Lepsza mała niż żadna

Adam Sofuł
opublikowano: 07-12-2006, 00:00

Po roku głębokiego namysłu ministerstwo skarbu doszło do wniosku, że jednak będzie prywatyzowało, i to za pośrednictwem giełdy. W ciągu trzech najbliższych lat na parkiet ma trafić nawet setka małych i średnich spółek. Nic, tylko skakać z radości — bo to oznacza rozwój rynku finansowego z jednej strony i wpływy do budżetu (choć pewnie nieoszałamiające, bo i firmy małe) z drugiej. To bardzo dobry krok i we właściwym kierunku, ale — nie oszukujmy się — tylko jeden.

Propozycje resortu stanowią jedynie wstęp do prywatyzacji. W pierwszym etapie państwo nie zamierza się bowiem wyzbywać kontroli nad spółkami, których pakiety akcji trafią na giełdę. Plusem jest to, że firmy zyskają pieniądze na rozwój, minusem, że przez bliżej nieokreślony czas nadal będą podlegać politycznym zawieruchom. Resort przewiduje wprawdzie drugi etap — tzn. sprzedaż większościowych pakietów, ale biorąc pod uwagę dotychczasowe dynamiczne działania tego ministerstwa, można się obawiać, ile na to poczekamy.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że resort traktuje prywatyzację małych firm jako wyjście awaryjne. Na zarzuty o spowolnienie prywatyzacji zawsze będzie mogło odpowiedzieć, że sprywatyzowało już dziesiątki spółek. A że małych? Cóż, sztuka to sztuka. Można się obawiać, czy obecna prywatyzacyjna ofensywa resortu nie oznacza odłożenia ad acta np. prywatyzacji energetyki, o paru innych branżach nie wspominając. Ale nie wybrzydzajmy zanadto. Lepsza taka mała prywatyzacja niż żadna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu