Lista startowa już zamknięta

opublikowano: 30-03-2015, 00:00

Państwowa Komisja Wyborcza (PKW) na razie zarejestrowała kandydatów na prezydenta RP

Państwowa Komisja Wyborcza (PKW) na razie zarejestrowała, po stwierdzeniu prawidłowości podpisów co najmniej 100 tys. wyborców, pięciu kandydatów na prezydenta RP. Pozostałych sześciu, którzy zgłosili się do czwartku 26 marca, również zebrało podpisy z górką ponad próg, zatem otrzymanie lada dzień zaświadczeń od PKW to czysta formalność. Można zatem przyjąć na 99,9 proc., że lista startowa w wyznaczonej na 10 maja wielkiej gonitwie została skompletowana i zarazem zamknięta.

Zobacz więcej

Marek Wiśniewski

Kandydaci umieszczeni zostaną na kartach do głosowania w kolejności alfabetycznej — i tak podana jest lista poniżej. W celach porównawczych przypominam także z poprzednich wyborów liczbę ubiegających się o posadę prezydenta oraz niektórych zapomnianych przedstawicieli planktonu, a przy okazji, jako ciekawostkę, obie dotychczas startujące panie. W tym roku warunki rejestracji spełniła trzecia, co w bilansie ćwierćwiecza ugruntowuje ogromne zachwianie parytetu.

1990 — kandydatów 6, m.in. Stanisław Tymiński (to akurat nie plankton), Roman Bartoszcze.

1995 — kandydatów 13, m.in. Leszek Bubel, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Tadeusz Koźluk.

2000 — kandydatów 12, m.in. Piotr Ikonowicz, Bogdan Pawłowski.

2005 — kandydatów 12, m.in. Henryka Bochniarz, Liwiusz Ilasz, Jan Pyszko.

2010 — kandydatów 10, m.in. Kornel Morawiecki, Bogusław Ziętek.

2015 — kandydatów 11: Grzegorz Michał Braun, Andrzej Sebastian Duda, Adam Sebastian Jarubas, Bronisław Maria Komorowski, Janusz Ryszard Korwin-Mikke, Marian Janusz Kowalski, Paweł Piotr Kukiz, Magdalena Agnieszka Ogórek, Janusz Marian Palikot, Paweł Jan Tanajno, Jacek Wilk.

Ze statystyki wynika, że tegoroczne wybory przebiegają całkowicie w normie. Zarejestrowanie 11 kandydatów trafia w ukształtowany od dwóch dekad przedział od 10 do 13. Jedynie w 1990 r., w pierwszych w dziejach Polski powszechnych wyborach głowy państwa — w wiekach XVI–XVIII prawo głosu na polu elekcyjnym w Warszawie miała tylko szlachta — wystartowało mniej chętnych. Od 1995 r. ruszyła już masówka.

Przepisy wręcz zachęcają do pokazania się w wyścigu do prezydentury osoby o najróżniejszych motywacjach, realizujących nie tylko cele polityczne swoich partii czy partyjek, lecz także potrzeby towarzyskie, biznesowe, narcystyczne, odreagowujące kompleksy etc. Całe szczęście, że istnieje bariera selekcyjna 100 tys. podpisów — gdyby została obniżona, to bezpłatny czas telewizyjny trzeba byłoby dzielić między stu lub więcej kandydatów.

Tegoroczna lista również jakościowo nie jest ani lepsza, ani gorsza niż np. piętnaście czy dwadzieścia lat temu. W samym zarejestrowaniu się niespecjalnie przeszkadza brak funduszy. Zupełnie inną kwestią są rosnące co pięć lat w postępie niemal geometrycznym koszty kampanii, które dźwigają tylko największe partie otrzymujące dotacje budżetowe.

Do 10 maja jednak cała zarejestrowana jedenastka jest formalnie równa i w majestacie wyborczego prawa kandydaci mogą używać tytułu „Przyszły prezydent Rzeczypospolitej Polskiej”. Nawet lokujący się w sondażach poniżej 1 proc. głosów…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu