Dziś rząd ma przyjąć — nietypową dla obecnej ekipy — strategię dla zbrojeniówki. Wreszcie ma ruszyć jej prywatyzacja.
PiS zaskoczyło przedstawicieli międzynarodowych firm zbrojeniowych. Ma bowiem — zupełnie nietypową dla siebie — bardzo liberalną strategię dla sektora obronnego. Dziś powinien przyjąć ją rząd.
— Kluczowym elementem strategii jest konsolidacja firm wokół Bumaru. Jednocześnie jednak do firm będą wprowadzani inwestorzy. Polskie firmy sektora obronnego potrzebują bowiem kapitału na rozwój, a sam Bumar im tego nie zapewni. Zewnętrzni partnerzy mogą też pomóc w zdobyciu nowych rynków zbytu —mówi Paweł Poncyljusz, wiceminister gospodarki.
Strategia jest tak liberalna, że raczej nie ma obaw, by Platforma Obywatelska — jeśli wygra wybory — schowała ją do szuflady. Do planów dali się przekonać związkowcy. Strategię chwalą też kontrahenci, mimo że związki godzą się tylko na prywatyzację mniejszościowych pakietów.
— Jestem pełen uznania dla tego, co zrobił minister Poncyljusz. Dla inwestorów korzystniejsze jest posiadanie strategicznego pakietu, bo firmy państwowe są bardziej podatne na zawirowania polityczne, jest jednak wiele rozwiązań dotyczących prywatyzacji i współpracy, które mogą przynieść korzyści polskim i zagranicznym firmom oraz armii — mówi Krzysztof Krystowski z międzynarodowej grupy Avio, która myśli o wejściu do stołecznych WZL-4.
Dzięki prywatyzacji albo tworzeniu joint venture polskie firmy zyskają technologie i kapitał, a zagraniczne — produkcyjny potencjał i szansę na kontrakty dla naszej armii. Często pierwszym krokiem do prywatyzacji jest współpraca offsetowa.
Wczoraj norweska Nammo, która realizuje offset w Mesko i zainteresowana jest wejściem do niego, podpisała kolejną umowę kompensacyjną. Dotyczy ona produkcji amunicji w Dezamecie.