Licencja na szukanie boiskowych talentów

Janusz Palicki, "Nasz Rynek Kapitałowy"
opublikowano: 2007-10-25 16:07

Poznaj tajniki awodu. Odkrywa je Dariusz Mróz. Kiedyś piłkarz i hokeista Cracovii. Dziś agent sportowy.

nrk: Ilu jest w Polsce agentów piłkarskich?
Dariusz Mróz: Licencjonowanych trzydziestu pięciu. Jednak nie wszyscy działający jako agenci posiadają stosowne uprawnienia.

Licencja jest konieczna?
Jest wiele osób, które działają na bezczelnego - bez uprawnień, bez obowiązkowych ubezpieczeń, bez ponoszenia odpowiedzialności przed klientami.

Uchodzi im to na sucho?
Przepisy FIFA mówią jasno: każda umowa agenta z piłkarzem powinna być bezwzględnie zarejestrowana w związku. I choć kontrakty zawierane za pośrednictwem osób bez licencji nie podlegają ochronie prawnej władz piłkarskich, a piłkarze współpracujący z nimi mogą zostać zawieszeni w prawach zawodnika lub ukarani finansowo w kwocie co najmniej 10 tys. franków szwajcarskich, to proceder kwitnie.

Co na to PZPN?
Jak sprawa nie wychodzi na jaw to, podobnie jak inne służby, nic. Jeżeli sami, jako środowisko, nie zadbamy o nasze interesy, rejestrując na przykład związek agentów piłkarskich, to ani PZPN, ani policja nam nie pomogą.

Trudno jest zostać agentem piłkarskim w Polsce?
Należy zdać egzamin przed Komisją Licencji Menedżerskich PZPN. Odbywają się dwa razy do roku. Koszt egzaminu to pięć tysięcy złotych. Opłata przepada, jeżeli się obleje. Drugi raz próbować można dopiero po roku.

Jak wygląda taki egzamin?
Jest to typowy test wyboru. Pytania zawsze są inne. Przychodzą wprost z centrali FIFA. Kilka dokłada od siebie PZPN. Dotyczą spraw, nad którymi w ostatnim okresie łamali sobie głowy członkowie różnych komisji i wydziałów FIFA, UEFA i PZPN, między innymi wydziałów dyscypliny, gier, sądów polubownych, komisji ds. ustalania ekwiwalentów.
Należy jeszcze wnieść kaucję lub obowiązkowo ubezpieczyć się na kwotę 100 tysięcy franków szwajcarskich, i wydawana jest licencja, która upoważnia do działalności na całym świecie.

Czym zajmuje się polski piłkarski agent sportowy?
Prezentuje możliwości piłkarza klubom, wysyła płyty DVD, podejmuje i opiekuje się przedstawicielami klubów, którzy chcą zobaczyć zawodnika podczas meczu. Nawiązuje pierwsze kontakty z macierzystym klubem zawodnika i w imieniu kontrahenta przedstawia ewentualne oferty. Ale przede wszystkim zabezpiecza interesy swojego klienta, negocjując w jego imieniu kontrakt umożliwiający profesjonalne uprawianie piłki nożnej.

Na czym polegają negocjacje?
Agenci i kluby stoją po przeciwnych stronach barykady. Klub chce, żeby zawodnik grał za grosze, na jak najgorszych warunkach. Agent odwrotnie, dąży do tego, by piłkarz zarabiał jak najwięcej. Strony próbują przechytrzyć się na wszelkie sposoby. Przemycają do umowy różne kruczki warunkujące realizację wypłaty zasadniczej, premii meczowych, kwestię rozwiązania kontraktu, kwoty odstępnego, sprawy dotyczące kosztów leczenia operacyjnego, ubezpieczenia, praw do wizerunku zawodnika, przesunięcia go do drużyny rezerwowej, kar, nagród, regulaminów wewnętrznych itp.

Jak się szuka młodych talentów?
Aby znaleźć tych najbardziej perspektywicznych, współpracuję z całym sztabem ludzi, byłymi zawodnikami, byłymi sędziami, początkującymi trenerami. Wykorzystuję nawet znajomych dziennikarzy, którzy z racji obowiązków zawodowych obserwują mecze różnych poziomów rozgrywkowych. Nie stronię też od opinii kibiców, do których mam zaufanie, że znają się na rzeczy. Monitoruję media w poszukiwaniu informacji o zawodnikach, którzy błysnęli gdzieś w Polsce w lokalnych ligach.

I od razu trzeba zobaczyć ich w akcji?
Pierwsze obserwacje zlecam moim współpracownikom. Śledzę kanały sportowe i nagrywam wiele materiału wideo. Tygodniowo oglądam na żywo blisko 20 wydarzeń sportowych. Są to zarówno mecze ligowe, pucharowe, towarzyskie jak i sparingi, konsultacje, treningi.

I po obserwacji podpisywany jest kontrakt?
Zanim podpiszę z zawodnikiem kontrakt, mam już na jego temat opinie od moich współpracowników. Także na temat psychiki sportowca, a więc tego czy jest rozsądny, czy nie za często stwarza problemy wychowawcze.

Nic nie zastąpi osobistych ocen.
Obserwuję zawodnika minimum trzy razy. Głównie pod względem taktycznym, jego motoryki i umiejętności technicznych. Muszę się przekonać do walorów piłkarskich sportowca. Muszę w nie uwierzyć. Tak mocno, żeby później z pełnym przekonaniem zachwalać w klubach jego kandydaturę, nie dając się zbić z tropu prezesom czy trenerom, którzy na temat umiejętności zawodnika mogą mieć tylko zasłyszane i niesprawdzone do końca opinie.

Co, jak nie uwierzą w zapewnienia?
Jak wywalą mnie drzwiami, to ja w imieniu zawodnika wrócę oknem. W tym fachu trzeba jednak uważać. Jak dwa, trzy razy polecisz klubowi zawodnika, który z jakiś tam powodów się nie sprawdzi, to klub straci finansowo i zarówno prezes, jak i trener, który odpowiada głową za wyniki, zaczną rozpowszechniać w środowisku opinię, że nie znasz się na rzeczy i polecasz same "patyki", a nie piłkarzy. A wtedy to już koniec działalności w tym interesie.

Z kim głównie rywalizuje agent sportowy - z kolegami po fachu czy może z łowcami talentów zatrudnionymi przez kluby?
Rywalizuję z wieloma osobami ze środowiska piłkarskiego. Od licencjonowanych kolegów i ich przedstawicieli, przez tych działających na rynku w szarej strefie, kończąc na skautach i łowcach talentów pracujących dla klubów sportowych polskich i zagranicznych. Konkurencja jest duża.

Czy to popłatne zajęcie?
Licencjonowany agent ma tylko trzy źródła dochodu. Prowizję może otrzymać od zawodnika, klubu sprzedającego lub klubu kupującego. Jednak w myśl przepisów FIFA agent może reprezentować tylko jedną ze stron, więc nie jest możliwe uzyskanie prowizji, na przykład od klubu, który zawodnika kupuje i tego, który sprzedaje.

Jaka jest wysokość prowizji?
Od dwóch do 10 procent brutto od klubów z tytułu pośrednictwa transferowego.

Ile płacą zawodnicy?
Z reguły 10 procent od wynegocjowanych im podstawowych, zasadniczych zarobków.

A premie?
Od wszelkich należnych zawodnikom premii, na przykład z tytułu awansu, utrzymania w lidze, zdobycia pucharu oraz dodatków socjalnych typu "na mieszkanie i samochód" nic się agentowi, w myśl przepisów, nie należy.

Pełen wywiad znajdziesz w listopadowym wydaniu "Naszego Rynku Kapitałowego".