Licytacja ulg dla młodych Polaków

opublikowano: 20-02-2018, 22:00

Już nie tylko rząd, PO, ale także PSL postanowiło dać ulgi i wsparcie młodym osobom. Czy budżet udźwignie koszty?

Partie polityczne rozpoczęły kuszenie młodych Polaków, co może być oznaką, że ruszyła długotrwała kampania przed czterema wyborami (samorządowe, do europarlamentu, do Sejmu i Senatu, prezydenckie). Dotychczas przedstawione propozycje rządu, PO i PSL, skierowane do ludzi młodych, kosztowałyby budżet państwa co najmniej kilka miliardów złotych rocznie, a to zapewne dopiero początek licytacji.

Kierowane przez Władysława Kosiniaka-Kamysza Polskie Stronnictwo Ludowe nie chce zostać w tyle w politycznym konkursie ofert dla młodych Polaków. Proponuje jednak instrument kryzysowy, nieprzystający do realiów gospodarczych.
Zobacz więcej

NIE CHCĄ BYĆ GORSI, ALE…:

Kierowane przez Władysława Kosiniaka-Kamysza Polskie Stronnictwo Ludowe nie chce zostać w tyle w politycznym konkursie ofert dla młodych Polaków. Proponuje jednak instrument kryzysowy, nieprzystający do realiów gospodarczych. FOT. ANDRZEJ HULIMKA — REPORTER

Firmy się dorzucą

Rząd chce zachęcić do zakładania własnej działalności gospodarczej przede wszystkim młodych, proponując tzw. ulgę na start, czyli zwolnienie ze składek na ZUS przez pierwsze pół roku działalności (ulga jest zapisana w Konstytucji biznesu, którą 16 lutego uchwalił Senat). Mało tego — po upływie bezskładkowych 6 miesięcy początkujący przedsiębiorcy będą mieć prawo do korzystania przez 2 lata z obecnie obowiązujących preferencyjnych składek (obniżonych o 80 proc.). Dopiero po 2,5 roku wpadną w normalny ZUS. Rząd szacuje, że ta ulga będzie kosztować budżet państwa około 200 mln zł w pierwszym roku obowiązywania, w następnych jej koszt będzie rósł.

Ofertę dla młodych ma też Platforma Obywatelska (PO). Wniosła do Sejmu projekt zwalniający ze składek na ZUS przedsiębiorców do 24. roku życia. Po przekroczeniu tego wieku mogliby jeszcze przez 2 lata korzystać z obniżonych o 80 proc. składek na ubezpieczenia społeczne. Proponowana przez PO ulga ma kosztować budżet maksymalnie 4 mld zł (przy założeniu, że wszystkie osoby w wieku do 24 lat przejdą na samozatrudnienie, co jest nierealne).

Widząc, co oferują rząd PiS oraz PO, zareagowało Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL), które nie chce zostać w tyle w wyścigu o poparcie młodych. Partia kierowana przez Władysława Kosiniaka- -Kamysza skierowała do Sejmu projekt nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, przewidujący państwowe wsparcie dla firm, które zatrudnią na etatach osoby do 30. roku życia. Ludowcy proponują dofinansowanie do ich pensji.

Firmy miałyby otrzymywać comiesięcznie z Funduszu Pracy dotację do pensji młodego pracownika w wysokości najniższego wynagrodzenia (obecnie 2,1 tys. zł) wraz ze wszystkim składkami. „Zgodnie z projektem, pracodawca będzie mógł uzyskiwać refundację wynagrodzenia pracownika, co miesiąc otrzymując ją w wysokości najniższego wynagrodzenia” — czytamy w uzasadnieniu projektu. Refundacja ma przysługiwać pod warunkiem zatrudnienia na pełny etat i utrzymania go przez 2 lata oraz pod warunkiem niezmniejszenia przez poprzednie pół roku zatrudnienia z przyczyn dotyczących zakładu pracy. „Z programu mogą skorzystać absolwenci szkół zawodowych, ponadgimnazjalnych i wyższych, którzy nie ukończyli 30 lat. W pierwszej kolejności będą brani pod uwagę absolwenci dopiero wchodzący na rynek pracy” — piszą projektodawcy. Młoda osoba ma mieć gwarancję zatrudnienia przez 2 lata.

PSL podkreśla, że celem projektu jest pomoc młodym w rozpoczynaniu pracy zawodowej, ograniczenie bezrobocia wśród nich oraz zatrudniania na tzw. śmieciówkach. Na realizację tego programu w latach 2018-20 miałoby pójść z Funduszu Pracy 2,8 mld zł.

To nie ten moment

Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Pracodawców RP, twierdzi, że propozycja ludowców nie ma uzasadnienia w obecnej sytuacji rynkowej. — To charakterystyczny program interwencyjny w okresach spowolnienia gospodarczego lub recesji. Obecnie mamy dobrą sytuację gospodarczą, a bezrobocie jest na poziomie historycznego minimum. Bezrobocie wśród ludzi młodych jest niższe niż w kryzysowym 2008 r. Projekt PSL jest niedostosowany do sytuacji i nie jest konieczny — mówi Łukasz Kozłowski.

Nietrafiony jest też argument o konieczności uatrakcyjniania umów o pracę w celu eliminowania „śmieciówek”. — Od pewnego czasu umowa o pracę staje się wręcz standardem. Coraz mniej osób jest zatrudnianych na podstawie umów cywilnoprawnych. Rynek pracy nie wymaga takiej interwencji — uważa Łukasz Kozłowski. Projekt PSL nie uzyskał jeszcze numeru druku sejmowego. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Licytacja ulg dla młodych Polaków