Listy

Jacek Zalewski
opublikowano: 2005-04-22 00:00

Jak nie akcyza, to ekologiczny podatek

- Komisji Europejskiej nie podobało się przede wszystkim to, że gorzej były traktowane samochody z importu niż kupowane wewnątrz kraju. Domyślam się, iż podatek ekologiczny również będzie pobierany wyłącznie od wozów importowanych. Wówczas nic się nie zmieni, prawo równego traktowania wszystkich krajów członkowskich UE będzie w dalszym ciągu łamane i Polskę czekają kolejne kary. A jeśli będzie podatkiem objęta również sprzedaż wewnątrz kraju, to obrót używanymi autami drastycznie spadnie i stracą na tym handlarze i warsztaty. Każde kombinowanie przy fiskusie musi prędzej czy później wyjść nam bokiem — takie są prawa rynku. WM

- Czy producenci i tzw. analitycy rynku myślą, że jak będą większe opłaty na auta używane, to sprzedaż nowych samochodów będzie większa? Czy kogoś kupującego „staruszka” za 10 tysięcy stać będzie na nowy wóz za minimum 40 tysięcy? W tym całym zamieszaniu chodzi tylko o pompowanie państwowej skarbonki. Roger

- Urzędnicy nie rozumieją, że samochód przestał być dobrem luksusowym, a stał się podstawowym narzędziem pracy. Aby sprzedaż nowych samochodów wzrosła, trzeba coś zrobić w kierunku zachęcenia potencjalnych klientów do ich zakupu — a nie utrudniać nabywanie aut używanych, które z powodu niskich cen cieszą się kilkakrotnie większym wzięciem. Nie-urzędnik

- Jeśli wejdzie w życie ustawa o podatku ekologicznym, to organem pobierającym będzie urząd celny, czyli będzie to zwyczajne cło! O ile wiem, jest to zabronione wewnątrz UE — a zatem zwrot tego podatku będzie jeszcze łatwiejszy do wywalczenia przez sądem administracyjnym niż odzyskanie obecnej akcyzy. A propos — jeśli ktoś już ją zapłacił, to radzę złożyć pozew o zwrot, niektórzy już wygrali. Balloo