Lepiej z zarobkami, gorzej z wydajnością

Marcin Mrowiec
opublikowano: 2007-06-08 00:00

Tempo wzrostu płac w dalszym ciągu będzie podobne. Szacujemy, że w tym roku wyniesie 9 proc., w przyszłym 9,5 proc., a w 2009 spadnie do 8,8 proc.

Coraz wyraźniej widać prawo popytu i podaży pracowników. Stymuluje to silny wzrost gospodarczy. Firmy kupiły już potrzebne maszyny, rozbudowały infrastrukturę, teraz szukają pracowników. Nie ma ich, więc muszą im płacić więcej. Poza tym pensje będą rosły, dopóki nasi pracownicy będą wabieni do pracy za granicą. Wyższe tempo wzrostu jest niebezpieczne. Już wzrost płac jest większy niż wzrost wydajności, co jest impulsem do zwiększenia inflacji.

Gdy wydajność pracy rośnie za wolno, a pensje za szybko, wtedy przedsiębiorstwa, by uniknąć kłopotów finansowych, mogą się zdecydować na podnoszenie cen swoich produktów. A to może doprowadzić do wzrostu inflacji. Jeśli wzrost gospodarczy utrzyma się na wysokim poziomie przez najbliższych kilka lat, o nowych pracowników będzie coraz trudniej. Mimo to w Polsce jest zbyt dużo osób długotrwale bezrobotnych. Koniecznie trzeba ich aktywizować.

Marcin Mrowiec

starszy ekonomista Banku BPH