Linie odbijają się od dna

Małgorzata Birnbaum
08-11-2002, 00:00

Z ostatnich danych publikowanych przez linie lotnicze wynika, że już nie tylko tani przewoźnicy notują wzrost zysków i liczby pasażerów. British Airways i Lufthansa nauczyły się zarabiać w trudnych czasach.

Niewiele branż może pochwalić się dziś wzrostami. Jedną z nich są linie lotnicze, choć dobre wyniki to częściowo efekt „niskiej bazy”, czyli porównania z 2001 r., jednym z najgorszych lat w historii branży.

Do świetnych wyników tanich przewoźników wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić. Nie dziwi więc, że irlandzki Ryanair zarobił w pierwszym półroczu 150,9 mln EUR (597,6 mln zł), niemal dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Linia przewiozła o 37 proc. więcej pasażerów. Podobnie świetnie wiedzie się brytyjskiemu easyJet, który przejął inną tanią linię — Go. W październiku easyJet przewiózł o 127,8 proc. osób więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Zaskakuje jednak, że British Airways zwiększyły zysk w drugim kwartale z 19 mln GBP do 152 mln GBP (940,9 mln zł).

— Sprawdza się nasza strategia konkurowania z tanimi przewoźnikami, polegająca na obniżce cen biletów i zamykaniu nierentownych tras — uważa Rod Eddington, dyrektor zarządzający British Airways.

Lufthansa też wymienia cięcia kosztów jako główny czynnik, który pozwolił na zwiększenie zysków. Zysk netto po trzech kwartałach wyniósł 344 mln EUR (1,4 mld zł). Rok temu było to 65 mln EUR.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Birnbaum

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Linie odbijają się od dna