Linie lotnicze lecą na rekord

Polski rynek jest skazany na zwyżki — mówią chórem narodowy przewoźnik, tanie linie i czartery.

IATA, Międzynarodowe Stowarzyszenie Transportu Lotniczego, przewiduje, że w 2017 r. branża będzie mieć 29,8 mld USD zysku netto i 736 mld USD przychodów. To co prawda mniej niż w 2016 r. — zrewidowane prognozy mówią o rekordowych 35,6 mld USD zysku netto — ale jest to miękkie lądowanie. Polski rynek przewozów lotniczych ma w najbliższych latać rosnąć o 5 proc. rocznie.

Rentowny LOT

Trudno dziwić się optymizmowi branży.

— Polska i cały region Europy Środkowej i Wschodniej wydają się być w bardzo dobrej sytuacji. Fundamenty wzrostu ruchu pasażerskiego są bardzo silne i rynek nadal będzie rozwijał się w tempie o wiele powyżej średniej. Spodziewamy się, że dla LOT-u 2017 będzie kolejnym rokiem rentownego rozwoju. Dzięki nowym samolotom i kolejnym nowym połączeniom mamy szansę powtórzyć sukces kończącego się roku — twierdzi Rafał Milczarski, prezes LOT-u. W 2016 r. linia rozwinęła siatkę o ponad 20 proc., przewiozła5,5 mln pasażerów, miała ponad 4 mld zł obrotów i 150-200 mln zł zysku z działalności podstawowej. Odbiła część polskiego nieba: po trzech kwartałach miała 19,9 proc. rynku, a drugi dotychczas Wizz Air spadł na trzecie miejsce z 19,4 proc. Liderem zostaje irlandzki Ryanair (26,5 proc.).

Jeszcze więcej tras

Mimo to Wizz Air, który w 2015 r. wszedł na londyńską giełdę, nie przewiduje zawirowań. Linia zanotowała od stycznia do końca listopada 2016 r. 13-procentowy wzrost pasażerów w Polsce — do 6,4 mln osób. — W naszej ofercie znajduje się 146 tras do 27 krajów z ośmiu polskich lotnisk. 16 nowych tras zacznie działać w 2017 r. Nie spekulujemy o rozwoju linii, lecz zapewniamy o dużym zaangażowaniu w działalność w Polsce oraz w rozwój stale powiększającej się siatki połączeń. W 2017 r. Wizz Air będzie mieć 22 samoloty zbazowane w Polsce, zatrudniając ponad 800 pracowników — mówi Gabor Vasarhelyi, menedżer ds. komunikacji korporacyjnej w firmie Wizz Air. Wszystkiego najlepszego spodziewa się Ryanair.

— Operujemy i będziemy operować z 13 lotnisk na 150 trasach. Do tej pory ogłosiliśmy wprowadzenie od sezonu letniego kilkunastu nowych kierunków, ale zapewne nie jest to ostatnie słowo — zastrzega Olga Pawlonka z Ryanaira.

Gotowi na turbulencje

W dobrym nastroju jest także szef Enter Air, największego w Polsce przewoźnika czarterowego, od 2015 r. na GPW. — Nie spodziewam się żadnych problemów. Nasza firma rozwija sie stale zgodnie z planem. Rodzaje ryzyka, takie jak: waluty, paliwo czy spadek rynku, nie są dla nas bardzo groźne. Radzimy sobie z nimi od wielu lat. Nikt nigdy nie zakładał, że zawsze będzie super. Wręcz przeciwnie, gdy rynek rośnie i rozwija sie praktycznie od zera, to należy spodziewać sie wszelkich możliwych zawirowań — mówi Grzegorz Polaniecki, prezes Enter Air. Jest na nie przygotowany także LOT.

— Rynek lotniczy jest cykliczny i wiele wskazuje na to, że może to być szczyt „górki”. Nadchodzący rok będzie dla linii lotniczych dużym wyzwaniem: niestabilna sytuacja geopolityczna na świecie może w przypadku niektórych rynków zniechęcać do podróżowania, potencjalny wzrost cen paliwa i nadoferowanie niektórych połączeń — wywołane między innymi rekordowym tempem produkcji nowych samolotów — może negatywnie wpłynąć na wyniki finansowe w branży — przewiduje Rafał Milczarski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu