autobusach, ciężarówkach czy elementy wyposażenia maszyn stosowanych w górnictwie, na kolei i w przemyśle okrętowym.
— Zajmujemy się sprzedażą, dystrybucją i serwisem. Nic nie prowadzimy działalności produkcyjnej. Dlatego inwestujemy przede wszystkim w wizerunek firmy, w jakość obsługi i w dobre relacje z klientami — wyjaśnia Tadeusz Leszczyński.
Gazety straszą...
Pierwsze kilka lat działalności firmy, mającej swoją siedzibę w Majkowie Dużym, oznaczało ciągłe wypatrywanie pierwszych efektów dokonanych inwestycji. Jak zapewnia prezes Voith Turbo Polska, nie było to jednak czekanie na cud.
— Wbrew temu, co pisały i piszą niektóre gazety, poziom inwestycji w Polsce nie jest na jakimś tragicznym poziomie. Według mnie, jest to rynek bardzo atrakcyjny, jeśli chodzi o wartość dokonanych inwestycji. Dowodem na to jest rozwój mojej firmy — mówi prezes Voith Turbo, który jest także odpowiedzialny za reprezentację macierzystego koncernu w krajach nadbałtyckich i na Ukrainie.
Teraz właśnie przyszedł czas na naszych wschodnich sąsiadów. I to bynajmniej nie z powodu załamania się krajowego popytu. W Polsce, jak wyjaśnia Tadeusz Leszczyński, coraz trudniej jego firmie osiągnać spektakularne sukcesy. Choć ostatnie lata stały pod znakiem dynamicznego wzrostu sprzedaży, to jednak rynek się nasycał i rozwijał się wolniej.
...wyniki cieszą
Obecnie, w niektórych segmentach rynku Voith Turbo Polska ma udziały na poziomie 70-80 proc.
— Oznacza to, że dalsza ekspansja musiałaby polegać na wypieraniu konkurencji. A to jest niezwykle trudne i niekoniecznie potrzebne. Nie traktujemy tego jako priorytetowe zadanie. Konkurencja się przydaje, nie pozwala spocząć na laurach — uważa Tadeusz Leszczyński.
Patrząc na Ukrainę, prezes nie zapomina o Polsce, chcąc konsekwentnie zwiększać stan posiadania. W Polsce klientami Voith Turbo są m.in. firmy PESA z Bydgoszczy, MAN czy Solaris Bus. Przy sprzedaży tak niszowych produktów jak układy centralnego smarowania czy przekładnie do pojazdów szynowych, praktycznie nie konkuruje się ceną. Kluczem do utrzymania stanu posiadania jest więc przede wszystkim relacja z klientem i profesjonalny serwis. Najwyższa jakość produktu to już standard.



