Lista fiskusa do lamusa

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2015-05-19 00:00

Ponad 0,5 mln zalegających z podatkami może odetchnąć. Internetowa lista dłużników zawieszona.

Groźba wpadnięcia na listę podatkowych dłużników miała skutecznie odstraszać od migania się od płacenia podatków i składek na ZUS oraz motywować do rzetelnych rozliczeń z państwem. Ministerstwo Finansów (MF) zakładało, że dzięki tej czarnej liście już w pierwszym roku jej istnienia wpływy budżetowe wzrosłyby o 2,5 mld zł. W ciągu 10 lat na koncie fiskusa miało zaś pojawić się dodatkowe 14 mld zł. Gra warta świeczki. Wszystko jednak wskazuje na to, że skończy się na straszeniu. Resort finansów już nie forsuje tego pomysłu.

Fotolia

— W połowie lutego projekt był na Radzie Ministrów. Nie został przyjęty i cofnięto go do resortu. Brakowało w rządzie przekonania do słuszności tej idei. Oficjalnie podawano, że nieprzyjęcie projektu wynikało z konieczności jego doprecyzowania. Tak naprawdę został zastopowany i zapewne już nie wróci na posiedzenie rządu — mówi osoba znająca sprawę.

Na pytanie, co się dzieje z projektem czarnej listy dłużników podatkowych, biuro prasowe ministerstwa odpisało: „W Ministerstwie Finansów trwają dalsze analizy w zakresie ustalenia dolnego limitu zaległości, którego przekroczenie byłoby przesłanką do ujawnienia dłużnika w rejestrze”.

MF proponowało, by na czarną listę trafiali ci, których roczne zaległości względem państwa przekroczą 500 zł. Urzędnicy skarbówki wyliczyli, że takich podatników osób fizycznych jest około 450 tys., a ich zobowiązania sięgają 18 mld zł, natomiast takich przedsiębiorców jest około 106 tys., a ich łączne długi wynoszą około 17 mld zł. Niezależnie od wysokości zobowiązań, wszystkich dłużników skarbówki (osób fizycznych i firm) jest około 1,3 mln. Czarna lista miała być udostępniana w internetowym portalu podatkowym.

Procedura miała wyglądać następująco: skarbówka wzywa dłużnika do uiszczenia zaległej kwoty w ciągu 30 dni i informuje o wpisaniu na listę w razie nieuregulowania długu. Początkowo MF chciało na czarną listę wpisywać długi stwierdzone jedynie decyzjami urzędników (bez prawomocnego wyroku sądowego).

Na skutek nacisku rządowych prawników wycofało się z tego i zapisało w projekcie, że podstawą wpisania na listę mogą być tylko długi stwierdzone prawomocnym wyrokiem sądu.

Zawartością listy resort miał dzielić się, na zasadzie wzajemności, z biurami informacji gospodarczej. Pełny dostęp do czarnej listy fiskusa miało uzyskać Centralne Biuro Antykorupcyjne. [JK] © Ⓟ

Możesz zainteresować się również: